Witajcie.
Opowiem Wam moją historię.
Pewnie się długo nie obstoi bo mi moderatorzy posty kasują, choć piszę zgodnie z prawdą.
Moją żoną jest osoba z tego forum. Od prawie 12 lat. Mamy dwójkę cudownych córek. Pracujemy u siebie i dla siebie. Wszystko niby pięknie ale...
Nie możemy się jakoś dogadać. Ciągle się kłócimy i obwiniamy. Słowo cham w stosunku do mnie żona ma na podorędziu. I nie do końca wiem dlaczego.
Jak to wygląda z mojej strony:
Wiem że źle robię ale jestem zadaniowcem. Głównym zadaniem jest zapewnienie rodzinie wszystkiego czego kiedyś sam pragnąłem - czy jako dziecko czy też potem. Dużo - może za dużo - czasu poświęcam pracy. W naszym fachu tak już jest. Mamy firmę [...], zawsze któryś z [pracowników] potrzebuje takiej czy innej pomocy. To pomagam. W biurze spędzam czas od 8 do 16.15, potem jadę na zakupy, z zakupami do domu, robię obiad (99% obiadów to moja robota) - za wyjątkiem czwartku gdzie jadę z młodszą na angielski, po obiedzie sprzątam, staram się co najmniej 3 razy w tygodniu odkurzać i myć podłogi. Do tego robię wszystkie rzeczy które facet powinien koło domu zrobić. Kończę wieczorem, zazwyczaj to ja kłądę dzieci spać. I często gęsto zasypiam razem z nimi. Nie poświęcam żonie tyle czasu ile bym chciał ani tym bardziej tyle ile ona by chciała... W zamian za to na przykład za tydzień żona odbierze Mercedesa [...] prosto z salonu. Żona zajmuje się wyprawieniem dzieci, ich edukacją, prowadzi sprawy sądowe i to w zasadzie tyle. Do pracy przychodzi przed południem (rano trzeba pomedytować), spędza w biurze ze 2 - 3 godziny, głównie na tym forum, jak wracam do domu zastaję ją z laptopem na kolanach, też na forum, potem wieczorna medytacja i spanie. Rozumiem że ma problemy. Ale ja też mam. Rozmowa zawsze kończy się kłótnią. Bo mogę mieć swoje zdanie pod warunkiem że jest to zdanie takie samo jak jej. A najbardziej mnie boli że jest niesprawiedliwa. Wymaga od dzieci czy mnie rzeczy których nie wymaga od siebie. To jest niesprawiedliwe. Trzy dni temu zlała 4 latkę że jej nie słucha. Powiedziałem że następnym razem jej oddam za córkę. Od tego czasu ze sobą nie gadamy.
Ale wciąż ją kocham. Jestem do tego stopnia nawet zdesperowny że czytam to forum i tu nawet szukam pomocy. Dlatego do was się zwracam. POMOCY !
[dane wycięte na prośbę autora]