Śniło mi się, że jadę samochodem i chcę zaparkować. Zatrzymuję się. Zaciągam hamulec ręczny, a samochód sunie dalej. Nie toczy się, tylko sunie. Jakby po jakimś smarze.
Jeszcze raz sprawdzam czy zaciągnęłam hamulec ręczny. Ale jest zaciągnięty. A ja dalej sunę w kierunku jakiegoś samochodu i widzę, że go zaraz stuknę. Więc skręcam mocno i próbuję zaparkować dalej. Ale nadal jest to samo. Samochód sunie i nie mam na to wpływu. Tym razem sunie w bok, na jakieś ogrodzenie, na jakichś ludzi. Znowu próbuję go jakoś wyprowadzić.
Wszyscy partrzą na mnie jak na wariatkę albo ja "babę co nie umie jeździć". Wiem, że zostanę ukarana za coś na co nie mam kompletnie wpływu. Że nie mogę nic zrobić, bo co bym nie zrobiła to i tak będzie stłuczka. Czuję się winna i bezsilna, że się znalazłam w takiej sytuacji. Czuję się winna i bezsilna wobec ludzi, którzy mnie ocenią. Czuję się winna i bezsilna wobec ludzi, którzy mi nie uwierzą.
Ten sen się powtarza, więc pewnie pokazuje coś istotnego w mojej psychice. Może moją bezsilność i lęk przed jakimś fatum....., przed ludźmi, przed życiem...
Ma ktoś jeszcze jakiś pomysł? Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki:)