Przepraszam Cie, ale to juz klasyczna demagogia:)Tytul mowi: NIESZCZEPIONE DZIECI SA GROZNE DLA INNYCH. Czyli dla calego spoleczenstwa oczywiscie! Pozniej okazuje sie, ze chodzi o pojedynczy przypadek dziecka, ktore z powodow wspanialej chemioterapii ma na tyle zniszczony uklad odpornosciowy, ze nie moze byc szczepione. Sorry, Winnetou.
Artykul podaje jakies ogolnikowe liczby, nie piszac nawet czy chodzi o caly swiat, czy jakis konkretny kraj. Bo w Polsce albo UK - krajach, z ktorymi mam stycznosc, ilosc "antyszczepionkowcow" wynosi zapewne duzo mniej niz 1% spoleczenstwa.Ja w kazdym razie w calym moim zyciu w obu tych krajach spotkalem moze 2-3 takie osoby, a osob spotykam wiele i czesto rozmawiam na te tematy. W Stanach moze byc wiecej takich "antyszczepionkowych spolecznosci" - maja tam Amiszow, Mormonow - byc moze niektore tego typu wspolnoty religijne nie szczepiaja dzieci, nie wiem. Znowu, szczepione spoleczenstwo nie ma sie czego obawiac, kropka.
A jesli te liczby - 146 tysiecy - tycza sie calego swiata, to mamy pewnie sporo krajow w ktorych nie szczepia sie z powodow "cywilizacyjnych", a nie antyszczepionkowych teorii.