Autor Wątek: Choroba  (Przeczytany 22990 razy)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-26, 14:45:58 »
Przy okazji, wiele chorób, zwłaszcza tych z rodzaju "dziwnych" znika na skutek praktykowania relaksu, odprężenia, zmniejszenia stresu.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-26, 14:42:19 »
Sergiej Litwinow naucza metod leczenia oczu bez okularów

http://ulubione.blutu.pl/uzdrawianie-wzroku-siergiej-litwinow/

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-26, 14:17:41 »
Taaa...
Z opiniami to jest tak, że nie da sie dojść do ładu.

Bo jeżeli kogos by zapytać :
- Co to jest miłość ?     
Zależy co rozumiemy pod tym pojęciem....
- Czy mnie kochasz ?
Zależy co to znaczy kochać....
- Kim jest Bóg ?
Zależy co pod tym pojęciem rozumiesz....

Ja myślę, że należy przestać z popieprzonym gdybaniem i ustalić, że pewne sprawy są do zdefiniowania !
1) Bóg
2) Oświecenie
3) Miłość
etc.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-26, 08:44:36 »
Tess, Kaja

Ech, różne sa opinie na ten temat, dowiemy się pewnie dopiero wtedy jak się sami oświecimy ;)

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-25, 21:53:52 »
Właśnie zrodziło się we mnie pytanie: Czy można być oświeconym i chorować na raka, albo na cokolwiek ?

Chyba zależy głównie od tego co kto rozumie pod pojęciem oświecenie.
Każdy na coś umiera.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-25, 18:29:59 »
Karina,
No pytanie z gatunku zasadniczych :)
Ja już je kiedyś tutaj zadałam. Parę lat temu.
Wydaje mi się, że skoro oświecenie to urzeczywistnienie Boskości w sobie, to tutaj nie powinno byc mowy o chorowaniu.

Z bogactwem i byciem "forever young" ;) to już do wyboru delikwenta.
Ale zdrowie ? Musi być !

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-25, 15:25:56 »
Właśnie zrodziło się we mnie pytanie: Czy można być oświeconym i chorować na raka, albo na cokolwiek ?

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-25, 12:09:32 »

3. jeżeli problem był w woli to trzeba było na nią wpływać taką skuteczną metodą wpływającą na wolę i motywację do życia


Właśnie też o tym pomyślałam, że trzeba było oczyścić jej intencje do życia i śmierci.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-25, 11:06:38 »
Cytuj
Już mają "dowody", ze dwupunkt nie działa! Już pytlują, że podanie chorej leków, uratowałoby jej życie! Tymczasem jedni i drudzy mylą się.
1. fakt jest taki że dwupunkt nie zadziałał w tym przypadku,
2. podanie leków mogło uratować jej życie, choć nie musiało (jak w przypadku tej ś.p. aktorki buddystki chorej na raka która przechodziła chemioterapię)
3. jeżeli problem był w woli to trzeba było na nią wpływać taką skuteczną metodą wpływającą na wolę i motywację do życia
4. są skutki karmiczne niezależne od woli , śmierć (pomijając taką przedwczesną, zależną od woli czyli samobójczą , lub przypadkową) i długość życia jest jednym z takich nieuniknionych skutków narodzin w określonym miejscu i czasie

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-06-25, 11:00:23 »
Zgadzam się, mogło tak być jak Leszek pisze
tu nalezy się zastanowić  jak mocno trzeba podswiadomie pragnac smierci zeby swiadomy zamiar zycia nie zostal zrealizowany?
nawet z licznym  wstawiennictwem dwupunktowców i modlitw itp z serc innych ludzi
 mysle ze było juz i tak zbyt mało czasu , na zmiany w niej

moze ona te wole żcyia mogła miec z umysłu jedynie a nie z prawdziwej chęci zycia
może nawet nie wierzyła w powodzenie tych zabiegów, moze chciala przezyc ale nic w dalszym etape  w sobie nie zmieniac  -efekt pętli
takie pozwolenie na uzdrawianie siebie na sucho pt. tylko to ode mnie zabierzcie, nie chce tej choroby, nie chce cierpiec ani zrozumiec nie chce , boje sie, odpycham to, wołanie ratunku w odcieciu do siebie,
zabierzcie chorobe ale zabierzcie tez zycie bo chyba nie chciała tu byc skoro uciekła w chorobe  ani tu ani tu nie -no i zonk


pozostaje jeszcze rzetelnosc osob wykonujacyh dwupunkt
a jesli dwupunkt np. niektorzy robili z intencją zadziania sie dla najlepszego dobra tej osoby to moze sie zadziało , uzdrowienie tylko już tam po drugiej stronie

skoro bez wzgldu na wszystko WJ i tak wie lepiej to ....
skomplikowane, odpowiedx zna kto był z nia na tyle blisko ze wiedział co siedzi w niej


albo wszystko było ok na dobrej drodze ale własnie czas , kobieta zrozumiała całość
brała ten smakowity oddch jak noworodek i mędrzec z sercem otwartym , płucami pełnym powietrza ktore pierwszy raz smakowało jak trzeba!  tylko ze dla ciała było za późno

a moze dla ciała nigdy nie jest za późno , na filmie Bradena guz cofano w kilka minut , hmmm





Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-06-25, 10:56:39 »
Co  ten  sołtys  Kierdziołek namieszał , mówiąc : ,, cie  choroba ".

