Mariusz:
z Twojego opisu krotkiego wnioskuję, że moje wspomnienia są z tym zgodne. Zbiorowa świadomość... nie pomyślałam tak o tym. Choć faktycznie by pasowało. A zawsze mówiłam, że ja karmicznie ze zbiorową świadomością nie mam wiele wspólnego:P A niby jako deva coś tam powinnam...
"
"– Jesteśmy rasą telepatyczną, i jako taka niemal nie rozumiemy co znaczy “doświadczać czegoś
jako jednostka". Wszyscy jesteśmy ze sobą nieustannie złączeni, więc każdy z nas doświadcza
wszystkiego jako jednolita grupa. Członek naszej rasy działający jako jednostka wywołuje wielkie
zamieszanie w przepływie informacji między całą resztą. Zdarza się to od czasu do czasu, ale
bynajmniej nikogo się do tego nie zachęca. Musieliśmy rozwinąć formę grupowej świadomości, która
pozostaje we względnej ze sobą współpracy i jest ujednolicona. Ta współpraca wypływa z grupy jako
całości i jest kontrolowana przez grupę jako całość. - powiedział rzecznik (przyp. moje -kosmita)
Teraz to ja (B. Moen) byłem tym, który nie może wyjść ze
zdziwienia, próbując pojąć i zrozumieć implikacje, jakie niosło za sobą bycie członkiem rasy
telepatycznej. Zastanawiałem się jak to jest, należeć do rasy, której wszystkie umysły są ze sobą
połączone, gdy każdy nieustannie odbiera myśli wszystkich innych? Na Ziemi oznaczałoby to, że myśli
Aborygena z głębokiej Australii mogłyby wpłynąć do umysłu maklera giełdowego z Nowego Jorku.
Myśli Chinki o skłonnościach samobójczych, znajdującej się na dodatek w depresji, wędrowałyby
przez umysł królowej Anglii. Myśli muzułmańskiego żołnierza •walczącego w świętej wojnie w
Bagdadzie zalewałyby każdy inny umysł na świecie. Panowałby kompletny i całkowity chaos, każdy
słuchałby sześciu miliardów różnych radiostacji jednocześnie. Jeśli o mnie chodzi, to w takiej grupie
nie istniałyby żadne kulturalne, seksualne, religijne, ideologiczne czy narodowe różnice. Tego rodzaju
egzystencja jest dla mnie niepojęta. A jednak, telepatyczne istnienie Drugiej Grupy borykało się ze
wszystkimi tymi indywidualnymi różnicami właśnie po to, aby móc funkcjonować. Teraz to ja byłem
tym, który nie rozumie, tym, którego twarz jest bez wyrazu.
– My, w ziemskiej szkole uważamy się za indywidualności oddzielne od reszty grupy – odparłem. –
Tu, na Ziemi większość ludzi działa tak, jakby zachowywali swoje myśli wyłącznie dla siebie.
Osobiście w to nie wierzę, ale tak właśnie uważa większość ludzi na Ziemi. Riip, rang, rang, łap! –
zatonowałem do rzecznika, co miało oznaczać: “Implikacje waszej telepatycznej egzystencji są dla
pojedynczego umysłu na Ziemi nie do pojęcia. Tego rodzaju telepatyczne połączenie zdarza się tu u
pojedynczych osobników, ale zdecydowanie nie jest ono mile widziane. Nazywamy takich ludzi
chorymi psychicznie. Nie tak dawno temu paliliśmy takich ludzi jako czarowników".
– Gdyby indywidualne myśli nie znajdowały się pod ścisłą kontrolą – objaśniał dalej rzecznik –
świadomość każdego z nas byłaby przeładowana myślami miliardów członków naszej rasy. Nikt nie
mógłby egzystować lub myśleć w takim natłoku cudzych myśli.
– A jednak – sprzeciwiłem się – tak właśnie żyjemy tu na Ziemi, nie posiadamy tylko świadomego
połączenia telepatycznego.
– To dla nas nie do pojęcia! – wykrzyknął. – Zawsze myśleliśmy, że wasz sposób życia jest
niemożliwy.
– Tak, zdaje się, że wasz sposób życia też jest niemożliwy. My na Ziemi najwyraźniej poszliśmy
inną ewolucyjną drogą prowadzącą do Świadomej Jaźni. Nam chodziło o zamknięcie się na
świadomość innych w grupie po to, aby przeżyć i funkcjonować jako istoty indywidualne, oddzielne od
całej reszty.
– My przeciwnie, rozwinęliśmy sposób myślenia naszych myśli jako telepatycznie połączoną całość
– oświadczył rzecznik. Wspomniałeś o egzystencji jednostek, a to sprawia, że jeszcze bardziej
chcemy nawiązać z wami łączność. Chcemy się dowiedzieć jak wam, tam na Ziemi, udaje się istnieć
jako jednostki. To jedna z kwestii, dla których tu przybyliśmy i które chcemy zbadać. A jeśli chodzi o
ten drugi dźwięk, który wydałeś, to EEEE... MMMMOOOO..., to nie znamy go, nie rozumiemy, nie
mamy go w naszym słowniku. Cokolwiek ono oznacza, nie znajduje się w naszym języku ani w naszej
świadomości. Ale jako Badacze rozumiemy, że często zrozumienie pojawia się wtedy, gdy sonduje się
to, co nieznane. To, co masz na myśli, kiedy mówisz EEEE... MMMMOOOO...(emocjonalny) zdecydowanie
kwalifikuje się jako nieznane. Czy ta rzecz wiąże się w jakiś sposób z nauczeniem się jak czuć? –
zapytał.
– Tak, wpływ emocjonalny i uczucia są bardzo sobie bliskie w rzeczywistości ziemskiej. Są one
jakby dwoma sposobami mówienia o tej samej rzeczy – objaśniłem mu. – Niektórzy z nas postrzegają
emocje jako energię, a uczucia jako wpływ energii emocjonalnych."
potem jest historia jak Bruce i jedna kobieta wstępują swoiminiefizycznymi ciałami w ciała dwójki kosmitów i zaczynają emanowac miłością. Początkowo kosmitów to wyłączał, znaczy tracili świadomość. Ale po przedłużeniu doświadczenia zdołali odzyskać świadomość i zintegrować tą energię ze swoim świadomym umysłem. Potem zdarzyło się coś co Moena zadziwiło. Oni wrócili na swoją planetę i - dzięki swojemu zjednoczonemu umysłowi ta energia miłości rozprzestrzeniła się natychmiast po całej populacji. Efektem było, to że cała ich świadomość się zmieniła a swój nowy stan nazwali Rajem na Ziemi :-) Było to dla nich niesamowite odkrycie :-)