Noxygen
Poszukujesz zrozumienia u swojej żony i mądrości ,poszukujesz zrozumienia swoich reakcji na to ,że żona rozwija się duchowo i rozwija swoje zdolności parapsychiczne ,ale ani obwinianie swojej żony ,ani tych którzy jej pomagają nie rozwiąże problemu .Nikt dla nikogo się nie zmeini ,bo dla siebie jestesmy my najważniejsi i dusza zawsze będzie do tego dążyć i można wiele zaakceptować ,ale po to bysmy i my wzrośli i rozumieli się z inną osobą.Twoim problemem jest brak umiejętności akceptowania tego co robi twoja żona ,czujesz niepokój i panikę dlatego co ona robi ,i stąd te reakcje i chęci ustawienia jej i ''przywrócenia jej do porządku''.Ona się dla ciebie nie zmieni tylko dlatego ,ze ty tak chcesz ,powinieneś poszukać zrozumienia dla tych wzorców swoich zachowań i postaw wobec niej ,których aktualnie używasz .Rozwój duchowy jest naturalny i zawsze osoba druga będzie panikowała ,gdy poczuje ,że tamta może nam uciec.Ale nie zmusimy jej do tego by z nami była według naszego widzimisie ,ale możemy ją zainspirować poprzez zrozumienie ,akceptację ,wewnętrzną czystą miłośc.Mozna kombinowac ,panikować ,obwiniać ,obmawiać ją dla innych ,ale ona i tak się nie zmieni ,bo jej wewnętrzna istota będzie chciała iść dalej i zawsze będzie dążyła do wygranej.Niczego nie zmienisz takimi postawami ,to wcale nie jest niebezpieczne ,ze ona rozwija się duchowo ,i widzi aurę ,czy inne rzeczy ,to jest naturalne ,najnaturalniejsze w świecie ,i nieprawdą jest to ,że z nią coś jest nie tak ,że widzi .Widzi i będzie widzieć jeszcze więcej .A usiłowanie kogoś przekonać do swoich niewłaściwych racji ,jest niczym innym jak niechcenie wziecia odpowiedzialnosci za to ,co ty spierdzieliłeś w tym zwiazku.Boisz sie odkryć przed sobą ,co ty takiego zrobiłeś do tej pory ,ze wam się nie układa .Szukanie winy w jednej osobie jest niczym i prowadzi jedynie do zniszczenia związku .Szukanie winy jest w ogóle nic nie warte ,bo nie przynosi rozwiazania ,a jedynie pogłębia problem.Zamiast z nią walczyć ,poszukaj w niej miłości tej pięknej ,która jest niezależna od niczego ,zajmij się i ty rozwojem ,,przestań oszukiwac siebie ,ze isę nie rozwijasz duchowo ,bo każdy sie rozwija duchowo ,tylko w innym tempie.Nie obwiniaj ani siebie ,ani żony ,bo zniszczycie swoje serca ,poszukaj rozwiązania w inspiracji boskiej ,w sobie ,w swojej miłości ,zgodzie ,wzajemnym zrozumieniu ,pozytywnym nastawieniu.Uspokój sie i znajdz w sobie spokój ,zauważ co jest takiego cudownego w Twojej żonie ,poszukaj w sobie wartosci ,pokaż jej jak ma ciebie traktować z miłością .
Jest konflikt i da sie wyczuć ,a jeszcze bardziej ,to ,ze nie chcesz ustąpić ,nie chcesz zrozumieć ,a najważniejsze to zrozumieć dlaczego tak reagujesz ,bo jak tego nie pojmiesz moze okazac sie ,ze żony już nie ma .
Nikogo nie zmusi sie do bycia z nami poprzez krzyk ,żale ,pretensje ,obwinianie ,atakowanie ,to są urojenia ,przez to ,tylko można chceiec uzależnić od siebie drugą osobę ,aby nie wziać odpowiedzialnosci za to co samemu się robi .Zwykle jest tak ,ze gdy przejawia sie takie wzorce ,chowamy sie pod zasłonami swoich własnych niewłaściwych postaw ;i wtedy przejawia sie bzdury typu bo ja chcę ,mieć nad nia władzę .
A;
żale ,
pretensje
obwinianie
niezrozumienie
ingerencja
krzyk
ataki i inne niszczą związek i wcale nie rozwiazują problemów ,ani nie wznoszą wyzej ,to przejaw głupoty .,Poszukaj w sobie co ty masz do przepracowania w tym zwiazku ze swojje strony ,nie próbuj naprawić żony ,bo zwykle to jest tak ,że taka osoba sama wymaga naprawienia .To jest zwykle znak ,gdy chce sie naprawić inną osobę ,to znaczy ,ze sami wymagamy naprawienia i czasami nawet bardzo dużego.