Autor Wątek: Zwierzaki :)  (Przeczytany 39468 razy)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-06, 21:33:41 »
Black Rose
:) Mój syn ma tak jak ja w dzieciństwie. Dobrze go rozumiem:P
Ja nawet żaby i kijanki miałam w starym kotle na podwórku, a na balkonie hodowałam ślimaki:P
Nic mnie tak nie kręciło jak zwierzęta:D I natura. Serio.
Ale ja byłam w elfa inicjowana:P

Patyczak jest sobie w mini terrarium do oglądania. Syn bardzo lubi insekty obserwować. Fascynuje go to chyba. Kiedyś jak był bardzo mały, ok 3 lata to się fascynowała filmem Makrokosmos.
Potem miał podświetlane terrarium do hodowania mrówek;)
A same patyczaki są bardzo interesujące, zmieniają kolor, zamieniają sie w patyk, chowając nóżki, albo kołyszą udając gałązkę na wietrze, rozmnażają się samowystarczalne, wczoraj nasz zrzucił skóre jak wąż, a potem ją zjadł;)

One nie gryzą ludzi, można je brać na reke:)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-05-06, 21:15:07 »
Patryczaki ojeju. Mama je zabrała od siebie ze szkoły i przyniosła. Bałam się tego ; p

Nie wiedziałam jak z nimi postępować...one mają zęby ! ; p   Słychać było jak gryzą sałatę w pokoju haha. Trzymałam je w akwarium ale nocą i tak uciekały, znajdywalam je na szafie.

W sumie co robić w takim patyczakiem, balam sie go dotknac, dmuchniesz to poleci w powietrze, złamać go łatwo, nozki ma cienkie jak wlosy. hehe, a przeniesc go mozna bylo tylko za ogonek z tylu. Mialam ich 5 łącznie ; p

Niestety umarły po mieiącu a ostatniego ojciec przypadkiem zgniótł ; o


Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-05-06, 21:10:05 »
Laka,

Też miałam wiele. Kilka chomików, rybki, świnkę morską, teraz mam królika. Ciągle ten sam motyw, że zabierałam te zwierzęta ze szkoły bo się tam męczyły i były dręczone przez uczniów lub zaniedbane. Zwierzaki zawsze żyją u mnie długo, nie wiem z czego to wynika, ale ponad normę. ;)


Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-06, 21:09:11 »
Patyczak! Już czuję tą głęboką, duchową więź ;D

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-06, 21:00:52 »
Black Rose

Jak się w moim przypadku okazało to nie wszystkie takie są.
Miłe zaskoczenie:)))

Ja miałam zawsze, od dziecka cały dom zwierzaków (chyba w ost. wcieleniu w Kalifornii studiowałam weterynarię. W tym też chciałam, albo zootechnikę, ale mi przeszło).
Teraz już nie mam aż takiej fascynacji zwierzętami( wcześniej wolałam zwierzęta zamiast ludzi), choć mam właśnie kota, rybki i ostatnio dołączył patyczak:)( ten ostatni to syna zwierzak).

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-05-06, 20:34:17 »
"Koty były wg mnie dzikie, nieprzyjemne, fałszywe, nieobliczalne i jakieś ogólnie mało przyjazne."

No właśnie i co z tym robić

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-06, 20:30:42 »
BlackRose

Ja bardzo nie lubię nachalności, drażni mnie.
Ale mam kotkę przygarniętą ze schroniska która nie pcha się właśnie na siłę. Zdarzało się że przychodziła gdy ja nie miałam ochoty np byłam ogólnie rozdrażniona. Ale gdy ją się raz albo 2 odstawiło i powiedziało, że nie, to sobie poszla po prostu. Ona jakby obserwuje czy może. Obserwuje też w jakim stanie jest osoba, jaki ma nastrój, wyczuwa to bardzo dobrze:)
Kiedyś nie lubiłam kotów, uwielbiałam za to psy. Koty były wg mnie dzikie, nieprzyjemne, fałszywe, nieobliczalne i jakieś ogólnie mało przyjazne.
No ale psa teraz mieć nie mogłam, a chciałam zwierzątko, więc wziełam kotkę. Zakochałyśmy się od pierwszego wejrzenia w sobie. To jak u ludzi, spojrzałyśmy sobie w oczy i od razu ja poczułam taką fajną energię harmonii i miłości, że wiedziałam od razu że to na pewno ta.
I faktycznie ona jest ze mną bardzo harmonijna:) Bezkonfliktowa. Jakiś czas wcześniej oczyszczałam intencję by przyciągnąć fajną harmonijną kotkę.
No i uwielbiam jej oczy, bo są rozumne, spokojne, czyste i głębokie.
A mało spotkałam kotów do tej pory które miałyby takie oczy.
No i przychodzi na zawołanie po imieniu, jak pukam ręką w kanapę np na znak by wskoczyła to ona wskakuje, trochę jak pies czasem się zachowuje;)
Wychodzi sobie na osiedle, wygrzewa sie na sloncu, daje glaskac, jest bardzo ufna i wszyscy ja lubią. Zostaje wyglaskiwana przez sąsiadów, ktorzy sie przyzwyczaili, że ona tak leży sobie na osiedlu. Nie ucieka nigdzie dalej. A mamy też panie, które dokarmiają i dbają o bezdomne koty regularnie. Więc jeszcze się załapuje na jakieś jedzenie:P
Czasem stoi pod klatka, to gdy ktoś wchodzi to ją wpuści i wtedy mam dzwonek do drzwi, że kotek czeka:)
Albo wychodzę wieczorem na dwór i ją zawołam to ona przybiega i idzie ze mną do domu:)
W ciągu dnia tez jak ide to poznaje mnie i biegnie:)
Poza tym śpi nad moją głową.
« Ostatnia zmiana: 2012-05-06, 20:35:46 wysłana przez Laka »

