Można to wyczytać z wyrazu twarzy konia, gdy jest zbliżenie.
Nie mogliśmy wiedzieć, że nam źle pójdzie. Przecież nikt nie jest ani alfą, ani romeą.
Pierwsza połowa meczu zakończyła się bezbramkowo 1:1.
Po rzucie rożnym Marek Szemoński uderzył piłkę głową, która o mały włos nie wpadła do siatki.
Podbiegłem, kopłem... no i wpadła.
Robiłem z siebie wszystko.