Autor Wątek: Nasze hobby  (Przeczytany 13544 razy)

kopergamin

  • Gość
[#]   « 2016-10-31, 22:40:23 »
kurka zrobiłem to, wyszedłem na chwilkę ze strefy komfortu radykalnie ją poszerzając, jestę morsę, szok

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-05-13, 21:07:03 »
Lubię kupować gry w promocji :) W ten sposób zakupiłem już koło 40-50 tytułów w cenie 5-10% ich wartości :)
Jest to legalne, jeśli ktoś też lubi (ja chyba nawet bardziej kolekcjonować niż grać:) to tu lista t.zw. "Bundli" czyli zestawów gier w niskich, promocyjnych cenach:

http://forum.pclab.pl/topic/907864-Lista-bundli/

Na Humble Bundle przez najbliższe 2 tygodnie będą się zmieniały różne zestawy gier w cenach od dolara (za mniejszy zestaw) do zwykle ok. 5-6 dolarów. Wartość gier zwykle przekracza ok. 20 krotność wydatku a czasem i więcej.
https://www.humblebundle.com/

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-29, 08:26:16 »
Doktor, mam tak samo

gdybym wciąż uczyła się greckiego
gdybym wciąż ćwiczyła pływanie
gdybym wciąż czytała literaturę...

Mnie czasami szkoda straconego czasu bo jak pomyśle ile bym osiągnął gdybym nieprzerwanie kontynuował jakieś zajęcie to coś się robi. Patrzyłem na ludzi którzy zaczynali długo po mnie czy to na siłowni, w sztukach walki, w grach czy innych rzeczach i widziałem jak stają sie lepsi ode mnie bo mnie zabrało motywacji i robiłem sobie przerwy a potem wracałem podczas gdy oni nie przerwanie trenowali. To mi obniżało samoocene. Czułem się taki do wszystkiego po trochu czyli do niczego. Dopiero teraz mam coraz więcej motywacji, zauważam że to jest u mnie taki proces który mozolnie się rozkręca aż w końcu dojde do etapu że codziennie będe dawał z siebie dużo i efekty pracy staną się zauważalne. Fajnie zobrazowałeś z tymi owocami Lynd.

kopergamin

  • Gość
[#]   « 2013-12-27, 20:40:35 »
3000 japońskich słów? Szok i fala czystej, bezinteresownej zazdrości! :-)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-27, 19:56:10 »
Mnie czasami szkoda straconego czasu bo jak pomyśle ile bym osiągnął gdybym nieprzerwanie kontynuował jakieś zajęcie to coś się robi. Patrzyłem na ludzi którzy zaczynali długo po mnie czy to na siłowni, w sztukach walki, w grach czy innych rzeczach i widziałem jak stają sie lepsi ode mnie bo mnie zabrało motywacji i robiłem sobie przerwy a potem wracałem podczas gdy oni nie przerwanie trenowali. To mi obniżało samoocene. Czułem się taki do wszystkiego po trochu czyli do niczego. Dopiero teraz mam coraz więcej motywacji, zauważam że to jest u mnie taki proces który mozolnie się rozkręca aż w końcu dojde do etapu że codziennie będe dawał z siebie dużo i efekty pracy staną się zauważalne. Fajnie zobrazowałeś z tymi owocami Lynd.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-12-27, 18:38:49 »
To ja się pochwalę że wreszcie, po trzydziestce, udało mi się to fatum porzucania zainteresowań przełamać :) Dotychczas zawsze wkręcałem się w coś powierzchownie, fascynowałem tym, a po zebraniu najniżej wiszących owoców nudziłem się i przechodziłem do innego drzewa.

Japońskiego samouczę się od 9 miesięcy, i chociaż miałem kilka słabszych momentów to czuję że przezwyciężyłem już wszystkie "poważne" kryzysy. Zwłaszcza ten kiedy, mimo miesięcy nauki, nadal nie byłem w stanie czytać nic innego poza dialogami w podręczniku. Co prawda teraz ze słownictwem ~3000 słów jestem w stanie bez słownika czytać co najwyżej wiadomości dla uczniów podstawówki, ale WRESZCIE jest jakieś zanurzenie w języku i pewna swoboda korzystania z niego.

Pogodziłem się z tym, że czeka mnie dużo mozolnej pracy choćby przy zapamiętywaniu słówek, ale też każde nowe sprawia mi satysfakcję (a że codziennie jakieś dochodzą, jest codzienna dawka świeżości ;). Za to dzięki tej mrówczej pracy mogę dochodzić do kolejnych warstw tego języka, i, wchodząc coraz wyżej, zbierać coraz słodsze owoce :) No i dodatkowo napędza mnie to, że gdybym teraz się poddał straciłbym te setki godzin, które dotychczas poświęciłem.

