To chyba nie jest ten wątek ( może powinno to byc w wątku- o reinkarnacji, nie umiem go wyszukać), ale ponieważ Asia tutaj nadmieniła coś o swoim pobycie w Barcelonie i jednej ze swoich inkarnacji, to zainspirowała mnie i piszę to tutaj. [
Przesunięte do tego wątku z tematu
http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=634.msg38582#msg38582 -
adm.]
Otóż myślę, że jest tak, że ciągnie nas do miejsc związanych z naszymi poprzednimi inkarnacjami, i to zarówno tymi, które nam się kojarzą miło, jak i tymi niemiłymi.
Wiem, że czasem pracujemy, na przykład, w miejscu dla nas niemiłym, z ludźmi dla nas niemiłymi ( ci sami ludzie - to samo miejsce, co "wtedy", te same sytuacje

Ogólnie "be".
I wtedy możemy tylko jedno zrobić : nie uciekać - PRZEBACZYĆ.
Challenging - but doable .
I hope

Stąd nasuwa mi się wniosek, że jest coś takiego jak "karma miejsca" ( zadałam to pytanie Leszkowi w jego wątku - looking forward to his response

).
I to miejsce nas przyciaga . Niekoniecznie jest to sprawa związana z ludźmi obecnie tam przebywajacymi, mogą tam być już inkarnowane kompletnie inne osoby. Chodzi o miejsce.
Bardzo mnie w tym momencie zaciekawiło to co Asia wspomniała : Barcelona -Gaudi - a jedna z jej inkarnacji