Mam takie wspomnienia - traktuję je jako ciekawostkę;) - no i raczej nie można ich zaliczyć do kategorii "ufo"
Obie planety zresztą już nie istnieją, jeśli wierzyć wspomnieniom. Pierwsze miejsce było zamieszkiwane przez jakieś mięczakowate istoty żyjące w błocie - i szybko zniknęło (ponoć miałam je w tym wspomóc;).
Drugie, to była planeta wodna, z bardziej inteligentnymi stworzeniami, jednak nie tworzącymi cywilizacji technicznej. Komunikowały się czymś zbliżonym do czytania w myślach oraz bycia dobrymi empatami. Miło sobie tam żyły, pływały, uprawiały seks;), tworzyły chyba nawet dość zaawansowaną "duchową cywilizację", ale pewne pięknego ranka wielka planetoida trzasnęła w planetę i było po nich.
To tyle :-) No może prócz "jaszczurów", ale na ile te były materialne, to trudno mi rzec. Generalnie pamiętam, że były to istoty o wysokiej, "zimnej", kojarzącej się z mechaniczną inteligencji i kompletnie poblokowanych sercach.