Indra,
z tym niedocenianiem siebie to ja widzę to tak, że Ty cały czas patrzysz na siebie przez pryzmat jakiejś bliskiej osoby, która cię krytykowała nieustannie w dzieciństwie (tatuś?), czyli "zawsze jest u ciebie coś co mogło by być lepsze, co by można było poprawić, co nie daje zadowolenia, do czego się można przyczepić". Nawet na 3 oku masz jakieś takie zaślepienie, by właśnie widzieć siebie tylko w negatywnych barwach, by bagatelizować swoje zalety i zdolności, uważać je za mało ważne, nijakie, albo wogóle ich nie widzieć. To zaślepienie podtrzymuje jeszcze presja, którą również dostawałaś na 3 oko, że ta osoba robiła to wszystko z MIŁOŚCI do ciebie. Więc twoja pś rozumie to teraz tak, że skoro ty siebie chcesz pokochać, kochasz, to jednocześnie musisz karmić się takimi negatywizmami - to jest nieodłączny element miłości.