Czasem mi się zdarza mieć z kimś tak zwany niezobowiązujący seks (...)
Hehe, a mnie - paradoksalnie - nie zdarzyło się to już od kilkunastu lat. Pozostały jedynie miłe wspomnienia

Doktor,
podoba mi się to, że nie masz problemu z przyznaniem się do zachodzących w Tobie zmian. I super, dzięki temu one zachodzą bez przeszkód i jest rozwój

Co do artykułu (czytałam go już kiedyś) - takie wolnościowe podejście jest mi bliskie. Staram się je uskuteczniać nie tylko w temacie seksu, choć nie wszędzie mogę póki co. Całkowita wolność to szczyt moich marzeń

Tylko ja trochę tej dyskusji ostatnio nie rozumiem. Bo z jednej strony piszecie o harmonijnych partnerach, dopasowaniu i intelektualnym, i duchowym, i fizycznym, a tu nagle "seks to seks, a miłość to miłość". Ok, zgadzam się, że może nie udać się od razu trafić na kogoś na całe życie, zresztą człowiek się wciąż zmienia, ewoluuje i nie zawsze, to co było fascynujące w partnerze po jakimś czasie nadal takie jest. Ale ten seks dla samego seksu mi tu nie pasuje 
Tobie nie, mnie tak, czyli 1:1. Będziemy się licytować?
Oczywiście żartowałam, nie zamierzam

Słowa "seks to seks, a miłość to miłość" , to ja pisałam. I tak się składa, że umieściłam tam słowa "dla mnie". Bo jak dla mnie takie podejście w niczym nie przeszkadza w dopasowaniu "intelektualnym, duchowym i fizycznym". Po prostu seks to dla mnie coś podobnego do jedzenia: Najbardziej lubię jeść z partnerem, ale mogę od czasu do czasu mieć ochotę skonsumować coś z przyjaciółmi. Co akurat nie wyklucza udziału partnera, wręcz przeciwnie (jak dla mnie).
Ale, jak napisałam, ja tak mam. Co nie znaczy, że inni nie mogą mieć inaczej. I, jak dla mnie, to jest w porządku. Po prostu, niech każdy szuka sobie partnerów i towarzystwa, które jemu odpowiada i będzie git. Naprawdę jest duża różnorodność, a co za tym idzie – wybór, więc nie trzeba starać się forsować swoich poglądów, żeby poczuć się bezpiecznie.