Czy może przyjść w życiu taki moment, że nie potrzebujemy więcej ponad to co mamy i czy to jest normalne ?:-). Ostatnie rozwija się we mnie takie uczucie,ale trochę wzbudza lęk, bo do tej pory osiąganie kolejnych celów w życiu to był właśnie rozwój. Przestaje mi zależeć na dodatkowych atrakcjach w życiu, związku, czy znowu ustalenia kolejnego pułapu finansowego,który będę przekraczać. Chce mi się zostać z tym co mam i korzystac z tego, ewentualnie podnosić tego jakość, ale pś mnie straszy, że to może oznaczać duchową stagnację :-), Nie wiem czy jest w tym jakiś haczyk, czy co :-)