Autor Wątek: Zwierzaki :)  (Przeczytany 39465 razy)

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-07-09, 20:35:39 »

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-28, 23:19:52 »

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-06-16, 11:00:07 »
ania
mnie rzuciło się w oczy, że do ostatnich chwil byliscie przy tym pupilu, a więc do konca czuł bliskie istoty - fajnie
zwykle przecież koty wychodzą z domu gdy czują, że to już ten czas i odchodzą w samotności, wszystkie moje tak czyniły
tylko, że wasza pupilka żyła w mieszkaniu w bloku to też inaczej :)

kiedyś czy to z racji by samej się nie wkręcać w ból czy to za podszeptem intuicji wymysliłam , że zwierzę w tych ostanich chwilach już jest na takiej granicy, że bólu nie czuje zbytnio a naszym zadaniem i najlepszym prezentem jest wzbudzanie w sobie pozytywnych uczuć by zwierzę czuło się do końca bezpieczne itp, tak jak w przypadku ludzi , najgorsza pewnie jest rozpacz ,

(chociaż po moim wilku nie mogłam się pozbierać przez miesiąc ;)

 nauka rozstań i dziękowania za wspólny czas :)
ciekawe jak długo pozostaje łączność ze zwierzęciem...


JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-06-15, 22:02:50 »
ania, smutne :,(
Ale co do "zastępstwa", to bym się nie spieszyła. Bo koty chadzają swoimi, sobie tylko znanymi ścieżkami i być może niedługo ktoś sam się u was zjawi ;)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-15, 21:50:00 »
umarła właśnie. myslałam, że nie bede płakać, ale jednak. była wspaniała, nie sądziłam, że kot może byc tak mądry i dobry jak ona. matka była z nią bardzo związana, najgorzej, że ona będzie przeżywać.
mysle, ze pomimo nazwijmy to delikatnie pewnej ekstrawagancji moi rodzice powinni mieć kolejnego kota. Trochę będzie im cieplej w domu. niestety mieszkja na 6 pietrze i matce będzie trudno nauczyć go by nie przejawiał ciągoty do skoków.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-06-15, 20:12:41 »
może to okazja, że uwolnić się od współodczuwania na poziomie cierpienia (na rzecz Boga) albo uwolnić się od wyobrażeń o tym co tam doświadcza taki kot, bo on wcale nie musi doświadczać tego co my myślimy :-)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-15, 16:10:48 »
Kotka jeszcze żyje, leży na poduszcze i oddycha, czasem przebiera nóżką, jest mi przykro bo mysle ze się męczy i chciałabym żeby już się nie męczyła długo :((.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-14, 21:53:25 »
Kotek moich rodziców, a kiedyś i mój prawdopodobnie  odejdzie niebawem.
Ma 14 lat, od roku walczy z cukrzycą, wylew zaatakował jej jedno oko rok temu, a od 3 miesięcy jest ślepa całkowicie, bo wylew zaatakował drugie oko. Cukrzyca wyniszczyła ją, była bardzo słaba, schudła. Parę dni temu przestała jesc i pić, upały ją chyba zamęczyły, po tym gdy oślepła 3 miesiące temu rodzice myśleli o uśpieniu, ale ojciec uważa, że to zablokuje jej rozwój na przyszłe wcielenia bo chce żeby byla czlowiekiem. Teraz leży na kanapie, poprosiłam ojca żeby potrzymał jej rękę na główce, może to jej trochę ulży w cierpieniu, taki BSM dla zwierząt.
Była/jest jedną z najlepszych rzeczy która przytrafiła się mojej rodzinie, mimo, iż całkiem czarna nie przyniosła pecha-kochana, dobra, mądra, zawsze starała się poprawić humor, robiła masaż brzucha i lizała nas po rękach jak pies.
W sumie jestem już przygotowana na to, wiem, że będzie szczęśliwa gdziekolwiek będzie za to jaka była.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-06-11, 18:33:40 »
:-)

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-11, 18:28:39 »
Mariusz,

to ciekawe to o tym polu morfogenetycznym. W sumie to zjawisko może tłumaczyć te połączenia myślowe między pszczołami, zawsze fascynowało mnie życie pszczół ze względu na bezbłędne, inteligentne i tajemnicze funkcjonowanie całego ich „królestwa”.

