Inga
"A on aż się cofnął. Wziął pieniądze i podziękował ale czuć było że nie ma w tym żadnej wdzięcznośći a on wziął te pieniądze wbrew sobie.
Czuć było taki duży opór z jego strony, ogromną niechęć do brania a to moje dawanie było bardzo nieprzyjemne, takie wciskanie na siłe gdy ktoś nie chce i nie jest w ogóle za to wdzięczny."
Myślę, że taka osoba czuje się bardzo niegodna, pewnie też winna i nie w porządku, że chodzi i żebrze, także upokorzona. Pewnie wiele osób mu odmawiało i odrzucało gdy chodził i prosił, to tworzy poczucie lęku i takie pomieszanie: muszę brać, żebrać, choć nie chcą mi dawać. A nie mam bo jestem nie godny, nie zasługuję.( Gdyby ktoś czuł się niewinny i godny, wartościowy, to pewnie by nie był w takiej sytuacji, tak myślę). Może też czuł się zły na siebie, że to robi, bo "musi". Tacy ludzie czuję też dużo niechęci do siebie, do innych ludzi.
A z Twojej strony intencja dawania z lęku przed karą, to nie była czysta:) On tez pewnie to odczuł.
Możliwe, że coś Ci pokazał, bo to jest ten temat: dawanie i branie. I u Ciebie i u niego. Tylko inny biegun i proporcje.