Autor Wątek: W poszukiwaniu poprzednich wcieleń  (Przeczytany 103556 razy)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-10, 14:14:26 »
Ewentualnie mogą też być jakieś rodzinne wzorce i córka po prostu odtwarza podobną rolę w rodzinie, jaką miała babcia.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-12-10, 14:11:22 »
Takie sytuacje się czasem zdarzają, więc jest to tu mozliwe :)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-10, 13:57:15 »
Nie. Nawet nie wiem jak mogłabym zapytać? Może jakby była mała, teraz pewnie nie pamięta...  Ale widzę jak skupia wokół siebie rodzinę. Zupełnie jak to robiła babcia. I sporo osób się jej słucha, mimo, że ma dopiero 7 lat:).
« Ostatnia zmiana: 2012-12-10, 14:01:32 wysłana przez Lilliole »

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-12-10, 13:17:09 »
A pytałaś ją kim była w poprzednim wcieleniu?

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-10, 12:21:12 »
Bo tak się ostatnio zastanawiałam nad moją córką.
Jak to jest, że pomimo tego że ja nigdy nie planowałam dzieci, nawet sobie nie wyobrażałam siebie w roli matki, to jak urodziłam i zobaczyłam córkę to miałam poczucie, że ją znam. I tak naprawdę to nie musiałam budować relacji między nami bo ona już była.
A im jest starsza to tym więcej widzę w niej cech mojej babci, która zmarła parę lat przed urodzeniem mojej córki. Tylko nie wiedziałam czy tak może być, że kobieta może być w następnym wcieleniu kobietą. Ale jeżeli może, i byłaby to rzeczywiście moja babcia - to wiele by tłumaczyło.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-12-10, 11:41:52 »
Jest to całkowicie zależne od intencji z jakimi się wchodzi w dane wcielenie. Ja np. co najmniej 5 ostatnich wcieleń (jeśli nie więcej) spędziłem jako mężczyzna. Wszystko się tyczy tego jakie ma się cele w danym wcieleniu, w jakie się chce wejść układy itd.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-10, 11:36:55 »
Od czego zależy to czy w kolejnym wcieleniu odrodzimy się jako kobieta czy mężczyzna? Czy jest to naprzemiennie czy można być np dwa razy pod rząd kobietą?

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-28, 17:40:48 »
Clint

Niby tak jest z tymi talentami, ale myślę, że to zależy od poziomu świadomości i celów na życie osoby. Nie ma nic złego w rozwijaniu talentu przez kilka wcieleń. Na każdego przyjdzie czas, jeśli zechce.  Jednak wg ,mnie lepiej skupić się na talentach, które już się posiada, niż mozolnie rozwijać te, które są w zalążkach, albo ich nie ma po prostu, a chce się je zdobyć. Pytanie po co tak się męczyć? Ważne by mieć też predyspozycje do tego co się chce robić. Inaczej będzie trud i frustracja. Poza tym jakie intencje kierują osobą, która z takim utrudnieniem usilnie chciałaby coś realizować.
Zwykle jest tak, że ciągnie nas do tego do czego mamy talenty i predyspozycje. I w tym się też możemy spełnić. Tak jest naturalnie.
Myślę, że takie skupienie się na jednej dziedzinie życia może być wynikiem nieczystych intencji. Albo niskiej samooceny w tych innych.
To nie zmienia faktu, że każdy się rozwija w swoim tempie i wg własnej drogi karmicznej. I to jest ok. Pytanie jeszcze czy się rozwija , czy raczej idzie wg karmy, też negatywnej.

Nie piszę tu też myśląc o usilnym oświeceniu, tylko o systematycznym rozwoju, podnoszeniu jakości życia i spełnienia.


Tak poza tym zastanowiło mnie skąd się te talenty nasze pierwsze wzięły:) Czy już były od początku jakieś, czy rozwijało się je od zalążków i zainteresowań, które wynikają już z naszej niepowtarzalności duszy. No ale co kogo interesowało to już też ciekawe czy po karmie(dobrej i złej) jakiej się doświadczyło na początku, czy może to już wynikło z nas samych i w nas jest.
A może wypadkowa jednego i drugiego?
« Ostatnia zmiana: 2012-05-28, 17:44:40 wysłana przez Laka »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-05-28, 12:18:41 »
Clint - zgadzam się  z Twoimi wywodami :)

Przy okazji - dla mnie panowie Smith i Babbage faktycznie mieli bardzo podobne wibracje.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-28, 10:27:41 »
Czas potrzebny na rozwinięcie pewnych umiejętności to też dobry przykład.

Jeszcze dodam, że oczywiście istnieje opcja przeskoczenia pewnych potrzeb na zasadzie uświadomienia sobie, że można być szczęśliwym i spełnionym nawet bez ich realizowania (i wtedy ich realizacja nie determinuje naszego spełnienia czy nawet oświecenia), ale to powinno wynikać z czystego urzeczywistnienia, a nie zakładania z góry, że się pójdzie tą drogą bo będzie szybciej :D

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-05-28, 10:16:57 »
Już dawno temu Steiner w swoich pracach pisał, że swoje umiejętności i talenty, zwłaszcza te, które świetnie nam wychodzą, mamy dlatego, że ćwiczyliśmy je w poprzednich wcieleniach. Za przykład podawał sławnych muzyków.  Jeśli ktoś ma zamiłowanie do gry na fortepianie, a nie uda mu się osiągnąć mistrzowskiej gry w jednym wcieleniu, to co złego w tym, że spróbuje w kolejnym lub kolejnych? Nie wszystko dla się osiągnąć w ciągu jednego wcielenia. :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-28, 10:02:41 »
Ja tego przypadku nie dawałem jako przykład do naśladowania, ale z drugiej strony nie ma też co go demonizować.

