Autor Wątek: Co oznacza dla Ciebie bogactwo?  (Przeczytany 69642 razy)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-01-23, 11:40:39 »
Danielu " Jestem bogaty kiedy czuję się bogaty, ilość kasy czy posiadanych przedmiotów nie ma nic do rzeczy. "

Częściowo racja, ale tylko częściowo. Podobnie jak z przykładem z czasów studiów.

Trudno czuć się bogatym, kiedy np.: brakuje na codzienne życie, nie ma swobody wyboru (np.: przez dług, kredyt, czy po prostu brak pieniędzy np.; na wyjazd); Do tego czucie się bogatym i działanie jak bogaty w takich przypadkach (czyli np.; zaślepiając się na oczywistość, na dług, na realnie istniejące braki z jakiś powodów) spowoduje raczej szybsze dalsze zubożenie niż wzrost dostatku i bogactwa. To by było po prostu życie w iluzji. No chyba ze kogoś realnie uszczęśliwi np.: stanie się bezdomnym ;)

Wg mnie bycie bogatym, to nie tylko czucie się bogatym, niezależnie od otaczających realiów, a poczucie pełnego bezpieczeństwa finansowego, życiowego, opartego m.in. na tym, ze się wie, ze ma się wszystko to, co sprawia, iż człowiek czuje się bezpieczny i spełniony. Dla jednego wystarczy wtedy minimalizm i życie w domku na plaży na Goa za 2$ dziennie ;) a drugiemu takie spełnienie zapewni te zawsze na plusie 20 tys. czy 200 tys. na koncie, umożliwiające spokojne twórcze działania, zapewniające możliwość bezpiecznego i spokojnego rozwoju, bez tracenia czasu na kombinowanie "za co przeżyć? za co zareklamować biznes? za co zrealizować pomysł? i... co jeść? co mogę kupić, a co nie? na co mogę sobie pozwolić, a co rozwali budżet?"

Podawałeś te przykłady z samochodami i bogaczami, co sobie kupują przedmiot i są zaraz z niego niezadowoleni. Dowcip polega nie na tym, ze taki przedmiot nie może nikomu przynieść realnego zadowolenia i spełnienia, lecz na tym, ze najpewniej Ci ludzie działali nie w zgodzie z sobą, a z cudzymi wyobrażeniami na temat bogactwa, prestiżu, jego przejawów itp. Nic zatem dziwnego, ze nie czuli się spełnieni. Gdyby jednak takie Porsche było rzeczywistym marzeniem danego człowieka, czułby się radosny nie tylko z powodu samego jego posiadania, lecz np.: dbania, majsterkowania, ulepszania itp (ludzie mają różne hobby), to prawdopodobnie możliwość kupienia takiego samochodu i późniejszego posiadania go sprawiałaby takiemu człowiekowi rzeczywistą radość i dawała poczucie spełnienia. Of kors, pewnie gdyby to było np.; jego jedyne marzenie i cel, to sprawa mogłaby przedstawiać się trochę ślisko ;) ale jeśli byłaby to jedna z iluś pasji - to ów człek czułby się bogaty nie dlatego, ze może poszpanować Porsche, ale dlatego, ze spełnił swoje realne marzenie.

Podobnie jest np.; z wyjazdami - jeden wyjedzie gdzieś, bo to "modne" lub "bo mam pieniądze i trzeba się pokazać" i tak naprawdę na samym wyjeździe będzie się nudził lub czuł rozczarowany, tym co tam zastanie - a dla innej osoby, marzącej by poznać dany kraj, kulturę, przyrodę itp. wyjazd w to samo miejsce będzie dawał radość, spełnienie itp :)


Podsumowując - warto czuć się bogatym i doceniać, kiedy już posiada się to, co potrzebujemy w zgodzie z samymi sobą; Nie warto nabywać przedmiotów czy "kolekcjonować wrażeń" - bo tak wypada, bo takie są wyobrażenia społeczne o bogactwie.

Daniel

  • Gość
[#]   « 2013-01-16, 02:44:56 »
Droga Asiu,
Moja definicja materialnego bogactwa wygląda nastepująco:

Bogactwo to STAN UMYSŁU w którym doświadczasz poczucia spełnienia i zaspokojenia swoich materialnych potrzeb.

