Klimatologia jest zbyt młodą nauką,żeby mogła wyciągać daleko idące wnioski.
Prace naukowe oparte o założenie "efektu motyla" są dla mnie niewiarygodne.
O wiele większy wpływ na światowe trendy ociepleniowe ma wycinanie lasów deszczowych czy pustynnienie Afryki, niż ocieplenie w Polsce. Zresztą, w tym roku nawet tej tezy nie da się nagiąć na potrzeby propagandy, bo JEST ZA ZIMNO!
O tym, że zasoby wody na mieszkańca w Polsce są porównywalne do zasobów w Arabii Saudyjskiej, wiedziano już wówczas, gdy uczęszczałem do podstawówki. Teraz doszła do tego wiedza, że oba te kraje leżą na tej samej formacji geologicznej, zawierającej m in. bogate zasoby ropy naftowej. I to dlatego US Army została zaproszona do Polski i ulokowana w miejscach występowania szczególnie interesujących (cennych) złóż.
Widziałem w Tunezji, na pustyni, działąjące studnie głębinowe, więc mogę spać spokojnie, że wody nam nie braknie. To jednak, że mamy coraz mniej opadów, nie jest sprawą klimatu, tylko manipulacji pogodowych. Do niektórych naukowców trafia już jednak ta prawda, że jeśli w jednym miejscu wywołamy deszcz, to nie spadnie on w innym, ponieważ ilość wody w atmosferze jest constans. Jeśli więc np. ciągle leje w Anglii, to nie leje w Polsce.
Jak długo pamiętam, co roku na początek lata rolnicy modlili się o deszcz. Kiedy już zaczynało ostro lać, modlili się o ładną pogodę, na czas zbiorów. Tylko czas realizacji tych modlitw nie zawsze pokrywał się z ich życzeniami.
W ostatnich latach z wodą było krucho.
Tu trzeba zacząć działać nie jak w PRL, kiedy osuszano bagna, ale w kierunku odwrotnym, by zatrzymywać wodę. Jednakże żadnych decyzji w tym temacie nie ma. A nad tym powinien pracować Rząd i Sejm.