Przemyślałem sprawę w ciszy i spokoju. Wiele jeszcze wyszło emocji podczas afirmacji. Wiele zrozumiałem podczas godzinnych refleksji. Wiele z nich miałem już podczas tego życia ale brałem je za zwykle fantazje mojego umysłu.
Wyszedł trochę dłuższy post z racji tego ze lubię pofilozofować ale myślę ze przeczytacie !
Znam 2 wyjścia z mojej sytuacji
A właściwie takie główne wstępne opcje.
- Pierwsze to takie ze muszę obdarzyć się miłością, otworzyć się na miłość do siebie, polubić siebie pomimo ze brak mi pewności siebie. To spowoduje ze przestane się już tak bać i problem osłabnie ale nie zniknie.
- Drugie to takie żebym doszedł do zrodla braku pewności siebie poprzez jakieś odpłatne sesje które mam zamiar zastosować jak tylko dostane dofinansowanie na naukę, ale znając mój przypadek boje się ze może się stać to samo jak wtedy gdy miałem wypadek samochodowy kiedy chciałem już skorzystać z pomocy innych ludzi. Oby to się nie sprawdziło w tym przypadku bo naprawdę chciałbym odbyć te sesje. Samemu nie daje rady z tym całym bałaganem.
Pierwsze wyjście jest najlepsze i jednocześnie najtrudniejsze bo w tej chwili nie wyobrażam sobie akceptacji siebie gdy inni widza mój brak jaj. Zmiany zachodziły by powoli w miarę otwierania się na miłość do siebie samego i niebylo by spektakularnych doświadczeń, a nieczyste intencje wobec siebie samego i inne poprostu by się wypalały. To samo stawało by się z przejmowaniem się opiniami innych osób. Nie uzależniał bym się już tak od nich. Ale co z moimi marzeniami które tak długo pielęgnowałem ? Nie jestem w stanie tego puścić. ( O tym za chwile ) Tu jeszcze chce dodać ze na ta chwile świadomie uważam za prawie niemożliwe zaakceptowanie siebie z brakiem pewności siebie i brakiem jaj. To mnie bardzo obciąża.
W drugim zaś przypadku uwolnienie się od tych specyficznych leków i braku pewności siebie automatycznie, bardzo uzdrowiło by moja samoocenę ale co z miłością do siebie ? Wtedy kochał bym się za to ze jestem twardy, mam wspaniały charakter, za to jakie świetne zasady wyznaje. Możliwe ze moje ego urosło by do gigantycznych rozmiarów i stal bym się dumny, miał bym ochotę na walkę itp. Tego niechce bo to już nie zdrowe i tworzy groźna karmę. oczywiscie to tylko hipoteza.
Drugie podejście jest o tyle złe ze cały czas kontrolował bym się jak jestem postrzegany. Wszystko robił bym żeby zdobywać szacunek i podziw. Tak właśnie żyje na ten moment ze muszę grac aktora żeby nikt nie zobaczył moich słabości. Juz jako 2 letnie dziecko uciekałem nago z domu i robilem "show" pod blokiem. Dlaczego ? Dlatego żeby być zauważonym. Juz wtedy czułem się nie doceniony.
To wszystko/ Te wszystkie wzorce samuraja które wyznaje typu :(być twardy, stalowy, uprzejmy, doskonały) są mi potrzebne tylko po to żeby ludzie mnie podziwiali za to jaki "twardy, boski, niesamowity jestem" Wogule w całym tym systemie wartości japońskiej kasty samurajów, wojowników, gejsz itp. chodziło tylko i wyłącznie o opinie innych ludzi. Chciano być jak najlepszymi, perfekcyjnymi dla INNYCH ludzi. Po to np. żeby nas szanowano, bano się nas, podziwiano nas, sławiono, wychwalano, doceniano i nic więcej. Czy to nie głupie ? Z jednej strony to dla mnie straszne a z drugiej tego chce
Wiem ze to źle żyć dla innych. żyje się dla siebie ale pomimo tego głęboko chce tego podziwu, szacunku innych. I to w zasadzie jedyna nagroda jaka mogla by mnie spotkać wyznając ten cały kodeks bushido przefiltrowany lekko na dzisiejsze czasy. A cena za to, to wieczne kontrolowanie się i życie żeby zdobywać szacunek i podziw. I muszę przyznać ze w zasadzie bez tych wzorców życia dla innych to nie wiem kim mam być, jak się zachowywać..... jak by teraz Bóg pstryknął palcami i usunął to wszystko to nie wiedział bym po co żyć, dosłownie, tak głęboko to siedzi we mnie. Jestem świadom ze cena jaka place jest za wysoka lecz mimo tego nie umiem tego kurde puścić. To wydaje się takie atrakcyjne.
Co mogę zrobić ?? Ja uważam ze jednocześnie powinienem otwierać się na miłość do siebie i korzystać z możliwości uwolnienia się od braku jaj za pomocą odpłatnych sesji.
Chce być pewny siebie, męski i chce lubić samego siebie, czuć się wartościowy, mieć wysoka samoocenę. tego naprawdę chce bez względu jak to osiągnę.