w ocenie wiarygodności danych związanych ze szczepionkami w tym przyczyn autyzmu, przydaje się świadomość że prawda leży gdzieś pomiędzy
zdolnościami badania wpływu pewnych substancji i działań na zdrowie (samo nakłucie np. przy poborze krwi może i często wywołuje gwałtowne reakcje z utratą przytomności włącznie),
interesami firm farmaceutycznych oraz badaczy, tudzież
lękami paranoików i wyznawców teorii spiskowych "znających" przyczyny autyzmu , które istotnie wpływają na ich interpretacje oraz dobór faktów i ekspertów (przykładowo nie przeszkadzają takim ludziom że ich eksperci manipulują danymi i normami jak np. w przypadku dr Jaśkowskiego, )
"Używając wszystkich dostępnych parametrów badań epidemiologicznych, nie stwierdziliśmy żadnego związku pomiędzy szczepieniami na odrę, świnkę i różyczkę a ewentualnym zwiększonym ryzykiem rozwoju i rozpoznania u dziecka zaburzeń autystycznych" - napisała dr Jain. "Nie ma tu znaczenia to, czy dziecko otrzymało jedną czy dwie dawki szczepień, nie ma również znaczenia to, czy miało wcześniej rodzeństwo z autyzmem czy nie" - przekonuje badaczka."
http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,17788666,Szczepionki_nie_powoduja_autyzmu__Zbadano_95_tys_.html"Musimy stwierdzić jasno - to są fakty: wiek pojawienia się objawów zaburzeń autystycznych nie różni się w grupie dzieci szczepionych i nieszczepionych, nasilenie objawów autyzmu nie różni się wśród dzieci szczepionych i nieszczepionych, a przede wszystkim ogólne ryzyko rozwoju tych zaburzeń nie różni się w rodzinach dzieci szczepionych i nieszczepionych na MMR" - podsumowuje prof. King.