Clint
Niby tak jest z tymi talentami, ale myślę, że to zależy od poziomu świadomości i celów na życie osoby. Nie ma nic złego w rozwijaniu talentu przez kilka wcieleń. Na każdego przyjdzie czas, jeśli zechce. Jednak wg ,mnie lepiej skupić się na talentach, które już się posiada, niż mozolnie rozwijać te, które są w zalążkach, albo ich nie ma po prostu, a chce się je zdobyć. Pytanie po co tak się męczyć? Ważne by mieć też predyspozycje do tego co się chce robić. Inaczej będzie trud i frustracja. Poza tym jakie intencje kierują osobą, która z takim utrudnieniem usilnie chciałaby coś realizować.
Zwykle jest tak, że ciągnie nas do tego do czego mamy talenty i predyspozycje. I w tym się też możemy spełnić. Tak jest naturalnie.
Myślę, że takie skupienie się na jednej dziedzinie życia może być wynikiem nieczystych intencji. Albo niskiej samooceny w tych innych.
To nie zmienia faktu, że każdy się rozwija w swoim tempie i wg własnej drogi karmicznej. I to jest ok. Pytanie jeszcze czy się rozwija , czy raczej idzie wg karmy, też negatywnej.
Nie piszę tu też myśląc o usilnym oświeceniu, tylko o systematycznym rozwoju, podnoszeniu jakości życia i spełnienia.
Tak poza tym zastanowiło mnie skąd się te talenty nasze pierwsze wzięły:) Czy już były od początku jakieś, czy rozwijało się je od zalążków i zainteresowań, które wynikają już z naszej niepowtarzalności duszy. No ale co kogo interesowało to już też ciekawe czy po karmie(dobrej i złej) jakiej się doświadczyło na początku, czy może to już wynikło z nas samych i w nas jest.
A może wypadkowa jednego i drugiego?