Clint
Ja zauwazylam takie jazdy u siebie jak bylam juz naprawde gleboko przesiaknieta rozwojem
Oczywiscie pomyslalam sobie co jest grane??Najbardziej nie moglam zrozumiec,ze wychodzilam do ludzi i od razu ktos sie napatoczyl i mnie wkurzal sama obecnoscia.Hmm od razu zaczlam sie zastanawiac-im barddziej sie rozwijam ,poznaje siebie to takie duperele maja moc aby mnie wyprowadzic z rownowagii??O nie cos tu nie gra.
Najpierw przyjrzalam sie sama sobie.Wygladalo naC to,ze poswiecilam pewien okres dosc intensywnemu oczyszczaniu,ale to byl tez okres gdzie dosc mocno izolowalam sie od ludzi.Odnosilam ogromne sukcesy duchowe,bardzo duzo rzeczy sie oczyscilo,bylam szczesliwa...ale to wszystko mialo miejsce w domu,w moim cichym,bezpiecznym gniazdku gdzie nawet nie mialam szans zweryfikowac tych moich zmian na zewnatrz.Oczywiscie czulam tez lek aby wyjsc do normalnych ludzi.Ciekawe dlaczego?Otoz balam sie,ze Ci ludzie zburza moj spokoj!!!:)Balam sie sama swoich reakcji na ich zachowania,ktore wczesniej mnie wyprowadzaly z rownowagi,czyli balam sie zweryfikowac w praktyce jak te moje zmiany maja sie naprawde do rzeczywistosci!!Wolalam siedziec w domku,rozwijac sie ..ale jak mialam wyjsc do ludzi to oskarzalam ich ,ze znowu zniszcza moj spokoj!!!:)))
I tutaj ,zreszta pisalam to juz kiedys,wyszla moja duma rozwojowa-ze z gory traktuje ludzi ,ktorzy nie rozwijaja sie duchowo a skoro nie maja tego napisane wyraznie na czole wiec na pewno tak jest:)))
Nastepnym krokiem bylo oczywiscie zaakceptowanie tego,ze ja taka super rozwojowa osoba (hehehe)tez moge miec jeszcze wiele rzeczy nieoczyszczonych i to jest ok.
Przezywalam dosc mocno jak nie potrafilam sobie poradzic z emocjami,ktore z jakiegos powodu wypieralam z siebie,czyli chowalam pod dywan udajac,ze gowno nie istnieje.
Dopiero jak zaczelam przyznawac sie SAMA PRZED SOBA przede wszystkim,ze takie odczucia jeszcze w we
mnie sa to juz bylo duzo lepiej bo pojawila sie automatycznie akceptacja .A jak jest akcetacja to rozwiazania bardzo szybko przychodza.
Ja robie sobie czesto takie male cwiczenie jakie polecil kiedys Eckhart Tolle.Jak dopadna mnie jakies okropne uczucia,ktore nie mam pojecia skad sa,czego sa i co pokazuja-to zaakcetowac je,bron boze nie wypierac!i stac sie dla nich przezroczystym.Tzn w miejscu w ciele gdzie sie je najbardziej odczuwa to wyobrazic sobie,ze nasze cialo jest przezroczyste i to sie rozplywa,przechodzi przez nas i sobie odchodzi.Ale trzeba byc bardzo swiadomym cos sie dzieje w ciele,nie wypierac tego,pozwolic byc temu.
U mnie to sprawdza sie genialnie zwlaszcza w takich przypadkach jak jestem wsrod ludzi.w pracy itp-gdzie nie ma czasu na zastanawianie sie,robienia sesji skad sie to wzielo:))
I najlepsze jest to,ze jak sie wprawilam w ta metode to pozniej te emocje nigdy nie wracaly z powrotem do mnie.Chyba ,ze moje ego koniecznie chcialao poznac przyczyne skad sie to wzielo-ale to jest tylko kolejna zagrywka ego aby jak najdluzesj trzymac sie tej emocji.
PS Bardzo fajny watek:)