We mnie gdy jest złość i agresja to zwykle z przekonaniem: muszę się bronić, chronić, bo Bóg mnie nie ochrania, a agresorzy są bezkarni(zwykle widzę że są zwyczajnie głupi, zaślepieni pewnymi chorymi przekonaniami, wyobrażeniami, czasem jest też w nich złośliwość, chęć mszczenia się za coś, co i tak nie zmienia faktu, że atakują, próbują
mi czy komuś mi bliskiemu szkodzić). To przymus chronienia siebie, czasem bliskich, poczucie niemocy i braku możliwości.