Lynd,
kwestie, które poruszasz dotycza glownie moralnosci i czystosci intencji, ktore stoja za dzialaniami rozmaitych ludzi. Tymczasem, z mojego punktu widzenia, to sa sprawy indywidualne i niezalezne od tego, ile ma sie pieniedzy. Znam kogos, kto pracujac na niskim, "fizycznym" etacie kradl cement ze swojej firmy. Znam kierowców, którzy robili wałki na kilometrówkach, itd. Powiedz mi, czy oni zasadniczo się różnią od tych, którzy kradną będąc na stanowiskach kierowniczych? Moralność pozostaje taka sama, zmieniają się perspektywy a co za tym idzie, i możliwości, stąd i większa skala. Z drugiej strony, znam wielu przedsiębiorców, którzy postępują niezwykle etycznie i uczciwie, w tym co robią, zwyczajnie wykorzystując dostępne mechanizmy. Ba, powiem więcej - większość bogatych, to co robi, robi uczciwie i w zgodzie z literą prawa - z tego prostego powodu, że mają oni znacznie więcej do stracenia, niż ci, co nie mają nic.
"I, oczywiście, uważam że w pewnych rękach część tych informacji może być przydatna."
Z mojego punktu widzenia, informacje na temat stanu ekonomii, finansow publicznych, itd. moga i beda przydatne dla praktycznie kazdego, kto traktuje prosperity jako cos wiecej niz tylko wewnetrzny stan umyslu. Ekonomia i finanse dotykaja kazdego z nas, bez tego nie da sie funkcjonwac w tym swiecie. Poza tym, chodzi tu o przejawianie sie, nieprawdaz?...
No chyba, ze jest sie w 100% odpornym na wplywy swiadomosci zbiorowej, wowczas mozna miec ten temat kompletnie w nosie

"Bo zastawiam się czy w sumie czy to poświęcone rozwojowi duchowemu forum jest od tego"
Zasadniczo nie jest, no ale przeciez wczesniej o tym pisalem, ze sie nie nadaje, i chyba nawet kogos to oburzylo

Z drugiej strony, jak sie na forum duchowym zaklada watek o prosperity, to znaczy, ze temat chyba ludzi interesuje. A nie wyobrazam sobie jak mozna dyskutowac o prosperity bez dyskusji na temat pieniadza; pieniadz jest jak krew, absolutnie niezbednym elementem.
"Moim zdaniem nie trzeba mieć wiedzy o rynkach kapitałowych, podniecać się wojnami walutowymi czy też czymś tam podobnym, aby mieć pieniądze. Tak jak nie trzeba mieć wiedzy o działaniu telewizora, radia by używać tych urządzeń. Nie trzeba też być mechanikiem samochodowym, żeby dobrze jeździć. "
Oczywiscie, ze nie trzeba. W zyciu jedyne co trzeba to umrzec i placic podatki

Z drugiej strony, niestety ale nie zgodze sie z takim podejsciem. O ile wydawac pieniadze potrafi kazdy, podobnie jak uzywac telewizora, to temat zarzadzania majatkiem, sensownego inwestowania, zabezpieczania, pomnazania, itd. to juz zupelnie inna szkola jazdy. Tego, ze tak powiem, nie wyssie sie z mlekiem matki, tego trzeba sie nauczyc. I zeby sie nauczyc, trzeba o tym rozmawiac.
W moim biednym rodzinnym domu nigdy sie o pieniadzach nie rozmawialo, bo z reguly tych pieniedzy nie bylo; albo - rozmawialo sie o tym zle i negatywnie. Tymczasem, wiekszosc ludzi ktorzy maja pieniadze, przywiazuja do tego spora wage i uwage, jak do wszystkiego, co jest w zyciu wazne. Oczywiscie, nie wszystkich ludzi z pieniedzmi musza akurat interesowac rynki kapitalowe - ale naprawde, bogaci ludzie rozmawiaja czesto i gesto o pieniadzu.
"Bo to jest oczywiste, że je ma, a o oczywistych rzeczach się nie dyskutuje. "
Jedyna oczywista rzecz w temacie finansow jest taka, ze malo kto tak naprawde orientuje sie, o co w tym chodzi. Moim zdaniem pieniadz jest jedna z najmniej "oczywistych" rzeczy w naszych realiach, i bez przesady, ale coraz bardziej sklaniam sie ku spiskowemu przekonaniu, ze jest to celowe dezinformowanie - albo nie informowanie - ludzi w tym temacie.
"w miarę możliwości zadbali, by nie uznał nas zbyt szybko za niewarte jego uwagi (w temacie "zrozumieć pieniądz") stado baranków bożych."
Wprost przeciwnie, bardzo cenie Wasze spojrzenie. Jak zwykle, to forum pomaga mi przerobic pewne zapomniane wzorce, wiec ciesze sie, ze ludzie dziela sie tutaj swoimi pogladami.