Autor Wątek: Uzdrawianie związków partnerskich  (Przeczytany 98889 razy)

Anaru

  • Wiadomości: 75
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-05-05, 15:44:43 »
Noxygen
A może właśnie o to chodzi, że macie się nauczyć się ze sobą rozmawiać będąc w związku. Ja bałam się roznawiać  z partnerami, bo bałam się kłótni, bo uważałam, że to jest bardzo złe dla zwiąku. Ale z perspekywy własnej drogi i nauki w zwiąkach wiem, że bez tego się nie obejdzie, by roznawiać nawet jeśli potencjalny konflikt wisi w powietrzu. Czasem niewartykułowane problemy dla drugiej strony nie istnieją, warto mówić o swoich odczuciach, uczuciach, emocjach i być z tym w porządku.

Semira

  • Wiadomości: 147
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-05-05, 15:40:13 »
Noxygen

To moze zastanowcie sie nad terapia malzenska?Jezeli na razie nie potraficie sie dogadac to moze wlasnie terapeuta bylby dobrym lacznikiem miedzy Wami-przynajmniej na poczatek ?

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-05-05, 15:37:04 »
I naprawdę nie widzisz abyś Ty też coś robił nie tak?

Noxygen

  • Wiadomości: 25
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-05-05, 15:35:26 »
To nie wychodzi. Każda rozmowa kończy się tym samym - kłótnią. Robię krok do przodu i dwa w tył.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-05, 15:33:02 »
Cytuj
2. nie wiem co mam robić...
Najzwyczajniej w świecie porozmawiać ze sobą. Jeśli nie potraficie porozumieć się w tak podstawowych kwestiach to znaczy, że jest coś mocno nie tak w związku i trzeba coś z tym zrobić. Każda ze stron powinna powiedzieć co czuje w związku z tym wszystkim, czego ona chce, jak to widzi, na jakie ustępstwa jest gotowa pójść, itd. To ważne, że zamiast wymagać od siebie nawzajem czegokolwiek i się wzajemnie obwiniać - przedstawiać sytuacje z własnego punktu widzenia i próbować się nawzajem zrozumieć. Jeśli którakolwiek ze stron nie chce współpracować to wtedy trzeba się poważnie zastanowić nad tym co zrobić dalej i podjąć poważniejsze kroki.

Anaru

  • Wiadomości: 75
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-05-05, 15:29:19 »
Noxygen
Najlepszym rozwiązaniem jest rozmowa, szczera  niekiedy nawet cierpka i gorzka, ale rozmowa i jasna przejrzysta komunikacja. Ważne by nie bać się mówić o trudnych dla nas rzeczach. Piszę z własnego doświadczenia i perspektywy.

Noxygen

  • Wiadomości: 25
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-05-05, 15:24:04 »
Organizacyjnie: moderatorzy usuwają słowne przepychanki (jak ta wcześniejsza i edycja).

Prywatnie... Czy Ty na pewno chcesz tej pomocy? I w czym?
Z Twojego posta wynika że nic źle nie robisz (a jeśli robisz to tylko dlatego, że inne rzeczy robisz aż tak dobrze), i wszystko wyłącznie jest winą Twojej żony. Jakoś nie wierzę w aż tak jednostronne sytuacje.
1. rozumiem, jest ok
2. nie wiem co mam robić...

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-05-05, 15:15:19 »
Organizacyjnie: moderatorzy usuwają słowne przepychanki (jak ta wcześniejsza i edycja).

Prywatnie... Czy Ty na pewno chcesz tej pomocy? I w czym?
Z Twojego posta wynika że nic źle nie robisz (a jeśli robisz to tylko dlatego, że inne rzeczy robisz aż tak dobrze), i wszystko wyłącznie jest winą Twojej żony. Jakoś nie wierzę w aż tak jednostronne sytuacje.

Noxygen

  • Wiadomości: 25
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-05-05, 14:54:36 »
Witajcie.
Opowiem Wam moją historię.
Pewnie się długo nie obstoi bo mi moderatorzy posty kasują, choć piszę zgodnie z prawdą.

Moją żoną jest osoba z tego forum. Od prawie 12 lat. Mamy dwójkę cudownych córek. Pracujemy u siebie i dla siebie. Wszystko niby pięknie ale...
Nie możemy się jakoś dogadać. Ciągle się kłócimy i obwiniamy. Słowo cham w stosunku do mnie żona ma na podorędziu. I nie do końca wiem dlaczego.