(tak na marginesie, można tą definicję odnieść do jakiejkolwiek innej formy bogactwa)

Różnego rodzaju doświadczenia skłoniły mnie do przyjęcia takiego określenia bogactwa, i tutaj kilka słów wyjaśnienia przy tej okazji. Przede wszystkim, powszechne jest rozumienie, że bogactwo to sporo kasy. Czy na pewno? Otóż, próbowałem sobie ostatnio przypomnieć, kiedy w życiu czułem się najbardziej bogaty. Ten moment miał miejsce w zamierzchłych czasach, kiedy będąc studentem, mój miesięczy budżet nagle wzrósł o ponad 50%. Czułem się zadowolony i spełniony, w pewnym sensie nawet nie do końca wiedząc, co z takimi nadwyżkami zrobić ;) Nie będę tutaj wymieniał kwot, jakimi wówczas operowałem – z mojej obecnej perspektywy są po prostu śmiesznie małe, ale chyba nigdy potem nie czułem się aż tak dostatnio. To dało mi sporo do myślenia, bo okazało się, że można czuć się bogatym niekoniecznie operując milionami.

Jeszcze więcej dały mi do myślenia konwersacje z kolegami. Otóż, jeden z nich, pan G., czasami lubi opowiadać o swojej znajomości z człowiekiem, który dosłownie, ma kasy w bród. Pamiętam jak opowiadał, jak jego znajomy, ot tak, wszedł do salonu Porsche, obejrzał stojący tam najnowszy model 911 (Black Edition – ponad $250.000), zaproponował swoją cenę i dał sprzedawcy 10 minut do namysłu, bo jak nie to wychodzi ;) Innym razem, dowiedział się o wartości domu swojego kolegi (kilka milionów dolarów). Relacja z tym człowiekiem i chyba nie do końca świadome porównywanie się powoduje, że kolega – nota bene, gotów jestem w ciemno założyć się, że zarabiający więcej niż ktokolwiek czytający ten tekst – czasami sprawia wrażenie niespełnionego…

Jeszcze dwa słowa o mojej definicji materialnych potrzeb. Ja to widzę tak, że istnieją dwie grupy potrzeb: jedna, prawdziwe potrzeby, wypływająca z serca, których zaspokojenie daje spełnienie, oraz druga, wypływająca z ego, często kształtowana pod wpływem otoczenia, kolegów, rodziny, itd. Zacznę od końca – pragnienia ego. Dobrym przykładem jest pewien koleś, którego poznałem kilka lat temu, i którego pragnieniem były super sportowe bryki, choć sam raczej nie miał na co narzekać, jako że jeździł Audi A6. W pewnym momencie zaczął pracę w miejscu, gdzie miał sporo możliwości kontaktu z najlepszymi sportowymi autami – i jak mi powiedział, po kilku przejażdzkach bardzo szybko wyleczył się z pragnienia posiadania takowego. Inna historia – tym razem z jednej z moich ulubionych kreskówek – gdzie bohater chwali się kolegom swoim nowym 301” telewizorem, tylko po to, by sekunde później z niesmakiem cisnąć w niego pilotem, gdy zobaczył reklamę nowego, 302-calowego modelu ;) Goniąc za tak rozumianymi pragnieniami – można stracić całe życie i nigdy nie czuć się zadowolonym, zgodnie z maksymą że „apetyt rośnie w miarę jedzenia” – stąd też całkowicie rozumiem milionerów, którzy posiadając wszystko, wpadają w pułapkę ego i gonią za kolejnymi milionami. Moim zdaniem, pragnienia ego są praktycznie niezaspokajalne, jako że ego  jest zarazem ich twórcą – zaspokojenie jednego tworzy kolejne. W tym też kontekście rozumienie ascezy jako wyrzeczenia się pragnień ego jest czymś niezmiernie kluczowym do zrozumienia natury bogactwa. Z drugiej strony, to tylko jeden ze scenariuszy pracy z ego – kiedyś eksperymentalnie próbowałem zaspokajać z całą intensywnością potrzeby ego, aż w sposób naturalny pojawiła się świadomość, że jest to bezsensowna gonitwa i presje odpuściły samoistnie. Nic też nie stoi na przeszkodzie, aby potrzeby ego do jakiegoś stopnia zaspokajać – jeśli np. posiadanie 20 tys. pln rezerwy na koncie da komuś poczucie pewności i bezpieczeństwa, to nie widzę przeszkód, aby to sobie zrealizować – odnoszę wrażenie, że WJ czasami bywa dość neutralne w i pozwala na takie realizacje. Każdemu według woli… scenariuszy jest wiele.

