Hej wam:)) Bardzo mi się podoba to co Clint zrobił, to podsumowanie 2013 roku. Zajrzałem też w to co ja naskrobałem rok temu, i chciałbym tak samo podsumować.
oprzytomnieć do reszty
Dużo było przytomnienia, ale czy do reszty

wciąż jestem w procesie. Na pewno idzie to w innym kierunku niż się spodziewałem
kontynuować urzeczywistnianie wolności
Tak, to mi się dobrze udało. Wyprowadziłem się z Torunia, pojechałem do Gdańska, gdzie czułem się bardzo wolny. Pracowałem w hurtowni alkoholu, rozwożąc piwo po sklepach i restauracjach, nadmorskich punktach gastronomicznych, gdzie grała muzyka, miałem moją własną wielką ciężarówkę (której nikt nie chciał wziąść bo była największa), po pracy chodziłem na plażę i pływałem nago w morzu - czułem się całkiem wolny. Ale w końcu zacząłem szukać więcej. Zacząłem wysyłać CV za granicę i pierwsi odezwali się do mnie z Danii. 4 dni później miałem wypowiedzianą umowę w pracy, rozliczone mieszkanie, i cały dobytek z Gdańska zwieziony do rodzinnych Katowic, skąd miałem samolot do Malmø, a potem podróż do nadmorskiej mieściny Gilleleje w Kopenhadze. Tam okazało się że trafiłem do obozu pracy, który fatalnie wpływał na mój stan psychiczny. Pakując czipsy po 12 godzin, musząc wyrabiać mordercze tempo, coraz bardziej oficjalnie marzyłem o zostaniu bezdomnym, i jednocześnie konfrontowałem się ze strachem przed tym. Mówiłem o tym moim kolegom z pracy, którzy robili za mój głos rozsądku, dzięki czemu zamiast po 2 tygodniach, zwiałem stamtąd po 5 tygodniach - pewnego dnia powiedziałem że nie przyjdę do pracy. Dali mi godzinę na spakowanie się, i wyjechałem do Kopenhagi, mając kasę na 4 dni hostelu. Jak tam się odnalazłem nie będę opisywał, bo to bardzo długa historia, pełna pracy nad sobą, dylematów, spotykania mnóstwa różnych ludzi i budowania ufności w życie, skończyło się na tym, że mam stabilną sytuację finansową, własny przytulny pokoik, płyną do mnie pieniądze w takiej ilości która wystarcza mi na dostatnie życie, mam pracę gdzie jestem szanowany i płynie miłość... I dalej potrzeba mi więcej wolności. Te wszystkie wydarzenia powodują że drążę coraz głębiej i głębiej.
być szczęśliwym i spełnionym
Cóż, to dość szerokie pojęcie. Miałem dużo stanów szczęścia, i dużo spełnienia, pomiędzy stanami zagubienia i desperacji. Każde kolejne coraz pełniejsze.
uzdrowić relacje z ludźmi, czuć się wartościowym, chcianym i kochanym także wtedy kiedy otwieram się i pokazuję moje wnętrze, i także wtedy kiedy jestem kreatywny (ostatnio na tapecie).
J/w
Mieć stabilną pracę w miłym towarzystwie, lekką, łatwą i zgodną z moją drogą życiową. Tak żebym do pracy równie chętnie chodził jak równie chętnie zajmuję się wszystkim tym co lubię.
100% accomplished
Urzeczywistnić pewność siebie i tego co robię i tego w co wchodzę.
Wciąż w procesie. Trochę inaczej postrzegałem pewność siebie rok temu. Tam gdzie pojawia sie pewnośc siebie, wchodzę w moją niepewność, lęki i przełamuję je, efektem nie jest trwała pewność siebie w temacie, tylko wzrost duchowy i nowe tematy do pracy.
znaleźć i zamieszkać z najbardziej harmonizującą ze mną partnerką. Uzdrowić do końca temat związków partnerskich, i pielęgnować go już w relacji z partnerką.
O tym bardzo chętnie piszę, bo było to tło wszystkich wydarzeń w tym roku, związanych z moimi przeprowadzkami i dążeniem do wolności. Miałem kryzysową sytuację uczuciowo/duchową, związaną ze znaną wszem i wobec forumowiczką. Bardzo chciałem zamieszkać i stworzyć związek, osobisty z kimś z kim harmonizuję stuprocentowo na płaszczyźnie duchowej. Trudno o tym pisać, bo świadomość tego zmienia moją percepcję, i prowadzi do wyższych wymiarów rzeczywistości. W każdym razie poznałem kogoś kogo pokochałem tak mocno i totalnie, że rozpuszczała się moja tożsamość, i jedyne co chciałem to być z tą osobą. Z drugiej strony napotkaliśmy problemy, i relacja osobista się posypała, patrząc w retrospekcji - z niedojrzałości obu stron. Z kolei cokolwiek się działo, każdy kontakt z tą osobą powodował że wzrastałem duchowo, otwierało się coraz bardziej moje serce, aż w końcu zacząłem dostawać regularnych ekstaz duchowych. To powodowało że próbowałem na wszelkie sposoby utrzymać relację, z oświadczynami włącznie, starając się być asertywnym i nie ingerując w drugą osobę - strasznie przy tym ego bolało. Nic z tych rzeczy nie wyszło, i za każdym razem kiedy odpuszczałem ją sobie, czułem że to wcale nie koniec, a początek czegoś większego. W pewnym momencie dotarłem do świadomości innych potencjalnych ścieżek życia, alternatywnych wszechświatów w którym tworzymy różne relacje. Bardzo nie chciałem się z tym konfrontować, bo bałem się, że zaakceptowanie tego wszystkiego co dobija się do mojej świadomości spowoduje że stanę się całkiem odrealniony. W końcu, kiedy już dłużej nie umiałem z tym walczyć, powiedziałem że akceptuję wszystkie równoległe wszechświaty, całą moją relację z tą osobą, wszystkie przeszłe i przyszłe wcielenia, i wtedy po raz pierwszy doświadczyłem żywego złota wypełniającego moje serce. To taka duchowa energia, która kojarzy mi się z energiami Sai Baby, intuicyjnie, bo nigdy jakoś nim sie nie interesowałem ani nie próbowałem w niego wgladywać. Kilka razy miałem to uczucie, i poczucie że jeszcze się spotkamy, i ostatnie "złote serce" które mi się przydarzyło dało mi świadomość że na końcu drogi nie ma spraw relacyjnych, rozterek związanych z życiem seksualnym, ochów i achów, nawet hmm spełnienia i miłości - jest tylko ta złota energia, która jest najwspanialszą rzeczą, która istnieje poza wszystkim innym. To spowodowało spokój, i duże pogodzenie się z tą relacją. Czułem że teraz wrócę do ludzkiego życia i ziemskich spraw. Zaraz potem poznałem nową kobietę, z którą mieszkałem

