Autor Wątek: Karma wojownika, żołnierza, wzorce i obciążenia  (Przeczytany 26136 razy)

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-06, 01:48:07 »
coś o uwalnianiu się od powstałych obciążeń związanych z kontaktem : ) z wojownikami, żołnierzami i ogólnie od  często połączonej z takimi spotkaniami (albo wyobrażeniami o nich) nienawiści i przemocy:

wiersz Thay'a "Zalecenie" (Recommendation)

Obiecaj mi,
obiecaj mi dzisiaj,
obiecaj mi teraz,
kiedy słońce jest nad twoją głową
dokładnie w zenicie,
obiecaj mi:

Nawet jeżeli
powalą cię na ziemię
górą nienawiści i przemocy;
nawet jeżeli rozdepczą cię i rozgniotą
jak robaka,
nawet jeżeli poćwiartują cię i wyprują twe wnętrze,
pamiętaj, bracie,
pamiętaj:
człowiek nie jest twoim wrogiem.

Jedyną rzeczą wartą ciebie jest współczucie -
niepokonane, nieograniczone, bezwarunkowe.
Nienawiść nie pozwoli ci stawić czoła
bestii w człowieku.

Pewnego dnia, kiedy staniesz przed tą bestią sam,
z niewzruszoną odwagą, z oczami wypełnionymi życzliwością
i spokojem
(nawet, jeśli nikt ich tak nie widzi)
z twojego uśmiechu,
rozwinie się kwiat.

Wtedy ci, którzy cię kochają,
ujrzą cię
poprzez tysiące światów narodzin i śmierci.

A ja, znów sam,
Pójdę dalej z pochyloną głową,
wiedząc, że miłość stała się wieczna.
Na długiej, wyboistej drodze,
Słońce i Księżyc
będą świecić nadal.

http://www.usmiechbuddy.org/cloud/index.php?option=com_content&view=article&id=16:20060824-wspoczucie&catid=9:archiwum2006&Itemid=15

i na otarcie łez tym którzy byli okrutnymi wojownikami, żołnierzami czy żołdakami:
"Duchowa moc Ksitigarbhy określana jest jako niepojęta, ponieważ wszystkie istoty w piekłach czerpią z niej pożytek, umożliwia ona porzucenie cierpień nawet tym, które w zasadzie na to nie zasługują. Ponadto, jego współczucie określane jest jako niepojęte, ponieważ nie ma nikogo, komu by nie współczuł.

Istnieją trzy główne typy współczucia: współczucie ofiarowane wraz z warunkami, współczucie w odniesieniu do Dharm Buddy i współczucie ofiarowane bezwarunkowo. Ten ostatni rodzaj współczucia jest szczególnie cudowny i niewyobrażalny."
http://mahajana.net/teksty/sutra_jizo/17.html

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-02-05, 23:45:30 »
weteran - co  za  zakłamana  nazwa  ,, człowieka "  palącego  napalmem  czujące  istoty.

No  cóż,  była  to  tylko  walka  z  komunizmem.

pjm

  • Wiadomości: 132
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-01-18, 16:58:10 »
Noo i pewnie jest mocna, już mam motylki w brzuchu jak to przeczytałem.
Dzięki, może kiedyś sie przyda.

Kurde, bardzo sie ciesze że ja niemiałem tak jak Ci ludzie w opisie książki. Masakra..
« Ostatnia zmiana: 2014-01-18, 17:04:19 wysłana przez Doktor-X »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-01-18, 12:33:58 »
Artykuł o traumach żołnierskich (myślę, ze cała książka może być mocna i przydatna, szczególnie dla kogoś, kto był weteranem w XX wieku - Wietnam, wojny światowe itp)

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,15271288,_Nie_szukal_juz_we_wraku_rosomaka_nog_przyjaciela_.html?as=1

"Czasem próbowałam ustalić, kogo widzi Adam, patrząc przed siebie tym dziwnym, prawie zupełnie pustym wzrokiem.

