"Mam pytanie. Mam chłopaka, który teoretycznie nalezy do kościoła katolickiego ale jest to tylko czysta teoria. Nie chodzi na msze świętą, nie modli się, nie robi nic co by świadczyło o tym że jest katolikiem. Więc jak dla mnie jest on niewierzący. Myślę ze głownym powodem tego jest to, że jego rodzice są tacy sami.Sami go tego nuczyli. Nie praktykują, Ja w przeciwieństwie do nich jestem mocno przywiazana do mojej wiary. Kocham Boga z całych sił i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Również nie wyobrażam sobie mojej przyszłości bez Boga. Moje pytanie polega na tym, czy życie z takim człowiekiem ma jakiś sens. Czy mozna zostać powołanym przez Boga do życia z takim człowiekiem? Może Bóg dał mi za zadanie nawrócić go? Sama nie wiem. Czy jest mozliwa szczęsliwa przyszłość z nim? Zagubiona 1991"
Odpowiedzi:
Bóg jest Miłością. Kochając Jego chcesz aby Twój chłopiec i przyszły mąż Go pokochał. Czy on to zrobi zależy teraz od Ciebie. Jeżeli chłopiec zobaczy u Ciebie prawdziwą miłośc do Boga zrobi to.
Elegancko załatwili dziewczynę. Jak się chłopak nie nawróci, to wpadnie w kompleks, że nieprawdziwie kochała Boga.
Jeżeli Ciebie kocha to powinien też pokochać to co jest dla Ciebie najwyższą Wartością.
Czyli ona go nie kocha, bo gdyby kochała, pokochałaby jego przekonania na temat wiary i je podzielała. Zagubiona1991 leży już na deskach! Zaraz zadadzą jej decydujący cios:
Na pewno w rozmowach z nim poruszasz sprawy wiary. W niedzielę możesz namówić aby poszedł z Tobą do kościoła na Mszę Sw. Teraz Okres Męki Pańskiej, droga krzyżowa, Triduum Paschalne, Zmartwychstanie. To wspaniała okazja na rozmowy i przykład wiary. Co dalej to zobaczysz. Albo się szybko wycofa z miłości do Ciebie albo przy Twojej pomocy zacznie wierzyć.
A jeśli się wycofa, to będzie to twoja wina, droga zagubiona 1991! Yesss!
Moja dziewczyna nie wierzy w Boga (Forum Oaza.pl)
"Witam, przychodze z takim zapytaniem, co mam zrobic zeby nawrocic moją dziewuche? Poznalem ją na początku tych wakacji, jest duzo mlodsza(ponad 6 lat, ma 17) jest wyjątkową osobą i wiąże z nią większe plany ale nie potrafie sie pogodzic z tym ze ona nie wierzy w Boga. Pochodzi z wierzącej rodziny, mało tego, wszyscy praktykują a ona nie. Chcialbym ją nawrocic ale nie jestem księdzem i nie mam pojęcia co jej mowic, boje sie ze zwykla gadka w stylu Bóg cie slyszy i pokara nie podziała, a niestety mowiąc szczerze, mimo ze jestem osobą o dość silnej wierze to z teologi jestem cienki a o religi wiem tyle co przecietny katolik, nie wiem jak zacząć. Probowalem straszyc ze jak sie nie nawroci to odchodze, troche podziałało ale taka wiara " na siłe" to parodia a nie wiara, chce zeby sama z siebie wierzyla. Sodom (sic!)"
Odpowiedzi:
Módl się za swoją dziewczynę.
Popieram. Sodom będzie miał poczucie, że coś zrobił, a dziewczynie to będzie wisiało jak kilo kitu, wszyscy zadowoleni.
Może wyciągnij ją kiedyś na jakieś rekolekcje, lub poznaj z osobami, które naprawdę na codzień żyją wiarą. Już samo takie spotkanie może pobudzić ją do refleksji nad sobą i to będzie już pierwszy krok.
Czyli po raz kolejny: zaciągnij na rekolekcje, wpakuj do ręki Biblię, zgwałć przez oczy i uszy, wtedy uwierzy. Bo przecież niemożliwe, żeby nigdy wcześniej nie spotkała osób, które są wierzące. Na przykład autora wątku.
To prawda, ze jesli rodzina Twojej dziewczyny jest religijna, to masz duze szanse na to, by pomoc jej wrocic na droge wiary. Sprobuj porozmawiac z ksiedzem, ktory poradzi Ci jak postapic i modl sie za nia.
Co ma piernik do wiatraka? Gdyby ksiądz i rodzina umieli przekonać ateistkę, już by tego dokonali, nespa?
Probuj tez nawiazywac do tematow religijnych w rozmowach z nia i jej rodzicami...
Próbuj, próbuj... jeśli jesteś gotowy na dyskusję, w której możesz usłyszeć wiele nieprzyjemnych rzeczy i zwarzoną atmosferę przy stole.
moze wybierzcie sie na pielgrzymke...
Już widzę, jak ona ochoczo przytakuje...
My tez mamy prawo i obowiazek do szerzenia naszej wiary. Oczywiscie rob to delikatnie - nic na sile lub na krzyki.
Albowiem bombardowanie kogoś propozycjami uczestnictwa w grupach modlitewnych, wciskanie mu książek i ulotek, poruszanie tematów religijnych i trąbienie o swojej wierze na każdym kroku jest bardzo delikatne i wcale nie na siłę.
Pomysl lub zapytaj ja, czy kiedykolwiek miala okazje poczuc bliskosc Pana Boga? Czy kiedykolwiek byla czlonkiem Oazy lub KSM-u, czy jezdzila z mlodzieza na pielgrzymki w czasie ktorych rosnie i utrwala sie milosc do Pana Boga?
Na pewno! Wielokrotnie!
Jesli nie, to nie jest za pozno. Wybierzcie sie do Taize, albo przynajmniej gdzies w Polsce z innymi mlodymi ludzmi, gdzie poprzez przebywanie w swietych miejscach, spiewane piesni i radosna atmosfere milosci blizniego bedzie mogla odkryc dobro i piekno naszej wiary, aby poczula milosc Boza.
I Sodom stuka kolejnego posta "jak przekonać ateistkę, by wybrała się ze mną do Taize..."
Rzeczą NORMALNĄ, najnormalniejszą w świecie jest to, że katolik chce nawracać. Jeśli katolik nie chce nawracać, nie jest dojrzałym katolikiem. Dlatego, że każdy katolik jest apostołem dobrej nowiny. Dlatego nawracanie jest rzeczą WPISANĄ w katolicyzm. Tym bardziej chcemy nawracać osoby, które kochamy.
Ufff, mój mąż nie jest dojrzałym katolikiem, ufff.