Zakładając, że to rzeczywiście jedna i ta sama osoba i że ta potrzeba była prawdziwą potrzebą, a nie jakąś misją - to co strasznego w tym, że się poświęciło na nią 2 wcielenia? Skoro ma się nieskończenie wiele czasu, to co za problem poświęcić nawet 10 wcieleń na realizację jednego, większego celu? To się może wydawać straszne gdy ma się parcie na jak najszybsze oświecenie i puszczenie wszelkich potrzeb, ale to przecież nie o to chodzi. Są pewne granice możliwości przyspieszania własnego rozwoju i nie każdemu będzie dane się oświecić w ciągu jednego wcielenia (nawet przy całkowicie szczerych chęciach). Pewne procesy wymagają czasu i zdarza się, że niektórzy potrzebują nieco dłuższego doświadczenia pewnych rzeczy, aby się nimi nacieszyć i dojść do tego spełnienia. Czasami jest to potrzeba osiągnięcia czegoś większego (jak u omawianego pana), co może wymagać większej ilości czasu i energii.

Oświecenie to nie wyścig. Nasze prawdziwe potrzeby i pragnienia to nie balast (buddyjskie nauki zrobiły w tym temacie sieczkę), który trzeba jak najprędzej zrzucić, aby osiągnąć upragnione oświecenie. Jeżeli mamy takie podejście - wtedy przyznajemy że ten wyimaginowany cel jest dla nasz ważniejszy od nas samych. W ten sposób go na pewno nie osiągniemy. Rezygnacja z własnego szczęścia, aby osiągnąć wyobrażenie o szczęściu to nie najlepsza droga :)

Gdyby się okazało, że jako asceta odmawiałem sobie wszystkiego tak bardzo, że teraz potrzebuje aż kilku wcieleń na cieszenie się związkami i robieniem kariery na kilkanaście różnych sposobów, aż ugruntuje się we mnie poczucie spełnienia, Boskich wszechmożliwości i całej reszty bajerów to bym nie płakał, że mi oświecenie tak daleko w czasie się odsunęło. Nie próbowałbym skakać z zawodu do zawodu, byleby tylko jak najszybciej odwalić swoje potrzeby i mieć z głowy całe niespełnienie. Wolałbym na spokojnie chłonąć to co mam i cieszyć się tym tak bardzo i tak długo jak tylko miałbym na to ochotę, niezależnie od tego ile miałoby mi to zająć.

Z perspektywy wieczności 2 wcielenia to malusieńki wycinek czasu. Nawet jako koleś przegiął zbyt bardzo olewając inne dziedziny życia - to i tak jest zupełnie nic w porównaniu a UA, które potrafiły całe tysiące lat poświęcić na ostre jazdy bez trzymanki albo chore ascezy.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-28, 09:14:12 »
Clint

Nie jestem pewna, czy można być spełnionym, szczęśliwym żyjąc w ten sposób. No ale może i można i są i tacy ludzie:)
Kiedyś pisałam o pasji, że mnie przeraża, a Ty właśnie dałeś przykład takiej.
 Mi się wydaje, że to taka silna i zaślepiająca karma w jakimś temacie, która dominuje wszystko inne. Tak jak niekiedy anioły skupiały się na maxa na rozwoju duchowym, bo najsilniejszym pragnieniem był powrót do Boga, w tym się zapętlały, pomijając wszystko inne:) To tu coś podobnego tylko z nauką i intencje pewnie różne.

Olga

:) Też to kiedyś zauważyłam i się zdziwiłam. Że w sumie to w kółko to samo, tylko z innymi intencjami i w innych czasach:P

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-27, 23:30:13 »
Myśle że tak często bywa a nawet znam to z autopsji;]
Własnie dzis sie zastanawiałam nad tym ze to co robie jest ciagiem dalszym tak naprawdę, a kiedys myslałam, że to cos nowego, odkrywczego...;)
Pomyślałam nawet, że mogłam robić to samo mnustwo razy tylko było to na miarę czasów w których sie wcielalam, warunków, że to taka droga, jedna i długa podzielona na kawałki.

Z jednej strony fajnie, robię ZNOWU to co lubię a z drugiej strony - Znowu to samo. ;]

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-27, 14:38:24 »
Dzisiaj jak się uczyłem o prekursorach zarządzania jedna rzecz mnie zaciekawiła. Najpierw był sobie Adam Smith, który zmarł w lipcu 1790 roku, a potem narodził się Charles Babbage w grudniu 1791, który m.in kontynuował część odkryć Smitha: "The English mathematician Charles Babbage was the first one to follow the concept advocated by Adam Smith."

Zaciekawiony zajrzałem do biografii obu panów i wychodzi na to, że Smith był klasycznym profesorkiem, który nigdy się nawet nie ożenił bo poświęcił życie nauce. Ciekawe czy było to dla niego na tyle ważne, że kolejne wcielenie wybrał sobie takie, aby móc kontynuować swoją pracę. To dopiero byłby wysoki poziom pasji :D

Babbage i Smith:
http://robroy.dyndns.info/Babbage/Images/babbage-1843.jpg
http://edu.glogster.com/media/4/24/84/22/24842245.jpg