Myślałam nawet, że to może mi przynieść ulgę, przerwie ciszę albo w jakiś sposób zmusi Adama do mówienia. I żeby to nie były słowa: "W tym tygodniu chcę spróbować wyjść na ulicę, może nawet dojść do Biedronki". Weterani często stawiali sobie taki cel, ale zwykle nie potrafili osiągnąć go w pojedynkę.

Umawiali się na takie wyjścia, wychodzili grupkami, osłaniając się wzajemnie. Droga nie była dla nich łatwa, prowadziła między ogródkami działkowymi przez dużą, otwartą przestrzeń, a potem zatłoczonymi uliczkami. I jedno, i drugie stanowiło zagrożenie. Po kilku tygodniach prób zwykle potrafili dojść do targowiska na głównym placu dzielnicy, odległym od szpitala o kilkaset metrów. Przez piętnaście tygodni, jakie spędziłam w klinice, nie poznałam nikogo, kto wszedłby między targowe budy. Strzelec pokładowy Chętny przyniósł sznur do wieszania bielizny na dowód, że był na targu, ale przyznał, że kupił go w zewnętrznym kręgu straganów."
« Ostatnia zmiana: 2014-01-18, 12:57:38 wysłana przez almighty »


kopergamin

  • Gość
[#]   « 2013-11-14, 11:13:30 »
Cytuj
Dla Boga nasza karma nie ma znaczenia

Rozmawiałaś z nim osobiście? :-)

http://25.media.tumblr.com/264c23e1b9d8b1ad21f14579f7ad35e4/tumblr_mv6kmqxC101slj3vuo1_1280.jpg

Edyta

  • Gość
[#]   « 2013-11-14, 11:01:31 »
Doktor, matek
może ja nie mam wiedzy odnoście całokształtu tekstów Łazariewa i stąd te odczucia.
Jednak przyznam że jestem szczerze zmęczona obserwacją jak ludzie wykorzystują teksty o świadomości lustra lub diagnostyki karmy aby wytykać innym, odpłacać karmicznie itd...
Dla Boga nasza karma nie ma znaczenia i nie musimy za nic odpłacać innym. Gdy ludzie zaczynają kochać siebie i przyjmować miłość to łagodnieją bo dobrze im i wtedy karma , pycha , duma i co tam jeszcze nie jest im do szczęścia potrzebne bo to tylko substytuty.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-11-14, 00:55:52 »
Ontoja, to był zestaw pytań w których nie chodzilo mi o odpowiedzi i o prawdy nieprawdy zawarte w tych zdaniach, i dlatego też pomilczę sobie :)


acha:)

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-11-13, 23:18:09 »
W ktorejs ksiazce Lazariew rozroznia pyche i dume - duma jako poczucie godnosci, pycha jako poczucie bycia lepszym od innych (czyli poczucia ze inni sa gorsi).
Jak sie poczyta ksiazki, to u Lazariewa pycha jest bezposrednio polaczona z pogarda, jedno z drugiego wynika.

W  koncu  pisze  o  tym  na  czym  sie  zna.
A  ktoz  oprocz  Boga, zna lazariewa  jak  nie  on  sam.

matek

  • Gość
[#]   « 2013-11-13, 23:16:39 »
Napisze jeszcze, ze najpiekniejsza rzecza, jaka zrozumialem dzieki ksiazkom Lazariewa, to ze nie musze walczyc z otoczeniem, z innymi. Ze to tak naprawde walka z samym soba. I ze najlepsza droga do dokonania zmian w otoczeniu, to zmiana w sobie.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-11-13, 23:15:52 »
Ontoja, to był zestaw pytań w których nie chodzilo mi o odpowiedzi i o prawdy nieprawdy zawarte w tych zdaniach, i dlatego też pomilczę sobie :)


matek

  • Gość
[#]   « 2013-11-13, 23:06:56 »
W ktorejs ksiazce Lazariew rozroznia pyche i dume - duma jako poczucie godnosci, pycha jako poczucie bycia lepszym od innych (czyli poczucia ze inni sa gorsi).
Jak sie poczyta ksiazki, to u Lazariewa pycha jest bezposrednio polaczona z pogarda, jedno z drugiego wynika.

