Autor Wątek: Tworzenie związku, znalezienie właściwej osoby  (Przeczytany 149074 razy)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 09:47:12 »
Edyta, jasne ze racja co do tych ,,rekinow" jednak mi bardziej chodzilo o tych wszystkich zwyklych ludzi zyjacych z dnia na dzien. Roznica miedzy mna a nimi jest taka ze ja bardziej zalapalem sie na wzorce odpowiednie dla moich starszych rowiesnikow (braci/siostr) i moze nawet po czesci rodzicow niz moich rowiesnikow i stad blizsze mi jest pokolenie kontestacyjne (chocby srodowiska hipisowskie, punkowe czy jakiekolwiek z tamtego okresu) niz pokolenie dzisiejsze zorientowane na znajomosc informatyki, przedsiebiorczosci itp. Stad moje problemy bo ja po prostu mam odmienne wzorce i sila rzeczy one powoduja ze podswiadomie otaczajacy mnie swiat wciaz jest obcy, bo po prostu nie wroslem w niego w okresie kiedy u wiekszosci ludzi to sie dzieje. Co nie oznacza ze nie dostrzegam pozytyznych elementow dzisiaj. Dostrzegam, ale dla mnie one sa ciagle schowane pod wartswa bardzo duzego ,,syfu" plynacego dzis szerokim nurtem przede wszystkim z Zachodu, a ktorym to fascynuje sie chyba wiekszosc mlodych ludzi dzisiaj (z tego, co obserwuje). No i dlatego mam takie klopoty w relacjach z ludzmi bo sila rzeczy lepiej dogaduje sie z 40latkiem niz z 30 czy 20latkiem. A to nie wrozy jednak nic dobrego, tym bardziej jesli chce zbudowac relacja uczuciowa z partnerka w podobnym wieku. Byc moze chodzi tez tutajo to ze ja poszukuje dojrzalosci emocjonalnej i nie znajdujac jej wsrod rowiesniow powstaje pustka.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 09:41:13 »
Zed1
jak by było tak różowo i młodzi ludzie by tak super się dostosowywali do wymagań świata to nie było kwitnącego rynku dopalaczy, amfetaminy itp.
Trochę obserwowałam tych młodych "rekinów biznesu" i wiele za tym udawania, krygowania się , skrzętnego ukrywania nerwicy, życia na kredyt - oni swoje braki zagłuszają ale do czasu bo to ich zżera od środka bo też nie dostali odpowiedniego wyposażenia z domu ale udają że dostali. Tacy ludzie tym silniej będą się brzydzić "słabszymi" bo oni będą im przypominać o tym co sami wyparli.

Jednak nie nam się nimi zajmować, nam zajmować się sobą :)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 09:20:25 »
Jako ze moj ojciec nie byl silna osobowoscia i nie mial na mnie typowo wychowawczego wplywu, moimi mentorami w okresie dorastania bylo kontrkulturowe srodowisko, ludzie w jakis sposob zyjacy na bakier z tzw. systemem, spoleczenstwem (artysci, outsiderzy, osoby ktore negowaly tradycyjne wzorce spoleczne itp.). To zawazylo na tym, jak sie wychowalem, jakie wzorce przejalem i jak do dzis dnia odbieram otaczajaca mnie rzeczywistosc. A odbieram ja jako wrogie dla mnie srodowisko, tym bardziej ze jednym z moich podstawowych wzorcow jest negacja konsumpcyjnosci oraz tzw. dostosowania/poprawnosci spolecznej, tradycyjnych wartosci spolecznych (w wiekszosci, nie wszystkich), ktora w czasach dzisiejszych jest wlasciwie gwarantem udanego zycia w naszej szerokosci geograficznej. Ja doskonale z moimi wzorcami pasowalbym do okresu lat 80tych w Polsce czy lat 70tych na Zachodzie :). Natomiast dzisiaj powoduje to raczej conajmniej niezrozumienie wsrod ludzi, szczegolnie w moim wieku. Dzis wsrod mlodych ludzi liczy sie nie kontestacja tylko wyksztalcenie, pozycja spoleczna i dazenie do osiagniecia sukcesu (cos jak amerykanski model zycia). Stad czuje sie obco w otaczajacym mnie swiecie.

