PIŁKARSKIE ,, ZŁOTE MYŚLI "
- Panowie, dziś pójdziemy na Jasną Górą. - Ja w dniu meczu po żadnych górach chodzić nie będę! - Grzegorz Tomala, choć ostatni mecz zagrał w ekstraklasie dziesięć lat temu, do dziś pamiętany jest z tego dialogu. Świetne parady, dryblingi, gole? To wszystko przemija, liczy się tylko to, co na papierze. A papier przyjmie wszystko. Poniżej prezentujemy ranking złotych myśli piłkarzy, trenerów i działaczy.
Michał Zieliński
"Jaki mam czas na sto metrów? Nie wiem, jakieś sześć sekund."
Maciej Rybus
Reporter: "Wróciliście z dalekiej podróży"
Piłkarz: "Nie, z Warszawy nad morze nie jest aż tak daleko."
Ben Starosta
"Dlaczego koledzy mówią na mnie Big Ben? Nie wiem, chyba widzieli mnie pod prysznicem."
Jacek Gmoch
"Człowiek koreański ma średnio 180 metrów. To znaczy centymetrów, pomyliło mi się z wysokością stadionu."
Mariusz Piekarski
"W życiu przeczytałem tylko jedną książkę, bo miała tylko osiem stron. To była "Nasza szkapa". Chyba coś o jakimś wychudzonym koniu."
Piotr Świerczewski
"Trudno, żebym nie odwiedził Piotrka (Reissa - przyp. red), który znalazł się w trudnej sytuacji. Jako kolega zawsze będę go odwiedzał. A nawet gdyby trafił za kratki, w co nie wierzę, to i tak będę odwiedzał jego dom i żonę."
Bo prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.
Adam Olkowicz
"No na razie chu…"
Krótko i na temat.
Grzegorz Lato
"Aj weri hepi if maj frend en mister Surkis tejk de for sity de sejm łi togewer de łord cap tu tauzent tłelf aj tink soł bikos best ajdija de uefa tunajt."
"'Halo, tu Zima'': I oni wtedy pytają: ''Jaka Zima?''. A ja mówię: ''Lato! Też na cztery litery''. Mam też drugi numer. Dzwonię i mówię: ''Pan doktor?''. A w słuchawce: ''Nie'". Ja wtedy: ''To trzeba się było uczyć''. I dopiero po śmiechu rozpoznają, że to ja.
Franciszek Smuda
"Moi piłkarze grają tak dobrze, bo ich gwałcę."
"Ranking FIFA? Powiem bez ogródek, wręcz wkur... mnie te wyliczanki. To nie jest wyrocznia, rankingi nie grają! W 2004 roku przed Euro Grecy byli poniżej 60. miejsca a wygrali cały turniej! Wygrywanie ze słabeuszami nic teraz nie da."
"Dlatego jeżdżę po Europie i robię, co mogę, aby namawiać dobrych piłkarzy do gry dla Polski. Jestem pewien, że gdyby wcześniej ktoś działał tak jak ja, to taki Podolski strzelałby bramki dla nas. Skąd mam brać tych piłkarzy? Znów się pewnie ktoś obrazi, ale z kibla ich nie wezmę."
"Już jest nieźle, a będzie całkiem dobrze. Na razie widzą to głównie ludzie z zagranicy, ale w kraju kibice także to dostrzegą. I to szybciej niż później."
"Zajechać kogoś to można w łóżku. (o okresie przygotowawczym do sezonu)"
"W tych poszukiwaniach nie możemy się zatracić. Żeby nie nabrać siódmej wody po śliwkach. Kupcy w Egipcie też zagadują po polsku: co słychać, jak się masz, kup coś. Ale może nie bierzmy ich od razu do kadry."
"Bez pianki nie ruszam. Brutalnie mówiąc: to tak, jakby człowiek siknął sobie do szklanki i to wypił. Zimne piwo, pianka na dwa palce, słoneczko..."
"Kiedy obejmowałem kadrę, nie wiedziałem, że europejskie reprezentacje korzystają z pomocy obcokrajowców. Z czasem zrozumiałem, że to normalna praktyka i nie wiem, dlaczego Polska miałaby stawiać się w gorszej pozycji."
Uff… To już koniec.
Paweł Grabowski
Autor:
Paweł Grabowski