Kinia:*
" Może ty masz jakąś misje nawracania i uświadamiania mężczyzn (misjonarze mają to do siebie, że często przyciągają do siebie osoby dużo niżej w świadomości, rozwoju, ugruntowania). Tak tylko strzelam

"
- Może i częściowo coś takiego miałam, i nawet jeśli nadal to jest to, co sprawia, ze przyciągam takich dziwnych i męczących mężczyzn - to zdecydowanie nie mam już ochoty ani na ich nawracanie, ani ciągniecie w górę, ani uświadamianie - nie zajarzy najprostszych spraw w miarę szybko i sprawnie, nie ma otwartości ani dla dialogu, ani dla wymiany (przepływu) - to nie mam już ochoty się z takim(i) męczyć.
Clint - tak, wiadomo, ze to są wzorce DDA i generalnie nie są zbytnio zależne od płci - choć akurat o nie mówienie o tym, co się myśli i o nie wyrażanie jasno swoich pragnień najczęściej oskarżane są kobiety ;-) A ze mi w oczy bardziej rzucali się mężczyźni, no to napisałam co wiedziałam

"Niestety tak już jest z tymi związkowymi obciążeniami, że człowiek potem spotyka potencjalne osoby do związku z jakimiś problemami, a przedstawiciele tej samej płci są normalniejsi, bo z nimi związku nie będzie, więc pś łatwiej ich dopuszcza do życia."
- Ano zgadza się. Najczęściej te osoby, które są "bezpieczne", czyli wiadomo ze w związek z nimi się nie wejdzie, tych obciążeń nie przejawiają (lub w minimalnym stopniu).
W ogóle zainspirowaliście mnie oboje, dziękuję.
Właśnie zaczęłam świadomie sprawdzać na ile bezpiecznie bym się czuła przy zdrowo przejawiającym się mężczyźnie - i choć lekki niepokój jeszcze mam, to ogólny odbiór nawet w pś mam już dobry. Tzn. nie czuję się już zagrożona np.; odrzuceniem czy zdominowaniem (że będę czuła się gorsza). Kiedyś faktycznie miałam takie lęki, i pchając się w relacje z DDA, a podejrzliwie traktując tych zdrowszych, weselszych, bezpośrednich i otwartych mężczyzn (że tylko udają, by mnie oszukać;)) - tylko sobie je potwierdzałam i utrwalałam.
Zajarzyłam to jakiś czas temu. Jakiś czas temu zatem wzięłam się za gruntownie uzdrowienie samooceny (jeszcze nie w 100%, ale w koło 90% wg mnie tak;). Misje też puściłam, nie mam już na nie ochoty, ani nie poprawiam sobie nimi samopoczucia czy własnej wartości. A mężczyźni, których poznaję i przyciągam "związkowo" nadal jacyś pozakręcani i pozamykani (choć pozornie, na pierwszy rzut oka mogą sprawiać wrażenie otwartych i bezpośrednich - ale to tylko maska, niestety, pod spodem piękne DDA ;>.
WTF?

to już jest naprawdę męczące. :>
Ale żeby nie było samego offtopu - moim celem jest rozkminienie tego do końca, uwolnienie się od wszystkiego co blokuje taką dobrą zdrową relację i spotkanie fajnego mężczyzny, otwartego i gotowego do związku miłości ze mną

I myślę, ze zarówno przez to, ze doskonale zdaję sobie sprawę, ze już nie chcę się męczyć w jakiś dziwnych relacjach i czuję, ze już potrafię być w zdrowej relacji w zdrowo przejawiającym się mężczyzną - to dzięki temu jestem na najlepszej drodze do urzeczywistnienia tego.