Witam
Jest taka zapomniana roślina o nazwie topinambur lub inaczej słonecznik bulwiasty. Sprowadzona została do Europy z Ameryki Pn. jeszcze przed ziemniakiem. Mnie ta roślina zainteresowała początkowo ze względu na walory energetyczne a dokładnie pozyskiwanie biomasy. Mnóstwo zalet , co roku wydaje pędy na 3,5 metra, raz posadzona wydaje plony przez ok.20 lat itd. Sadzi się tą roślinę nie z nasion, a z biało-fioletowych bulw i te bulwy mnie zainteresowały. Zacząłem szukać po internecie i okazało się, że ta roślina, a właściwie jej bulwy to prawdziwe lekarstwo. Z tego co pamiętam to w bulwach jest bardzo dużo inuliny, która jest probiotykiem lub prebiotykiem ( nie pamiętam dokładnie). Chodzi o to, że ta inulina jest substancją obniżającą łaknienie i doskonale się sprawdza jako dieta odchudzająca. Oprócz tego ma cukry przyswajalne przez diabetyków, kolejną zaletą jest oczyszczanie układu trawiennego ze złogów oraz przywracanie właściwej mikroflory. Obniża poziom cholesterolu, ma więcej krzemionek niż jakakolwiek inna roślina rosnąca u nas. Nie wszystko pamiętam i nie chcę zanudzać bo być może, że znacie tę roślinę a ja się produkuję namolnie. Miałem kiedyś mnóstwo przepisów ale spaliły mi się wraz z twardym dyskiem, może i dobrze bo najbardziej smakuje mi na surowo lub jako dodatek do surówek. W smaku przypomina skrzyżowanie słonecznika z orzechem laskowym. Pierwszy kęs ma jakby lekki posmak soli, jeśli się go obierze i postawi na półmisku, to momentalnie znika. W smaku nie jest zbyt intensywny, a więc się nie znudzi jak chociażby inne warzywa o silnym smaku i aromacie. Jest odwilż, a więc jutro sobie wykopię mój ulubiony topinambur. Najlepiej przechowuje się w ziemi ponieważ wykopany po ok. miesiąca nie nadaje się do jedzenia. Między innymi dlatego właśnie wyparł go ziemniak. W internecie jest dużo informacji o topinamburze wraz z tabelami porównującymi go z innymi roślinami na jego korzyść oczywiście.
Pozdrawiam