Z drugiej strony też istnieją prawdziwe pragnienia duszy (wyższego ja), które niezbędne są do realizacji życiowych celów – i z tymi jest zupełnie inna bajka. Moim zdaniem, aby cele te się realizowały wystarczy się jedynie przestać się blokować i ograniczać, po prostu otworzyć i tyle, spełnienie następuje samoistnie wręcz, w naturalny sposób. Inna sprawa, że często w działce materialnej Wyższe Ja wykazuje niewielkie zainteresowanie (wracam tutaj do moich ulubionych aut ;) – na przykład kiedyś zdarzyło mi się z intensywnością poszukiwać nowego auta, kiedy okazało się, że znalazłem dwa ulubione modele, w odpowiedzi na to, który wybrać, moja WJ stwierdziła – „którykolwiek” ;) Po prostu, którykolwiek wybór nie był ani mniej ani bardziej korzystny, ot, tak jakby decydować, czy bardziej korzystna duchowo jest czerwona czy zielona sukienka ;)

I teraz najważniejsze: stan umysłu to najważniejsza rzecz która decyduje, czy jesteśmy bogaci czy nie. Jestem bogaty kiedy czuję się bogaty, ilość kasy czy posiadanych przedmiotów nie ma nic do rzeczy. Wyobraź sobie sytuację, że jesteś na wakacjach, świeci słonko, namocik, plaża, ciepły piasek pod stopami, itd. ;) Nie masz wówczas przy sobie telewizora, mebli i innych klamotów, na które się pracowało, a jednocześnie masz wszystko, co potrzebujesz, aby być szczęśliwym – i często mieści się to w jednym plecaku. I oto chodzi – ustawić umysł tak, aby być zadowolony z tego, co się posiada. Choć nawet i posiadanie nie jest konieczne – dla WJ liczy się doświadczenie, więc można być spełnionym korzystając z czegoś, czego formalnie nie jest się właścicielem (pomijając fakt, że temat „posiadania” to dość iluzoryczna działka).

To na tyle pokrótce, mógłbym w sumie pisać sporo więcej, np. ciekawe wyzwania pojawiają się wraz ze wzrostem stanu posiadania, ale naprawdę małą mam potrzebę pisania ostatnio...

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-01-15, 14:00:37 »
Danielu, a czym w takim razie dla Ciebie jest bogactwo (materialne)? Kiedy czujesz się bogaty w ten sposób? :)

Daniel

  • Gość
[#]   « 2013-01-15, 13:56:59 »
Interesujace, dziekuje za odpowiedzi.

Tomekk3

  • Wiadomości: 33
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-15, 09:51:36 »
Dla mnie bogactwo to miłość czyli Bóg w  sercu :)

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-15, 03:20:31 »
1.Robisz to co kochasz,realizujesz wszystkie swoje marzenia i plany i zarabiasz na tym +ewentualnie inne dochody na które nie tracisz czasu i energii.
2.Masz na wszelkie swoje potrzeby,opłaty,odkładasz na emeryturę itp.
3.Nie martwisz się o przyszłość ,masz ciągłość finansową -przypływów pieniędzy i dóbr.
4.Wszelkie inwestycje (np.dom ,mieszkanie,samochód ,rozwój firmy ) nie wymagają od Ciebie "zaciskania pasa "-nie musisz płacić za to ceną zmęczenia ,nadmiernej dodatkowej pracy.

Żyjesz lekko ,na luzie i spokojnie.
Ja tak rozumiem bogactwo .
Podoba mi się też definicja Kingi.

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-01-15, 02:48:46 »
I jeszcze-nie da sie wyodrebnic moim zdaniem samego bogactwa...Dopiero bogactwo przejawione w pełni a nie w oderwaniu pokazuje, ze bogactwo to coś wiecej niz atrybuty wcieleniiami imamentnie przypisywane.

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-01-14, 19:47:41 »
Dla mnie bogactwo- to życie jakie teraz mam. Mam czas na to co ważne:). Spełniam swoje marzenia, jestem wolna od konsumpcjonimu, ego przestało rządzić więc co by było gdyby właścwie już mnie nie dotyczy. Cieszę się stanem teraz:) Żyję zgodnie z moimi wartościami i ciesze sie tym czasem i tym światem, w którym żyję. A środki po prostu są:)

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-14, 18:56:09 »
Ja  wyróżniam dwie kategorie: niezależność finansowa i bogactwo:)
Niezależność finansowa to dla mnie przede wszystkim bezpieczeństwo i spokój posiadania wystarczających środków pieniężnych na pokrycie moich i córki podstawowych potrzeb życiowych i zrealizowaniu podstawowych marzeń:)
Jeżeli chodzi o bogactwo to dla mnie dobrobyt na wszystkich poziomach, ale najpierw muszę zaleczyć rany by dać sobie zgodę i prawo na łatwość w życiu(oraz uzdrowić przekonanie, że do bogactwo można dojść tylko ciężka pracą, oraz że nie należy brać za to pieniędzy)
NA chwilę obecną czuję sie spokojna o pieniądze natomiast nie bogata! Nastąpi to wtedy kiedy otworzę jakąś działalność w której bede mogła sie swobodnie rozwijać i spełniać. Gdzie będę robić coś z sercem dla siebie i ludzi:)

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-14, 17:20:18 »
Dla mnie to luksus w każdej dziedzinie życia plus wolność.