A propos milosci do siebie - Lazariew zwraca uwage, ze milosc do siebie jest bardzo wazna. On nie zacheca do ponizania siebie, tylko wyjasnia przyczyny, dlaczego tak sie dzieje. Jesli kochamy siebie, to warto byc wobec siebie uczciwym, wtedy mozna sie szybciej uzdrowic. Czy mozna naprawde kochac siebie, gardzac innymi? Mnie to jakos sie nie widzi.

Cytuj
w sumie nie wiadomo czy S. Łazariew miał rację, dużo w tych tekstach straszenia i podświadomej zachęty do karania za coś tam, co by człowiek nie zrobił i tak źle

Nie wiem zupelnie, skad taki poglad - chyba, ze sie wyjmie z kontekstu pojedyncze fragmenty. Jak dla mnie, to nie ma kwestii czy Lazariew sie myli czy nie, moze ewentualnie nie pasowac forma przekazu. Jezyk jest czasami nie do konca przejrzysty, na pewno nie jest tez "landrynkowy", a takze widac momentami, ze sam Lazariew bywa jeszcze troche pomieszany w pogladach, ale jesli oddzielimy plewy od ziarna (a ziarna jest zdecydowanie wiecej), to sa to genialne ksiazki o dzialaniu mechanizmow karmy. Zreszta, ten Lazariew to zadne odkrycie Ameryki w sumie, ta jego cala "koncepcja" zupelnie zgadza sie tak naprawde z koncepcjami karmy w wiekszosci "szkol" tzw. rozwoju duchowego. Mysle, ze cale zamieszanie wynika z charakterystycznego stylu Lazariewa - ludzie czesto wyjmuja jakies pojedyncze zdanie i na jego podstawie potepiaja w czambul calosc. Ja akurat Lazariewa nie postrzegam jako "Mistrza duchowego", raczej jako jasnowidza-eksperta i badacza.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-11-13, 22:58:21 »
Olga
A co jeśli okaże się, ze oświecony może ulec smutkowi? np widząc cudze zaślepienia?

To by świadczyło o uzależnieniu od innych .Jak dla mnie nie jest to stan umysłu osoby oświeconej.

 Co jeśli to wszystko co robimy  kompletnie nie ma znaczenia,nasze "starania" bo i tak dzieje sie to co ma się zadziać?

Dla mnie wszelki duchowy sukces to składowa "boskiej łaski" i własnej pracy .
Przypatrywałem się przez lata pewnej osobie ,która płynie z prądem a życie jej się po prostu dzieje .Nawet ją podziwiałem ,bo wydawało się ,że  ma tak łatwo ,że nie ma rozterek ,wywałek ,że jest szczęśliwa.Jednak z biegiem lat widzę ,że to jednak upadek ,że bierze wszytko co życie jej przynosi a tak naprawdę realizuje wole osób ,które akurat wiedzą czego chcą i znalazły się  jej otoczeniu ,a często to nie jest nic dobrego.

 Co jeśli chęć choćby szczodra, wynika tylko z ego?
 
A to dosyć ławo sprawdzić obserwując siebie i swoje motywacje .
Jeśli coś wynika z ego ,z chęci ,choćby najsubtelniejszego ale jednak dowartościowania, to jak dla mnie nie jest to stan umysłu osoby oświeconej .



Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-11-13, 22:41:32 »
Doktor x

masz  do  wyboru  DWIE  opcje :
1)  Lazariew  sie  MYLI

2) Lazariew  sie  NIE  MYLI

ale  caly  czas  mozna  zweryfikowac  te  wiadomosci  z  bogiem