Przed chwilą wracając do domu ujrzałam obiekt sobotnich węzłów, w samochodzie gdy wracałam z zakupami do domu. On również mnie dostrzegł, uśmiechnął się i pomachał mi przejeżdzając. NIe odwzajemniłam żadnego z tych gestów. nie mam ochoty śledzić go na szczęście po trasie jak 1,5 tygodnia temu, ale gdy się zbliżal poczulam lęk od serca w dól, choć bardziej na konczynach-ręce i nogi, przeleciało od wysokosci serca w dół, moze tez cos w sercu zapikało. Wiem, sprawdzał Pan na koncu wahadłem w sobotę, że nic nie ma, ale chciałam się upewnić-ze zrozumiałych mysle powodów;)-to nie swiadczy, że jeszcze coś jest a bardziej o moim strachu przed nim i że jeszcze coś jest?
Może to głupie ale chyba zrozumiałe zaniepokojenie w tym przypadku.
dziekuje