Są pewne rzeczy, które trudno będzie ominąć.
Ale nawet Jezus mówił "oddajcie Bogu co boskie, a Cesarzowi co cesarskie" 
Więc mozna taki stan rzeczy zaakceptować, można próbować ograniczyć wpływ tego na nas (ludzie, którzy emigrują czy zakładają firmy w UK to własnie robią), lub udać się na odludzie ... 
Ale rozumiem twój punkt widzenia, bo mnie w szczególności zus mocno "irytuje" łagodnie mówiąc...
No wlasnie

. A sytuacja polityczno-spoleczna, ogolnie mowiac, na swiecie izie w kierunku roznego rodzaju ograniczania praw i swobod (bo ludzie roczarowali sie liberalizmem i wolnoscia, boja sie np. emigrantow z biednych panstw czy roznego rodzaju ekstremizmu) i zaciesniaja prawa, daza do konserwatywnych idei, ktore nieraz przyjmuja forme lagodnej dyktatury (np. przepisy unijne w wielu kwestiach).
Ja niestety dotarlem do punktu, w ktorym calkowicie przestalem widziec sie w jakiejkolwiek kulturze, nacji czy spoleczenstwie i dlatego tak ciezko mi sie zyje; w dodatku wlasciwie odpadli mi wszyscy znajomi w mysl zasady ze oni wciaz trzymaja sie pewnych wzorcow a ja juz ich nie potrzebuje. To samo mam z praca: nie widze siebie w zadnym zawodzie juz bo wszedzie dominuja te same stereotypy a w kapitalizmie trzeba oferowac to czego chce wiekszosc (chyba ze znajdzie sie nisze ale to nie kazdemu sie udaje niestety) i kolo sie zamyka. Mecze sie zyjac, jakmam byc szczery bo gdzies umknal mi tzw. sens, cel zycia. Brak mienergii do dzialania dalszego, bo nie mam jakby po co dzialac.