Dziś miałam dłuuuugi i trochę męczący w swym zapętleniu sen - dzięki któremu jednak w końcu świadomie, we śnie, zajarzyłam, ze aby się uwolnić od przebywania w pułapce, poczucia zniewolenia, trzeba się obdarzyć w pełni miłością, także w strachu, lęku (przed porażką, przed życiem), że tylko poprzez tą miłość mogę się uwolnić. I tak się stało, później sama wróciłam do tej "pułapki", by przekazać to pozostałym towarzyszom tam uwięzionym i pomóc im się uwolnić. Stało się to tak, ze pilnujący-strażnicy niczego nie zauważyli, (tzn. ze zniknęłam i wróciłam), za to towarzysze w niewoli - i owszem. Jak wróciłam, byli cali podnieceni jak to zrobiłam i czemu wróciłam;)
W końcu wszyscy się uwolniliśmy, po prostu znikając ze stanu zniewolenia i pojawiając się na wolności