Jest sobie składająca się z tysięcy osobników (w dość silnej rodzinie może być ich nawet od 40-50 tys) społeczeństwo w którym każda pszczoła ma swój ścisły i ważny przydział zadań -  są robotnice, które zaczynają „na zmywaku”, czyszcząc komórki i opiekując się swoim młodszym rodzeństwem, które później mogą awansować na pszczoły lotne i zbieraczki nektaru, wyruszać na misje, albo osobiście organizować obloty. Inne z kolei zajmują się z osobna przerabianiem miodu, budowaniem wnętrza ula, jeszcze inne sprzątaniem, wentylacją ula, albo zaciągają się do grupy stróżującej przy wylocie.

No i ta wypasiona pszczela matka– rodzicielka:D  Zawsze mnie zastanawiało jak one to robią, że „wiedzą” którą larwę wybrać i wykarmić na matkę pszczelą spośród tysięcy innych identycznych larw i jak to się dzieje, że robią to zgodnie w tym samym momencie . Nawet sceptyczna pani od zootechniki nie wierzyła, że to kwestia przypadku i twierdziła, że jest pewna, że pszczoły nie wybierają matki losowo.


Albo to jak matka pszczela „wie”, że trzeba żądłem pozabijać larwy, bo robotnice za bardzo szaleją i chcą się jeszcze trochę poroić i jeszcze przed osiągnięciem nadmiaru larw, wie że jeśli ich nie zabije, będzie ich za dużo.

I ci faceci, którzy służą tylko do kopulacji z matką pszczelą i którzy przez długi czas nic nie robią, tylko się obijają, a potem przez zorganizowane robotnice zostają wabieni na oblot i tam zostają porzuceni na pastwę losu, aby umrzeć z głodu:D


Wydawałoby się że tak skomplikowane funkcjonowanie w grupie wymaga świadomej organizacji i racjonalnego, ludzkiego myślenia, a jednak te zwierzęta same fukcjonują, w jakims sensie podejmują decyzje, znajdują wyjście z każdej sytuacji i same układają hierarchię i wyznaczaja  sobie określone zadania. Tutaj samą powszechnie przyjmowaną nauką i wykładami na studiach przyrodniczych nie da się tego ani wyjaśnić ani zrozumieć;)



KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-10, 10:08:15 »
Całujące się zwierzaki. Ładne zdjęcia:
http://www.boredpanda.org/cute-kissing-animals-love/

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-06-08, 15:59:00 »
zwierzęta też najprawdopodobniej mają silniejsze powiązania mentalne lub astralne w stadzie, co może tłumaczyć śmierć lub depresję po odejściu towarzysza
te powiązania najlepiej widać przy obserwacji ławic ryb, które podejmują decyzję o zwrocie dosłownie w tym samym czasie

to też można przeczytać

http://zenforest.wordpress.com/2010/01/03/pole-morfogenetyczne-rupert-sheldrake/

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-06-08, 15:53:43 »
Arwena



Zwierzęta ogólnie na pewno są duszami, które sobie inkarnują. Czują emocje i na mój gust mają umysły jednak bardzo ograniczone - nie mają zdolności myślenia abstrakcyjnego. Chociaż...  najbardziej inteligentne zwierzę jakie widziałem to był kruk, który potrafił rozwiązywać dość skomplikowane problemy podczas zdobywania kawałka jedzenia. To co zrobił mogłoby sprawić problemy niektórym ludzkim dzieciom
https://www.youtube.com/watch?v=AVaITA7eBZE

Podobno delfiny też sa bardzo inteligentne.

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-08, 13:57:55 »
Trochę się rozpiszę, bo zastanawia mnie parę rzeczy a nie miałam okazji podyskutować na ten temat z ludźmi bardziej świadomymi, zazwyczaj rozmawiałam na temat ze studentami czy lekarzami weterynarii a na weterynarii (wydawałoby się, że jest to kierunek dla ludzi kochających zwierzęta), szczególnie po pierwszym roku ludzie kierują się już tylko zimnymi założeniam nauki - chowają gdzieś tą swoją miłość i empatię do zwierząt i zniżają je do rangi bezmyślnych istot. Cóż, na tych studiach robi się okropne rzeczy ze zwierzakami, etyka leży i kwiczy a studentom wpaja się że zwierzę to kawał mięsa, bo kiedy się do zwierząt podchodzi zbyt emocjonalnie, to wtedy ciężko jest znosić ten codzienny widok zwłok i ciężko wykonywać te wszyskie świństwa, włączając w to krojenie zwierząt na żywca:>.

