Asiu
w takim razie Tobie rowniez gratuluje postepow w tym temacie

Edyta,
witaj, milo Cie ponownie spotkac

Tak, masz racje z tym zegarkiem, tylko ze jest tu jeden wazny szkopul. Sam zegarek moze byc w rzeczy samej warty znacznie, znacznie mniej niz te 20-pare tysia, i w gruncie rzeczy moze byc nawet zupelnym kiczem, ale to, za co placisz, to nie jest ani wyglad, ani jego rzeczywista wartosc, tylko... prestiz. Po prostu, placac taka kase, kupujesz prestiz w swojej grupie spolecznej. Pytanie, na ile Ci jakikolwiek prestiz jest potrzebny, to inna sprawa. Ja zasadniczo obracam sie w kregach ludzi, ktorzy raczej nie przywiazuja do tego specjalnej wartosci, wiec dla mnie byloby to strata pieniedzy. Znam jednak takie ekipy, w ktorych kupno prestizu to rzecz obowiazkowa.
Zas co do bogactwa czasu - swieta racja. Bogactwo ma mase rozmaitych aspektow, to nie tylko kwestie materialne/finansowe (w zasadzie, to tylko maly procent bogactwa), choc tutaj o tym malym procencie chcialem porozmawiac

Kopergamin,
bardzo cenne spostrzezenia w temacie bogactwa, naprawde (moze poza "Zatem pragnienie bogactwa równe jest pragnieniu, by inni mieli mniej (ode mnie)" - to jest zwykly przejaw zawisci mylnie pojmowanej jako pragnienie bogactwa. Bo w koncu, nawet jesli bogactwo wzglednie oceniamy wobec innych, to takie myslenie to strata czasu i energii, bo w zaden sposob nie zmienia Twojej sytuacji w relacji do innych ludzi i jest zupelnie nie konstruktywne).
Zasadniczo jednak, w jaki sposob temat postrzegasz, reprezentuje poglad na temat bogactwa co najmniej 90% mieszkancow tej planety - jestem bogaty, jak mam wiecej niz inni (w domysle - inni w moim otoczeniu/grupie spolecznej). Co ciekawe, wiekszosc z tej grupy postrzega temat przez pryzmat ceny - i na tym konczy swoja ocene. W rezulacie, prowadzi to ciekawych paradoksow - mamy spora grupe ludzi, zadluzonych po uszy i nie bedacych wlascicielami niczego, poza zobowiazaniem wobec banku, lecz korzystajacych z pewnych dobr i w rezultacie tworzacych w otoczeniu iluzje "bogactwa". Hehe. No ale coz, trudno od wszystkich wymagac zdolnosci do interpretacji umow bankowych. Tym bardziej, ze zwykle jest to ta sama grupa ludzi, ktora nie potrafi zrozumiec roznicy miedzy cena a wartoscia.
Oczywiscie, w pewnym momencie rozwoju porzuca sie takie postrzeganie bogactwa, bo przestaje ono nam sluzyc. W tym momencie nastepuje transformacja swiadomosci i przeniesienie punktu ciezkosci z "jak wygladam w grupie spolecznej" na "co ja tak naprawde chce i co ma dla mnie wartosc". I o tym tutaj pisze wiekszosc osob
Taka transformacja ma kilka interesujacych aspektow, ale moze napisze na ten temat wiecej przy innej okazji.