Trzeba tylko wziąć pod uwagę by nie robić takiej afirmacji wbrew sobie, gdy całe wnętrze reaguje samą niechęcią na takie odczucia względem danej osoby. Potrzeba zrozumieć czemu wnętrze trzyma się czucia się skrzywdzonym i czego oczekuje (jakiej rekompensaty, jakich zdarzeń trwając w poczuciu skrzywdzenia). Najczęściej chodzi o chęć uznania własnej krzywdy, czy chęć by ta druga osoba zrozumiała nasze cierpienie, by weszła w nasze buty i przeżyła to sama.
Jeśli nie czuje się do kogoś sympatii i nawet przy zdrowym stosunku jest się co najwyżej neutralnym wobec tej osoby, to raczej nie ma co się przymuszać by czuć miłość (albo myśleć o czuciu miłości) wobec niej. Nie jest to konieczne. Można pisać że ta osoba zasługuje na dobre rzeczy, ale w gruncie bardziej po to by zobaczyć, czemu uważa się że jednak nie zasługuje.
Pisze to też dlatego, bo mi w sumie na przebaczanie samo powtarzanie afirmacji nigdy nie działało, ale właśnie stosowanie ich by zobaczyć jakie stoją za tym że nie mogę przebaczyć, motywacje, już dawało efekt.