Zwierzęta, szczególnie te inteligentne,  bardziej rozwinięte, działają na poziomie emocjonalnym, ciekawa jestem czy ich doświadczenia emocjonalne mają swój odcisk i wpływ na dalsze inkarnowanie, czy mają jakieś intencje to odrodzenia się jako konkretne zwierze, czy odrodzenie w konkretnym miejscu. Tyle się słyszało o psach, które umierały całkiem zdrowe krótko po śmierci swojego ukochanego właściciela, czy które mieszkały na grobach swoich właścicieli, sama z resztą przez osiemnaście lat miałam psa, którego traktowaliśmy jak członka rodziny i który był do nas bardzo przywiązany. Przed śmiercią strasznie walczył o przedłużenie swojego życia, pod koniec był już w tak opłakanym stanie, że żadnen weterynarz nie był w stanie mu pomóc, męczył się tak długo, że w końcu musieliśmy go uśpić. Było to dla mnie podwójnie traumatyczne przeżycie, bo nie dość że straciłam przyjaciela, który towarzyszył mi większość mojego życia to jeszcze musiałam patrzeć na to, jak on bardzo nie chce nas opuszczać.


Zastanawiam się czy u zwierząt z powodu barku świadomości własnego „ja”, jest tak, że po śmierci te doświadczenia są zatracane i inkarnowanie jest już u nich prostszym procesem, bez budowania karmy, bez intencji, bez wpływu jednego życia na drugie. Ale z drugiej strony zwierzęce dusze przecież też ewoluują, wchodzą na wyższe poziomy i ciekawa jestem jak wygląda ten etap kiedy zwierzę zaczyna odczuwać swoje ja i wciela się w coraz to bardziej złożone organizmy i jak ta swiadomość u zwierzęcia się przejawia. No i czy wtedy u takiego właśnie zwierzaka jakość jego życia i mnogość doświadczeń ma wpływ na to co dalej będzie się z jego duszą działo, czy to już jest tylko kwestia samoistnego podnoszenia wibracji danej istoty czy coś w tym stylu?


Ogólnie z naukowego punktu widzenia –  tak jak mnie w szkole uczyli;) – behawior zwierzat kojarzony jest z intuicją i zachowaniami, które nie są wynikiem racjonalnego i świadomego namysłu. Tak więc podobno zwierzęta nie wyciągają wniosków z tego, co je spotyka. Z drugiej strony nauka opisuje ich zachowanie w działaniu poznawczym, gdzie zwierzeta postrzegają, interpretują sytuacje i mają w związku z nimi jakieś oczekiwania.

Przyjmuje się, że zwierzę postrzegając świat (skupmy się na tym, że za pomocą zmysłu wzroku) nie widzi jakiejś chaotycznej papki , potrafi wydobyć informacje dotyczące tego co postrzega, dzięki czemu "widzi" obiekty i sytuacje, potrafi je odróżnić od siebie, czyli zdaje sobie z nich sprawę. Dla nauki to abstrakcyje już odwołanie do jakiejś sfery poznania i umiejętności tworzenia wiedzy o otoczeniu.

Np. informacje, które zwierzęta zdobywają za pomocą zmysłów, nie tylko pozwalają na odróżnianie i rozpoznawanie postrzeganych obiektów, ale zawierają też szerszą wiedzę, dotyczącą np. tego czy dany obiekt może zostać przez nie użyty i jak, albo czy może stanowić zagrożenie albo czy wiążą się z nim jakieś przyjemne odczucia.

Nauka jednak dalej idzie w zaparte (a pani prowadząca na zajęciach była gotowa sobie flaki wypruć żeby udowodnić że zwierzęta uczuć i emocji nie posiadają - a już swojego własnego „ja” to już na pewno), że ta wiedza jaką nabierają zwierzęta w wyniku doświadczania nie jest związana z tym, że zwierzę potrafi zdawać sobie sprawę z faktu posiadania tej wiedzy, czy uświadomić sobie swoją wiedzę. Twierdzi, że użycie określenia, że zwierzę "wie", że dany obiekt jest dla niego przyjemny, nie jest równoznaczne ze  stwierdzeniem, że zwierzę "uświadamia" sobie, że ma tę wiedzę.

No i pytanie - kiedy nastepuje rozwinięcie świdomosci u zwierząt i czy ta świadomość jest przez nie przejawiana na Ziemi.
Ja wierzę jednak że zwierzęta potrafią przejawiać się na Ziemi z wyższego poziomu niż tylko z poziomu intuicji czy wiedzy którą bezmyślnie intuicyjnie nabierają a potem ją gubią.


A Wy jak myślicie?;)

Joanna P

  • Wiadomości: 185
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-06-08, 12:28:06 »
Ja patrząc na moich dwóch łobuzów stwierdzam,że niewiele wiem i mało oczywistych oczywistości mogę wziąć za pewnik.Potrafią mnie zaskoczyć. I...I dobrze mi z tym :-)))....