Hejka
Chciałbym porozmawiać o anatomii prawdziwego bezpieczeństwa. Jak to się dzieje że można być zawsze i wszędzie bezpiecznym ?
Mam sporo afirmacji (pracuje z dekretem) na bezpieczeństwo i jak narazie ciężko mi zrozumieć dlaczego mógłbym być zawsze w pełni bezpieczny. Ostatnio spodobało mi się opieranie poczucia bezpieczeństwa na Bogu, ale skąd mam mieć pewność że rzeczywiście będe w pełni bezpieczny ? Czy cały sekret polega na uwierzeniu w to że jesteśmy zawsze bezpieczni ?
Zadałeś pytanie:
,,Jak to się dzieje, że można być zawsze i wszędzie bezpiecznym ?"
A spróbuj zadać sobie pytanie:
,,Z jakich przyczyn NIE czuję się zawsze i wszędzie bezpiecznie ?"
Szczera odpowiedź na to pytanie zawiera czynniki, które sprawiają, że NIE czujesz się bezpiecznie. Jeśli wyeliminujesz te czynniki ze swojego życia to zaczniesz czuć się bezpiecznie.
Trzeba uważać, żeby nie wypierać lęku/-ów wgłąb siebie tylko konfrontować się z nimi przy pomocy jakiejś metody terapeutycznej. Polecam ,,Arkusz radykalnego wybaczania" Tippinga. Ja wpisuję jako OBIEKT np: ,,Mój lęk przed...." i dalej postępuję z tym lękiem jak by to była osoba, do której mam żal czy coś w tym stylu - chociaż oczywiście chodzi o jakiś lęk czyli program będący częścią mojej osobowości. Zawsze wypełnienie arkusza osłabia lęk a także zmusza do refleksji.
Na lęki polecam też opukiwanie EFT albo Technikę Uwalniania (albo Metoda Sedony czyli coś bardzo podobnego do TU np: tutaj:
http://www.rozwojowiec.pl/370/niechciane-emocje/).
Uwalnianie od lęków mnie bardziej przypomina ,,godzenie się z nimi, że są częścią mnie bo ja je stworzyłem" albo ,,akceptowanie ich". I wtedy one słabną bo nie zasilam już ich walcząc z nimi.