Jeszcze jedno co mnie motywuje: za każdym razem, kiedy widzę przed sobą wielką,stromą ścianę, przypominam sobie że iluś uczących, mimo że zaczęli z wielkim zapałem i dzielnie przedrapali się przez kolejne ściany, na tej ścianie poległo. Czy chcę być jednym z nich?

Świetne uczucie, móc się czemuś tak oddać z rezultatami (mimo że w ogólnym rozrachunku jestem jeszcze początkujący ;). I świetnie buduje samoocenę w sposób, którego żadne afirmacje czy praktyki nie zastąpią. I który też jest nie do zachwiania.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-12-27, 17:08:44 »
Mam to samo. Najdłużej udało mi się utrzymać motywacje do jakiegoś zajęcia przez 3 miesiące. Przerabiałem już wiele rzeczy. Powstał pare miesiący wątek o tym chyba "moja pasja" czy coś takiego gdzie zostało napisane sporo na temat wypalania się zainteresowania

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-12-27, 13:38:11 »
Mam taki problem że nie potrafię utrzymać jednego hobby. Co pewien okres muszę wymieniać na nowe, bo mi się nudzi i brak mu już tej świeżości, nowośći, ekscytacji.
W zeszłym roku byłam zafascynowana robieniem choinek świątecznych i innych ozdób. Okazało się że potrafię stworzyć ładne dekoracje. Zrobiłam plany na ten rok, a tu się okazało że już mi się tego nie chce robić. Coś zrobiłam ale bardziej z nudów niż z przyjemności. Bo jakby straciłam motywację. Bo po co mi tyle tych choinek.
Moje zielniki od dawna leżą schowane i ani mi się chce do nich zaglądać. Czekają na wiosnę.
No a na puste miejsce już pojawiło się nowe zainteresowanie. Na razie wszystko jest nowe więc jest zainteresowanie. Ale nie wyjawię jakie to nowe moje hobby, bo jeszcze nie jestem go pewna. Ale za to jestem pewna że jak tylko się nauczę tego, to przestanie mi to sprawiać przyjemnośc a pozostanie mi tylko umiejętność.


Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-03-09, 10:00:07 »
Dziękuję :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-03-09, 09:04:33 »
Grażyna
Bardzo ładne i emanują spokojem.
Z mandalą to bardzo dobry pomysł.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-03-08, 21:24:25 »
Zdecydowanie wole gotowe paseczki.
Papier cukrowy ma lipne kolory, poza różami.

Ta kartka tak się spodobała, że koleżanka w pracy próbowała namówić szefostwo, żebym kartki świąteczne w tym roku zrobiła ;)
https://docs.google.com/file/d/0BwK-oPB3IWRXUkFYUk1tRWJNcEE/edit?usp=sharing

A to kwiatek dla szefowej z okazji imienin https://docs.google.com/file/d/0BwK-oPB3IWRXeTlkaWdicDV1SjQ/edit?usp=sharing jakość zdjęcia kiepska, ale nie mam już możliwości zrobienia nowego zdjęcia.

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-05, 17:46:21 »
Grażynka,
Papieru ryżowego uzywam, ale o cukrowym jeszcze nie słyszałam, dzieki za podpowiedź poszukam coś na temat tej techniki:)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-03-05, 07:54:28 »
W empiku widziałam takie gotowe paski.

Grażyna Anna

  • Gość

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-03-04, 18:45:46 »
polendwica :) podobno ten papier nazywa się papier cukrowy, ale nie jestem pewna, czy to o to chodzi.
Można kupić gotowe pocięte paseczki w różnych kolorach.
Ja ćwiczę na zwykłym papierze rysunkowym - kolorowym. Ale jest ciut za delikatny.
Kupiłam teraz kolorowy blok techniczny (tylko trzeba wybrać taki gdzie kartki są w całości kolorowe, a nie tylko pomalowane po obu stronach - czyli po nacięciu krawędź też powinna być kolorowa, a nie biała). Paseczki z kartonu lepiej zachowują kształt.

Z gotowymi paskami jest o tyle lepiej, że wszystkie są tej samej szerokość. :) A i kolorów jest więcej do wyboru niż w bloku technicznym ;)

Igły też nie trzeba gotowej kupować wystarczy patyczek do szaszłyków nacięty z jednej strony, by włożyć papier.
A klej to klej magic z długą końcówką.
« Ostatnia zmiana: 2013-03-04, 18:50:04 wysłana przez Grażyna Anna »