Edyta, jasne ze racja co do tych ,,rekinow" jednak mi bardziej chodzilo o tych wszystkich zwyklych ludzi zyjacych z dnia na dzien. Roznica miedzy mna a nimi jest taka ze ja bardziej zalapalem sie na wzorce odpowiednie dla moich starszych rowiesnikow (braci/siostr) i moze nawet po czesci rodzicow niz moich rowiesnikow i stad blizsze mi jest pokolenie kontestacyjne (chocby srodowiska hipisowskie, punkowe czy jakiekolwiek z tamtego okresu) niz pokolenie dzisiejsze zorientowane na znajomosc informatyki, przedsiebiorczosci itp. Stad moje problemy bo ja po prostu mam odmienne wzorce i sila rzeczy one powoduja ze podswiadomie otaczajacy mnie swiat wciaz jest obcy, bo po prostu nie wroslem w niego w okresie kiedy u wiekszosci ludzi to sie dzieje. Co nie oznacza ze nie dostrzegam pozytyznych elementow dzisiaj. Dostrzegam, ale dla mnie one sa ciagle schowane pod wartswa bardzo duzego ,,syfu" plynacego dzis szerokim nurtem przede wszystkim z Zachodu, a ktorym to fascynuje sie chyba wiekszosc mlodych ludzi dzisiaj (z tego, co obserwuje). No i dlatego mam takie klopoty w relacjach z ludzmi bo sila rzeczy lepiej dogaduje sie z 40latkiem niz z 30 czy 20latkiem. A to nie wrozy jednak nic dobrego, tym bardziej jesli chce zbudowac relacja uczuciowa z partnerka w podobnym wieku. Byc moze chodzi tez tutajo to ze ja poszukuje dojrzalosci emocjonalnej i nie znajdujac jej wsrod rowiesniow powstaje pustka.