Coś mi zeszło mocnego chyba, bo już mi jakoś tak lżej na głowie. Ostatnie 2 dni były dość mocno nieprzytomne, wywałkowe, na przemian z przebłyskami fajnych energii i olśnień. Chyba coś się zaczęło w końcu stabilizować. Może puściły jakieś opory.
Czasem boję się coś zobaczyć, jakiś problem, który wyparłam, że sobie z nim nie poradzę, tak jak wcześniej gdy go w efekcie wypierałam.
Choć nadal się boję zaufać Bogu. Że zaufam, a potem coś się stanie i zostanę z tym sama. Znów będę musiała jakiś karmicznych osób się czepiać, jak w tym wcieleniu moich rodziców. Alergicznie też reaguję, zauważyłam, na zabawę innych aniołków, nawet rozwojowych, mam ochotę trzymać się z daleka. Boję się, że mnie to zaprowadzi w złą stronę, coś złego się stanie, a potem mnie zostawią samej sobie, w myśl rozwojowej zasady: "jesteś odpowiedzialna za siebie, jak wykreowałaś tak masz, my bawimy się dalej."
Coś mi się jeszcze przypomniało, ze wczorajszych medytacji, że ja nie chciałam przyjąć Boga i jego prowadzenia, bo uznałam to za nudne, mało wartościowe. Bliskie aniołki tak fajnie się bawią razem, tyle mają wrażeń, bliskości, mają seks( to było bardzo ważne), a ja co mam? Taka sama z tą Boskością mam zostać? W harmonii co prawda, ale dlaczego sama? Już wtedy widziałam jak połówek się bawi, a ja stoję z boku, bo mnie coś powstrzymuje, że to nie jest dobre. Choć widzę, że oni mają radochę. To o co chodzi? Bałam się, że coś stracę, że Bóg nic dla mnie nie ma, zostanę sama. I postanowiłam w to wejść.
A kontakt z Bogiem gdzieś się zatarł. Potem zostałam sama, jak się pokiełbasiło. A jak nie chce się bawić jak oni, to jestem atakowana i odrzucana, bo inna.
Teraz mi to wywala, mam też opory przed tymi harmonijnymi aniołami, że znów dam się w coś wciągnąć. Ja po prostu nie chce wybierać teraz między byciem w związku, a Bogiem. A związek, harmonijny aniołek jawi mi się jako coś niebezpiecznego w efekcie. No i jest tak, że aniołki się bawią, a ja się zajmuję sobą, swoimi sprawami, oni idą na jakąś tam imprezę, choćby duchową, a ja do domu coś robić swojego. Wybieram siebie i harmonię ale jakieś tam emocje są w związku z tym.