Clint
Super:D Fajnie ze to napisałeś. Też tak czuję, jak tu piszesz, zeby skupić się na tych tzw ogólnikach, poddawać Bogu bo określanie to może nasz ego nawymyślać głupot.
Skupiać się na pozwoleniu sobie na te przejawy jak czysta głeboka miłość itd.
Wiesz co, ja gdy pojawił się na horyzoncie połówek niedawno to poczułam tak ogromne pokłady niegodności, nie zasługiwania i lęku jak nigdy dotąd. A jak wiesz połówkowy temat nie
mi obcy i nie jadną połówkę albo prawie połówkę spotkałam i mam nawet wsród znajomych. A jednoszcześnie ogromny przepływ czystej miłości i to takiej "do dna". To mnie totalnie zbiło z
tropu. A nic nie kreowałam i wcale nie miałam ochoty na związki i ruszanie tego tematu. Jednak od dłuższego czasu pracowałam z afką na temat bycia sobą prawdziwą.
Więc przyjęłam z wdzięcznością z dobrodziejstwem inwenatarza tą osobę, w sensie że jest w moim życiu gdzieś tam i sobie uzdrawiam temat, jak widzę, że coś mi pokazuje sobą. Od tego czasu bardzo dużo uzdrowiłam w różnych tematach. ( połówka mam na myśli osoba o 100% harmonii wibracji, serc, dusz itp, nie koniecznie życiową do związku). Co ciekawe mi juz w cwiczeniu na drogę zycia 3 lata temu wyszlo ze dokladnie w tym czasie, taka osoba się pojawi i to jest dobre:) Tylko, że wywala mi na moje ograniczenia, jak jeszcze przy nikm mi nie wywalało. Taki silny mam proces od paru miesięcy, że wychodzi cała moja niska samoocena, kodowania, zakłamanie, opory na realizację siebie itd.
Oczywiście transformuje się intensywnie na +:)
No własnie czuć sercem i słuchać intuicji:) Cokolwiek by inni ludzie nie mówili, bo często mówią na logikę;) Właśnie o to mi chodziło też, że czasem się wydaje, ze cos nie pasuje, a wlasnie wynika to zablokowania. No ale jeśli jest silna intencja obojga do dążenia do prawdy w sobie to uzdrowi się to i bedzie zgodność, jeśli taka rzeczywiście jest

Ale super czytać, że tak przebrnęliście przez to pozytywnie.
Ja Ci powiem, że jak byłam z tym połówkiem o którym wspominałeś kiedyś, to on wiedział kim jest, mowil mi o tym, mowił mi o swoich obciazeniach z innych obszarów, ktore wydawaly sie bzdurne, nielogiczne i abstrakcyjne. Nikt o czymś takim nie mówił, nie słyszał, wszyscy to wyśmiewali, nawet ja uważałam, że coś mu się mocno pomieszało. Wogóle tego nie rozumiałam i nie akceptowałam. Choć coś we mnie głęboko mówiło, ze coś w tym jest, czułam jakąś prawdę. No zbyt się bałam by zobaczyć
i w sumie sama byłam pokodowana mocno na bycie aniołem, wsród aniołów;) Dopiero po ok 3-4 latach sama doszłam do tego , zupełnie przy okazji.
Od tego czasu słucham uważnie swojego głosu wewnętrznego, nawet jeśli inni mówią inaczej, a logika i nawet wydarzenia pokazują coś innego.