W dzisiejszym podejsciu do zycia mlodych ludzi i ludzi w ogole dostrzegam jedna pulapke: pod plaaszczykiem setek mozliwosci samorealizacji czai sie pustka zwiazana z koncentrowaniem sie na sobie, na swoich osiagnieciach, cos pod spodem zaczyna byc nie tak i czlowiek zaczyna czuc wypalenie, ze czegos mu brak. New Age'owska filozofia prosperity i mozliwosci przestaje cieszyc a zaczyna dusic. Dobrze mowicie, ze brak w tym prawdziwej duchowosci bo ja teraz tez wlasnie tak to postrzegam-ludziom brakuje glebi, umiejetnosci bliskosci, braku umiejetnosci koncentracji na drugiej osobie i na zewnatrz zamiast na sobie i swoich sukcesach.
« Ostatnia zmiana: 2014-08-19, 09:29:33 wysłana przez Zed1 »

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 09:14:36 »
Zed1
co to znaczy "droga anty-mainstreamowa" ?

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 09:11:04 »
Cytuj
fajnie napisałaś o "stanięciu w prawdzie" które wielu ludzi myli z osądzaniem czy też obwinianiem rodziców a to nie o to chodzi. Chodzi tylko o to by wiedzieć na czym się stoi i przestać się oszukiwać, pogodzić się ze swoimi brakami i na tej podstawie zbudować sobie grunt do dalszej drogi.

Wlasnie tu moze byc najwiekszy problem, poniewaz tacy ludzie nie dostali wzorca i teraz nie wiedza, jak sie zachowywac w sytuacjach wymagajacych tych umiejetnosci. Od kogo maja sie tego wiec uczyc? Ja np. az tak w Boga nie wierze zeby sie do niego codzien modlic i uznawac za mentora. Ja wyroslem na innych wzorcach, ktore sa malo wspolne z dzisiejsza rzeczywistoscia (moi mentorzy to byli i wciaz sa ludzie podazajacy droga anty-mainstreamowa) wiec sila rzeczy ja tez nie potrafie sie wpasowac w to, co mnie otacza bo sie z tym nie zgadzam. I tu jest sedno problemu. Wychowanie zawazylo na moim odbieraniu rzeczywistosci i umiejetnosci radzenia w niej sobie.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-08-19, 08:25:47 »
Karina
fajnie napisałaś o "stanięciu w prawdzie" które wielu ludzi myli z osądzaniem czy też obwinianiem rodziców a to nie o to chodzi. Chodzi tylko o to by wiedzieć na czym się stoi i przestać się oszukiwać, pogodzić się ze swoimi brakami i na tej podstawie zbudować sobie grunt do dalszej drogi.

co do pokolenia 50+ które nie dorosło do roli mentora też się zgadzam i ja obwiniam za to pijaństwo i znieczulicę wywołaną "lekkim pijaństwem" . Zwłaszcza "lekkie pijaństwo" jest bardzo zdradliwe bo ojciec zachowuje się jak "znieczulony cham" ale chodzi prosto nie widać że jest pijany więc jest odbierany na poważnie, dosrywanie , poniżanie , podkopywanie pewności siebie rodziny jest dla takiego znieczulonego świetną zabawą tylko otoczenie raczej się nie śmieje.

Od siebie dodam tylko że najbezpieczniej oddać się Bogu jako ojcu i w nim szukać wsparcia i mentora. "Jestem ukochanym dzieckiem Boga" to piękna afirmacja i niektórzy którzy wyrośli we wrogim środowisku doznawali wręcz euforii jak sobie to uświadomili - kto jest ich prawdziwym ojcem i z kim mogą się identyfikować , komu oddawać swoje kłopoty, komu powierzyć swoje uzdrowienie i na inspiracje od kogo się otwierać.
Choć i to mogło zostać zabrane w domach w których jakaś religia wypierała Boga Prawdziwego który jest przyjacielem i rozumie a nie osądza i karze.

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-18, 20:44:15 »
Karina:) Twój ostatni wpis zaraz przekopiuję na ręczny (zeszyt) :) dzięki.
A co do tego punktu ,że już nie zjawi się TEN wybawiciel. Ja przez jakiś czas szukałam sobie nowej mamy i można powiedzieć,że znalazłam. Na początku dostałam MASĘ wsparcia. I już chciałam mówić mamo.Widać jak bylam zdesperowana żeby mi nalali do kubeczka. Ale poźniej dostałam kubeł zimnej wody na głowę. Ta osoba nawymyślała na mnie i to mnie zszokowało. Ze ktoś moze tak pochopnie mnie ocenić. Myślałam,że 'nowa' mamusia da tylko miłość. CZegoż ja naiwna chciałam od obcej , dorosłej baby, która sama swoje piekiełko przechodzi. A nawet gdyby nie przechodziła to już na to nie ma czasu by założyć mi pampersa.
Od wczoraj oswajam się z myślą,ze jednak moja mama czeka na uznanie z tym wszystkim co dała. Nie wiem jak będzie szło uzdrawianie ale oby w tę stronę z zakończeniem:)))