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-05-06, 19:54:12 »
Mój partner bardzo lubi koty, ja jakoś dlatego je toleruję, nie chcę robić mu przykrości. Nie lubię narzucających się zwierząt, które idą na siłę, nawet gdy się ich nie chce. Nie podejrzewają odrzucenia. Ja zawsze byłam odrzucana, stąd zdenerwowanie. Leżę na łóżku, a kot sobie idzie i kładzie się na moich piersiach. Co ja w sumie wymagam od zwierząt? aby to rozumiały? że ja ich nie chcę czy coś.

Wiadomo, ci co nie lubią zwierząt boją się bliskości. Pewnie dużo w tym jest, jakieś tendencje autoagresywne z dzieciństwa, odrzucenie...Miauczenie kota kojarzy mi się z bezradnością, działa na mnie negatywnie.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-05-06, 19:49:44 »
Mojego królika bardzo akceptuję - jest samotnikiem, daje się głaskać ale większość czasu siedzi sam i to lubi. Dodatkowo wcina vege żarcie, to mi pasuje. Może zwierzęta odzwierciedlają nas samych w jakimś stopniu, jakieś cechy ? Nie lubię mięsożernych zwierząt, szczególnie polujących na coś, jest to dla mnie bezmyślne. Mogłabym się tutaj kłócić z naturą, takie już one są, wiem. Jednak obserwacja ich, przypadkowy kontakt zawsze budziły we mnie niechęć.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-05-06, 19:47:02 »
Wiecie skąd niechęć do kotów?
Bardzo na mnie działają, szczególnie miauczenie i wchodzenie na siłę do łóżka. Wiem, że ich zachowanie może wyciągać prenatalne obciążenia, jakieś poniżenie i nieakceptację bycia dzieckiem, gdy samemu było się odrzucanym. Nie akceptuję ich również za to co jedzą, jak reagują na zabawę, łapią wszystko bez żadnego sumienia, czy to mysz czy mucha. Często mam ochotę zachować się agresywnie wobec kota, zepchnąć ze stołu, kopnąć go gdy jakoś się kręci wokół. Nigdy im nie ufałam. Niby rozpracowywanie dzieciństwa sprawiło, że inaczej na nie reaguję, ale jakieś tendencje agresywne pozostały...

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-06, 19:41:14 »
Clint:

Zwierzęta to bardzo szerokie pojęcie. (Ludzie też się do nich zaliczają :P) Wyższe ssaki takie jak delfiny, wilki, słonie, niektóre małpy etc. posiadają ciała mentalne. Stopień ich rozwinięcia też jest różny u różnych gatunków, a nawet u poszczególnych osobników. Podobno nawet ośmiornice wykazują się sporą inteligencją :)
Co do WJ: myślę, że zwierzęta korzystają z mądrości duszy zbiorowej, będącej swego rodzaju ich odpowiednikiem WJ. Mam też wspomnienia, że te dusze zbiorowe były tworzone przez niektóre aniołki swojego czasu ;)
A co do miłości: nie są jej świadome. Jak najbardziej reagują na energię, ale nie są świadome miłości duchowej. Co nie znaczy, że są od nas gorsze.