)) I która jest teraz moim nowym obiektem zainteresowań. Doświadczam nowego rodzaju miłości, bardzo spokojnego. Ale nie jestem w stanie być w tym stanie wiecznie, bo wyrzuca mi różne przekonania. Spędziliśmy wspaniałego sylwestra, pełnego dobrej zabawy, śmiechu i harmonijnej bliskości. Ja wprowadziłem się do mieszkania 23 grudnia, ona przyjechała z Polski 28 grudnia z zaklepaną przeprowadzką 2 stycznia. Tak więc:))) można powiedzieć, że ten plan też się spełnił - a 2 stycznia po tym jak zabrała wszystkie swoje rzeczy, wypiliśmy razem kawę, i pojechała - ale jesteśmy w kontakcie. Myślę że ta sytuacja jest idealna, bo tak jak w filmie który wczoraj zobaczyłem (zamieściłem linka w wyznaniach):
36% mnie chce stałego związku
25% mnie chce być wolnym
30% mnie tęskni za życiem duchowym
9% mnie wierzy że muszę wciąz dużo pracować nad sobą, żeby stworzyć idealny związek - co jest także prawdą.
I ponieważ te rzeczy są na tą chwilę nie do pogodzenia ze sobą, pozwalam sobie być w procesie i następować im po sobie. Jednego dnia spędzam miły czas z kobietą która jest dla mnie atrakcyjna, drugiego dnia czuję że poddaję się i umieram i otwieram się dla wyższych wymiarów, a potem jeszcze czuję cudowny związek duchowy z tą piękną duszą forumowiczką:), a potem pracuję nad przekonaniami, emocjami itd. tak samo jak dzielę moje życie między doświadczenia duchowe, w których rozpuszcza się moje ego, a normalne życie w którym pracuję, zarabiam pieniądze, dbam o serwis mojego samochodu, robię kupę, gram na gitarze, jem śniadania obiady i kolacje. I myślę że jest to najwłaściwsza ścieżka którą idę, i mam nadzieję że będę niedługo umiał pogodzić duchową rzeczywistość z prowadzeniem ludzkich harmonijnych, (trwałych?) relacji - a tak naprawdę najważniejszy jest przepływ miłości między mną a innymi ludźmi - choć wydaje mi się że i to nie jest wieczne i że to też się w końcu przekracza... Po to żeby poczuć przepływ wspanialszej miłości i jeszcze wspanialszej pełni

Dalej pracować nad sobą, pogodzić się już całkiem ze sobą. Być otwartym dla całego świata i czuć się z tym bezpiecznie i rozwojowo.
Może czasem trochę odpocząć.
A potem pograć na gitarce
Tekst na ten temat zawiera się w tym co napisałem wyżej. Kupiłem sobie ukulele i czasem brzdąkam, ale nie jest to jakaś super istotna sprawa.
na 2014 rok nie wyznaczam sprecyzowanych planów. Chcę kontynuować proces w którym jestem dotychczas. Kiedy potrzebuję, doświadczam oświeconego stanu umysłu. Kiedy potrzeba wrócić do spraw ziemskich, wracam do spraw ziemskich i zajmuję się bieżącymi sprawami. Życie jest inteligentne, i moim planem na 2014 jest to żeby poddawać się mu coraz bardziej i bardziej i być otwartym na wszystko co chce mnie spotkać.