Jak to wygląda z mojej strony:
Wiem że źle robię ale jestem zadaniowcem. Głównym zadaniem jest zapewnienie rodzinie wszystkiego czego kiedyś sam pragnąłem - czy jako dziecko czy też potem. Dużo - może za dużo - czasu poświęcam pracy. W naszym fachu tak już jest. Mamy firmę [...], zawsze któryś z [pracowników] potrzebuje takiej czy innej pomocy. To pomagam. W biurze spędzam czas od 8 do 16.15, potem jadę na zakupy, z zakupami do domu, robię obiad (99% obiadów to moja robota) - za wyjątkiem czwartku gdzie jadę z młodszą na angielski, po obiedzie sprzątam, staram się co najmniej 3 razy w tygodniu odkurzać i myć podłogi. Do tego robię wszystkie rzeczy które facet powinien koło domu zrobić. Kończę wieczorem, zazwyczaj to ja kłądę dzieci spać. I często gęsto zasypiam razem z nimi. Nie poświęcam żonie tyle czasu ile bym chciał ani tym bardziej tyle ile ona by chciała... W zamian za to na przykład za tydzień żona odbierze Mercedesa [...] prosto z salonu. Żona zajmuje się wyprawieniem dzieci, ich edukacją, prowadzi sprawy sądowe i to w zasadzie tyle. Do pracy przychodzi przed południem (rano trzeba pomedytować), spędza w biurze ze 2 - 3 godziny, głównie na tym forum, jak wracam do domu zastaję ją z laptopem na kolanach, też na forum, potem wieczorna medytacja i spanie. Rozumiem że ma problemy. Ale ja też mam. Rozmowa zawsze kończy się kłótnią. Bo mogę mieć swoje zdanie pod warunkiem że jest to zdanie takie samo jak jej. A najbardziej mnie boli że jest niesprawiedliwa. Wymaga od dzieci czy mnie rzeczy których nie wymaga od siebie. To jest niesprawiedliwe. Trzy dni temu zlała 4 latkę że jej nie słucha. Powiedziałem że następnym razem jej oddam za córkę. Od tego czasu ze sobą nie gadamy.

Ale wciąż ją kocham.  Jestem do tego stopnia nawet zdesperowny że czytam to forum i tu nawet szukam pomocy. Dlatego do was się zwracam. POMOCY !

[dane wycięte na prośbę autora]
« Ostatnia zmiana: 2013-05-06, 07:37:10 wysłana przez Lynd Seagull »

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-11, 11:33:09 »
:)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-11, 11:13:24 »
Karina,
chyba rozumiem o co ci chodzi:)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-11, 10:53:36 »
Wydaje mi się, że każdy szuka tego czego mu intuicyjnie potrzeba, jeżeli ktoś jest zadowolony ze swojej płci i jej przejawów, to niech sobie tak zostanie. Ja nie jestem zadowolona z przejawów swojej kobiecości i szukam innych rozwiązań i inspiracji.''

Liliole

Zdecydowaną wiekszość wcieleń byłam mężczyzną i wiele razy "na świeczniku", doskonale jechałam i korzystałam ze swojego intelektu i swojej siły. W tym wcieleniu również lepiej sie czułam w zachowaniach męskich niż kobiecych, ale nie dało mi to szczęścia. Teraz jestem zafascynowana kobiecością i jej siłą, która sie kompletnie inaczej przejawia niż męska siła. Widzę też, że bardzo mało kobiet ma z z tym kontakt, ale nie interesuje ich ten temat przeważnie w ogóle. O dziwo spotkałam kilku mężczyzn, którzy umieli się przejawiać lepiej niż kobiety, ale byli na bakier z męskością - poplątanie z pomieszaniem.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-11, 08:16:11 »
U mnie w szkole średniej w klasie było nas tylko cztery dziewczyny i siłą rzeczy dużo czasu spędzałam w męskim towarzystwie.  I potwierdzam to co piszą Hydrozagadka i Piotr, że panowie uwielbiają plotkować. Najlepsze "njusy" na temat kto, z kim i kiedy zawsze były od kolegów.

A jak poszłam do pierwszej pracy i siedziałam w pokoju ze swoim kierownikiem to bez mojej specjalnej zachęty opowiedział mi co się działo wśród pracowników przez ostatnie 20 lat. Kto 20 lat wcześniej się upił i gdzie i jak długo leżał, kto, z kim i kiedy romansował, wziął ślub czy rozwiódł się itp. Był doskonale zorientowany.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-11, 08:01:30 »
Czuję, że bardzo potrzebuję tego, zbyt długo "byłam facetem" i było dla mnie totalna zagadką o co idzie z kobiecością.

Karina,
w jakim sensie zbyt długo "byłaś facetem"? Zachowywałaś się jak facet ?
Ja w sumie też mam problem z kobiecością. W sumie to raczej mam blade pojęcie "z czym to się je" i o co chodzi. I nie przejawiam cech czy zachowań stereotypowo uznawanych za "tzw kobiece". A może wcale nie muszę. Skoro jestem kobietą to może nie muszę nikomu udowadniać, że nią jestem. Sobie tez chyba nie muszę udowadniać...
Ale czasem sobie myślę, że może jestem po prostu zablokowana na kobiecość:)

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-10, 22:44:51 »
Zgadza się, to kobiety częściej rozmawiają o konkretach: o sprawach bardzo pragamtycznych, np. o ubiorze, jedzeniu, pielęgnacji ciała, trochę o filmach i książkach (takie mam wyobrażenie).
Mężczyźni rzeczywiście głównie o związkach. Nawet niekoniecznie o seksie (zależy od środowiska), ale generalnie o dziewczynach: kto kogo kręci, co wyszło, co nie wyszło, co może wyjść w przyszłości, czy jest coś nowego na tapecie, kto tam obecnie na celowniku itd. Zdarzają się dyskusje o muzyce i czasami o polityce, z tym że ta ostatnia to taki sam konkret, jak mówienie o księżycu ;)