Asiu
Tudno czuć się bogatym, kiedy np.: brakuje na codzienne życie, nie ma swobody wyboru
Zgoda, no ale bez przesady, ile znasz osób które głodują? Ja nie poznałem nikogo, choć zdarzało mi się bywać w bardzo biednych krajach.
Poza tym to co piszę, jest adresowane do ludzi z tego forum: zakładam więc, że jeśli ktoś tu pisze, to stać go na komputer i Internet, a więc z baaaardzo dużym prawdopodobieństwem nie głoduje

To by było po prostu życie w iluzji. No chyba ze kogoś realnie uszczęśliwi np.: stanie się bezdomnym
Niekoniecznie. Na przykład, udało się to Eckhartowi Tollowi. Ciekawy przypadek, nieprawdaż?

Mi dał sporo do myślenia.
Gdyby jednak takie Porsche było rzeczywistym marzeniem danego człowieka, czułby się radosny nie tylko z powodu samego jego posiadania, lecz np.: dbania, majsterkowania, ulepszania itp
No nie, ja przy swoim (przyszłym Porsche

na pewno nie będę majsterkował ani kombinował, to nie ta kategoria, lol

Dowcip polega nie na tym, ze taki przedmiot nie może nikomu przynieść realnego zadowolenia i spełnienia
Dowcip polega na tym, że finalnie przedmiot nigdy nie przynosi realnego zadowolenia i spełnienia, jedynie dostarcza nieco emocji. Potem potrzebny jest nowy przedmiot, itd. I po jakimś czasie, zaczyna człowiek drapać się w głowę: gdzie ta gonitwa się kończy?
I wtedy rozumienie ascezy staje się niezwykle ważne, gdyż jest ona narzędziem do właściwego balansu w tym temacie. No ale zgoda, może trzeba najpierw zaakceptować bogactwo w pełni, haha

W końcu, mogę wyjść na strasznego hipokrytę, jako że mi myśli na temat ważności ascezy zrodziły się gdy siedziałem w grudniu na Malediwach, grzejąc tyłek na piasku w resorcie za $300 za noc... No cóż, życie.