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-25, 10:44:17 »

Wola dziala na płaszczyźnie świadomej i podświadomej. Pragnienie podświadomosci jest o wiele silniejsze, niż świadome życzenia.


Słusznie! Często ludzie umierający niby to bardzo chcą żyć i "walczą" z chorobą. Juz samo słowo walka może sygnalizować, że w podświadomości jest inna intencja.
A czy może byc tak, że nie ma podświadomego pragnienia śmierci, jest tylko tłumiony lęk przed śmiercią i wiara "że na to nie ma lekarstwa" ? Czy cos takiego może wykreować śmiertelna chorobę?

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-06-25, 09:45:37 »
To dwu-punkt działa?
Pytam poważnie.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-06-25, 09:05:53 »
Będzie o śmiertelnej chorobie w kontekście faktu, że setki (a może nawet i tysiące) osób, na prośbę przyjaciółki umierającej, chorej na raka, robiły dwupunkt, a ona i tak umarla!
Ludzie są w szoku. Już mają "dowody", ze dwupunkt nie działa! Już pytlują, że podanie chorej leków, uratowałoby jej życie! Tymczasem jedni i drudzy mylą się.

W konfrontacji ze śmiertelną chorobą większość z nas popełnia TEN SAM błąd polegający na LEKCEWAŻENIU woli chorego! Większosc z nas zakłada, że umierająca osoba CHCE żyć! Jakie mamy na to dowody? "No przecież my chcemy żyć, więc i każdy chce żyć". Logiczne? Logiczne, ale NIEPRAWDZIWE!

Śmiertelna choroba to coś jak samobójstwo... na raty. Jeśli nie wolno popełnic samobójstwa, jeśli się go boi... to pozostaje śmiertelna choroba. I wtedy mamy "obiektywne" wytłumaczenie dla śmierci!
Nikt i nic nie jest w stanie uratować osoby, która chce umrzeć! Można odwlec nieco moment jej śmierci, ale to tylko wydłuża cierpienie. Jedyny sposób, by nastąpiło uzdrowienie w takiej sytuacji, to "nawrócenie" w wyniku głebokiego, duchowego doświadczenia, np. śmierci klinicznej. Po takim doswiadczeniu można jeszcze żyć długo i szczęśliwie, pod warunkiem, że się zwróci uwagę na świat duchowy.

To nie dwupunkt okazał się nieskuteczny. Tak samo nieskuteczne okazały sie zabiegi medyczne. SKUTECZNA OKAZAŁA SIĘ WOLA UMIERAJĄCEJ, która osiagnela to, co chciała.
Wola dziala na płaszczyźnie świadomej i podświadomej. Pragnienie podświadomosci jest o wiele silniejsze, niż świadome życzenia.
Aby na ten temat rzeczowo dyskutować, trzeba mieć ogromną wiedzę psychologiczną i duchową.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-02-17, 08:17:41 »
warto pamietac ze dla organizmu wysilek typu spacer, czy praca fizyczna sie nie liczy jako aktywnosc fizyczna. Dopiero porzadny wysilek , gdzie się podniesie odpowiednio tetno i zmeczy, conajmniej z 30 min aktywnego sportu się kwalifikuje:)
Chodzi o to że ludzie myślą, że jak skoro pracuja fizycznie i sie ruszaja np sprzatajac mieszkanie to juz sa aktywni fizycznie i to wystarczy:) A potem dziwią się jak mają
udary.
Moim zdaniem spacer to świetna aktywnośc fizyczna.
Wg mnie najlepsza aktywność fizyczna to taka, która sprawia przyjemność. Spacer, taniec, jazda na rowerze, bieganie - jak ktoś lubi.
Uprawianie sportu po to, żeby porządnie podnieść sobie tętno w wieku 20,30 lat może ujść. Ale w wieku 50,60 lat może być co najmniej ryzykowne. Chodzi mi o to, że sztuczne narzucanie norm i czasu uprawiania sportu nie ma wiele wspólnego ze słuchaniem sygnałów swojego ciała i reagowaniem na jego potrzeby.