Super romantyczne randki na początku związku i "magia" z nimi związana dla mnie jest nie atrakcyjna, bo to tworzenie pewnej iluzji siebie, partnera, związku. By przeżywać jakieś emocje w tym związku. To jest dość nieprzytomny stan.
->Hmm, wiesz na poczatku to jest czesto tak ze jest dosc silny pociag seksualny z obu stron, wzajemna fascynacja cialem, jego pieknem a potem to spada i wtedy nastepuje prawdziwa weryfikacja czy naprawde cos nas laczy czy bylo to zauroczenie. Mysle, ze to ,,spadek" ewolucyjny z ktorym nalezy sie pogodzic i umiec go w jakis sposob kontrolowac.
Ludzie myślą, że bardzo wartosciowy i ważny, bo potem już tego nie będzie, będzie nudniej w związku, tak spokojnie, stabilnie...
A przecież chodzi o to by już w stałym związku cały czas było fajnie, przyjemnie, by być dla siebie stale atrakcyjnym i to będąc sobą naturalnym na codzień, bez wysiłkowo.
->No chodzi Ci po prostu o taka jakby przyjazn, zrozumienie od samego poczatku. Fajnie

tez podobnie mam.
A tak bym miała wrażenie, że partner zauroczony jest iluzją jaką wytworzyłam, a nie jestem atrakcyjna ja prawdziwa.
A byłam niezła w tworzeniu tych iluzji i zbieraniu zachwytów zauroczonych mną mężczyzn w tym i innych wcieleniach, tylko jakoś zawsze czułam się samotna i tak na prawdę nie kochana. To daje tylko smutek i poczucie coraz większego niespełnienia.
->To nawet n ie musi dzialac z poprzedniego wcielenia choc z pewnoscia byc moze specjalnie znow wybralas sobie takie srodowisko, gdzie wychowalas sie w ten sposob. Najwazniejsze ze juz jestes tego swiadoma, teraz nie musisz juz nieswiadomie dzialac dalej jak maszyna tylko patrzec spokojnie na drugiego czlowieka bez tych wzorcow.