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-18, 20:05:11 »
Dostrzegam, ze wlasnie poprzez te braki mam zanizona samoocene poniewaz i podswiadomie, a teraz - widzac u siebie problem - rowniez swiadomie zazdroszcze moim rowiesniom tej zaradnosci i dojrzalosci emcojonalje, ktora tez chcialbym miec. Jestem pewien, ze po czescito ona jest powodem moich trudnosci w wejsciu w udana i dojrzala relacje, dlatego odczuwam tutaj lek, ze poprzez ten brak moze mi sie to nie udac.

Z tym pogodzeniem sie bedzie chyba sporo pracy bo ps nadal jakbym byl troche w szoku ze nagle dowiedzialem sie o takim czyms (uswiadomilem to sobie) i ze nie nadrobie tego calkowicie. Moze wlasnie dlatego tak bardzo garne sie do silnych kobiet, moze podswiadomie szukam u nich oparcia a to jest na dluzsza mete zle, bo one szukaja oparcia w mezczyznie.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-18, 19:31:24 »
Pogodzić się, że masz takie braki, których nic, ani nikt już nie wypełni, po prostu jesteś w pewien sposób upośledzony wobec osób, które tego dostąpiły od maleńkości. I musisz się nauczyć z tym upośledzeniem żyć. Gdy człowiek to przepracuje pojawia sie pewnego rodzaju pokora. Zostałeś w taki, a nie inny sposób ukształtowany przez los, w tym jest zarówno Twoja słabość jak i siła. Gdy zaczniesz spostrzegać również tą siłę uzdrowienie dobiegnie końca.

Zrozumiesz, że każdy został w inny sposób ukształtowany przez los i przez to jest wyjątkowy i niepowtarzalny, każdy ma swoje braki, ale również w każdym się wykształciły dzięki przeżytym warunkom również niepowtarzalne zdolności. Przestaniesz patrzec na ludzi powierzchownie i oceniać ich. Również spojrzysz głębiej na siebie i tez przestaniesz siebie oceniać, a zaczniesz doceniać.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-18, 19:08:37 »
Z tym tez juz zaczalem sie mierzyc i teraz rozumiem, dlaczego czasami brak mi tzw. intuicyjnego myslenia w wielu zyciowych kwestiach-nie dostalem od ojca ,,programu" na dzialanie, stad szukam w innych ludziach podpowiedzi.

Jaki moze byc kolejny krok? Pogodzic sie i zrozumiec to jedno, stac sie w pelni dojrzalym czlowiekiem to drugie. Skoro zabraklo ojca/mentora, jak wychowac sie do konca ,,samemu"?

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-18, 18:57:26 »
Również do końca przyjąć i przeżyć ból, że już nigdy nie zjawi się prawdopodobnie żadna taka osoba w Twoim życiu i że nie ma na kogo czekać.  Każdy lubi czekać, gdzieś w głębi na zbawiciela, który go poprowadzi i tak można przeczekać całe życie. Przyjąć, ze nikt takowy się nie zjawi.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-18, 18:55:39 »
Karina, no to ja juz to w takim razie przerabialem i to wiele razy tylko ze dopiero teraz zalapalem o co chodzi. Jaki nastepny krok w uzdrowieniu?

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-18, 18:50:23 »
Zed

przede wszystkim do końca skontaktować jak bardzo k...a Ci brakowało takiego mentora, kogoś kto by Cię wspierał i na kim mógłbyś zawsze polegać, przeżyć ten ból do końca. Najlepiej to sie kontaktuje, gdy widzimy, ze ktoś to wszystko miał czego Ty nie miałeś, nawt oglądając jakiś film w tym temacie.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-18, 18:26:46 »
No wlasnie. Jak teraz, kiedy sie jest juz doroslym, odbudowac te czesc siebie odpowiedzialna za prowadzenie przezmentora, ktorym jest przewaznie ojciec?

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-18, 18:08:18 »
Edyta
ale to, że panowie 50 plus nie wspierają swoich synów tylko z nimi rywalizują m.in. o kobiety, nie wynika z tego że tak ciężko pracują tylko z niedojrzałości, sami ciągle czują się małymi chłopcami, większość nie dorosła do roli mentora i tu jest ten problem.