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-14, 17:00:46 »
Poczucie zrealizowania tego co się zrealizować chciało i osiągnęło to co osiągnąć chciało.

Świetnie ujęte!

Do waszych wypowiedzi dorzuciłabym jeszcze:

Poczucie, że zawsze jestem we właściwym miejscu i czasie i realizuje to, co jest zgodne z moją drogą życiową. Poczucie, że mogę działać zgodnie z naturalnym rytmem życia, niczego nie wymuszając i nie sabotując. Poczucie, że realizuje swoje pasje (tak, tak każda 'przejśnięta' gra, przeczytana książka czy własne dzieło, które stworzę też stanowią część tego bogactwa) Takie w sumie mieszane, materialno-metafizyczne podejście do bogactwa :)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2013-01-14, 16:03:58 »
Dla mnie bogactwo materialne to nieustanny  przypływ pieniędzy z różnych źrodel, który jest niezależny od ilości czasu, energii jaki wkładam w pracę. To komfort tego, że nie muszę pracować dla pieniedzy, bo naturalne dla mnie jest że one są, a ja się skupiam wyłącznie na przyjemności z życia i twórczego działania.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-01-14, 13:03:06 »
dr02d2u genialnie, to jest to!:))

"Nie są bogatymi ci, którzy mając zasoby (majątek) i pomysły, nic z nimi nie robią. Nie jest bogatym ten rolnik którego ziemię cenią na miliony, a która ziemia leży odłogiem, lecz ten który z pola zarabia i swe pole powiększa"
"Bogaty, to ten kto dysponuje wystarczającymi środkami i możliwościami (zasobami) by realizować potrzebę (pomysł, ideę), a którego realizacja przyczynia się do wzrostu jego i innych bogactwa"


dr02d2u

  • Wiadomości: 97
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-01-14, 08:48:04 »
Ja to widzę tak.
Bogaty, to ten kto dysponuje wystarczającymi środkami i możliwościami (zasobami) by realizować potrzebę (pomysł, ideę), a którego realizacja przyczynia się do wzrostu jego i innych bogactwa. Nie są bogatymi ci, którzy mając zasoby (majątek) i pomysły, nic z nimi nie robią. Nie jest bogatym ten rolnik którego ziemię cenią na miliony, a która ziemia leży odłogiem, lecz ten który z pola zarabia i swe pole powiększa. Oczywiście, nie jest to proces bez granic, ani nie ma jakiejś wyraźnej obiektywnej granicy, która wskazuje jaki stan posiadania oznacza bogactwo. Tą granicą jest chyba tylko poczucie zrealizowania tego co się zrealizować chciało i osiągnęło to co osiągnąć chciało.

Nie wiem kiedy uznam się za bogatego. Jak dotąd zrealizowałem swoje dawne pomysły i osiągnąłem pewien zadowalający mnie stan posiadania. Jednak to tak naprawdę pozwoliło mi stanąć na nogi i spojrzeć dalej jak za linię horyzontu i głębiej jak za linię świadomości. Aktualnie przymierzam się do kolejnego, tym razem większego kroku ku bogactwu :-)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-01-13, 17:39:19 »
Dla mnie prawdziwe, egzystencjalne bogactwo to życie w zgodzie ze sobą. Takie spokojnie funkcjonowanie, na którym mi zależy, pełne harmonii i sposobności do zajmowania się rozwojem osobistym.

Im więcej presji sobie odpuszczam, tym prostsze mam oczekiwania i marzenia. Bogactwo staje się moim doświadczeniem, takim stanem, do którego się uciekam w chwilach słabości.

Bogactwo materialne to dla mnie własny dom, w którym mogę prowadzić zajęcia i warsztaty. Taki status finansowy, dzięki któremu mogę żyć w spokoju na właściwym poziomie - po prostu starcza mi na wszystko czego mi potrzeba. Mając 10tyś miesięcznie byłabym usatysfakcjonowana. Poszłoby na szkolenia, troszkę na pasje i podróże, zagwarantowanie sobie stabilizacji życia - domek, urządzenie go, ciekawe przedmioty.