A co do 'galaret' to szczerze przyznam, że nic takiego nie kojarzę. Tzn. trochę mi się przebija i kojarzy z tym taka sztuczność, jakby plastikowy świat o dziwnym zapachu, ale nie wiem, czy mówimy o tym samym. Blisko temu do nicośći z "Niekończącej się opowieści" i jakiemuś szlamowi z Kucyków Pony (te filmy oglądałam za dziecka i pamiętam, że bardzo mnie to wystraszyło) Być może mówimy o tym samym, ale niekoniecznie.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-06, 11:32:21 »
Cytuj
A oni to niby byli rozwinięci? :/ Jakoś brzmi to dla mnie jak too far-fetched sajensfykszon ;P
Chodzi mi o różnicę w rozwinięciu bardziej jak na zasadzie różnicy między ludźmi a zwierzętami - w końcu większość ludzi ma ERD na poziomie zwierząt, ale widać kto nad kim ma większą władzę i możliwości kontroli.

Świeżo powstałe aniołki były bardzo prostymi istotkami, które generalnie sobie fruwały, doświadczały miłości, wzajemnie się przenikały, itp. - generalnie nic bardziej złożonego się w ich życiu nie działo. Podejrzewam, że te które zaczynały się rozwijać idąc bezpośrednio w górę, to były te które już istniały dłuższy okres czasu i którym po takim dłuższym, przyjemnym bytowaniu zaczynało się przebijać do świadomości, że jest coś więcej po co warto sięgnąć.

Dla galaret łakomym kąskiem były pewne przede wszystkim "świeżaki" - naiwne aniołeczki, którym jeszcze świadomość się nie zdążyła poszerzyć ( w tym kluczowa rozróżniająca) i które nie oczekiwały niczego złego, bo im się nawet nie śniło, że coś takiego może istnieć. Galarety z kolei miały bardzo rozwinięte choćby ciała mentalne.

Cytuj
Nie degradowałabym zwierząt w ten sposób. To, że jedzą mięso nie oznacza jeszcze że są prymitywne duchowo.
Jedzenie mięsa nie ma nic do rzeczy - sam je zresztą wciąż jem :P

Z tego co wiem to zwierzęta nie posiadają nawet ciała mentalnego, a że już o wyższych nie wspomnę. Ich najwyższym ciałem jest astralne dlatego mogą działać na poziomie emocji i wyobrażeń, ale nie są w stanie rozwijać w sobie miłości, itp cech - mogą na nią reagować jak to żywe istoty, ale to jeszcze nie jest rozwój.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-06, 10:52:13 »
Haha, w sumie tak mi się skojarzyło, że Przedwieczni podobnie urządzili aniołki, które były naiwnymi kuleczkami światła (a więc na swój sposób zwierzątkami świata przyczynowego), wciskając im swoje bzdury na temat Boga. Oni też mieli pewnie poczucie, że działają słusznie na rzecz tych prymitywniejszych istot, jakimi byliśmy :P

Przyczynowe zwierzątka - dobre:P
Ciekawe jak by dalej szła nasza ewolucja, gdybyśmy się nie indywidualizowali:)

Moja kotka uwielbia surową pierś z kurczaka.

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-06, 10:17:08 »
No kota najlepiej byłoby karmić surową rybą, najlepiej w całości, tak jak to się dzieje w naturze.
Niestety, w dzisiejszych czasach aby zapewnić naszym domowym drapieżnikom ich naturalne pożywienie mysielibyśmy poważnie naruszyć równowagę ekologiczną całej planety, która i tak już jest w stanie krytycznym ze względu na nadmierną konsumpcję produktów odzwierzęcych... No i tutaj istnieje 'mały' paradoks. Liczba kotów i psów jest tak duża, że niebezpośrednio wywierają one bardzo duży negatywny wpływ na całość ziemskiej biosfery :/

Inna kwestia to to, że zwierzęta są istotami prymitywnymi duchowo i generalnie jedzenia mięsa im wibracji nie zaniża czy coś w tym stylu :P


Nie degradowałabym zwierząt w ten sposób. To, że jedzą mięso nie oznacza jeszcze że są prymitywne duchowo.

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-05-06, 01:44:16 »
StArfire dzięki za odpowiedź.
Kiedyś jak jeszcze jadłam mięso i miałam psa ,dostawał kotlety ,czekoladę ,marchewkę jabłko ,kurczaka itp i mnie to nie dziwiło,ale odkąd ja nie jem mięsa ,zaczęło mnie to zastanawiać ,jak to jest ze zwierzakami ,szczerze powiem ,że teraz od was i dwa tygodnie temu od pana Leszka Żądło dowiaduję się ,że zwierzaki powinny jeść mięso ,bynajmniej koty.Ok.Ja to akceptuję teraz ,po prostu wcześniej myślałam ,że dawanie kotu np .tuńczyka jest niewłaściwe i mu to szkodzi.