ACTA dla mnie bardzo jasno pokazuja jeszcze jeden problem, o ktorym sie glosno nie mowi, a ktory ,,dzieli" ludzi na dwie kategorie: bogatych i biednych. ACTA jest dla bogatych kolejna proba sprawowania kontroli nad tym, aby do ich kieszeni naplywalo jeszcze wiecej pieniedzy. I o ile dobrze rozumiem tworcow, poniewaz samemu utrzymuje sie z zawodu zwizanego bardzo scisle z pewna galezia tworczosci i widze, jak ludzie wola cos sobie sciagnac za darmo niz kupic (choc wielu z nich ma pieniadze ale po co, skoro mozna ukrasc - to dzis takie modne, ,,wolnosc", ,,wszystko dla wszystkich" itp. [ pomijam tutaj destrukcyjne aspekty takiego zachowania, ktore znacznie obnizaja u czlowieka poczucie nie tylko estetyki samej w sobie z kontaktu ze sztuka jak u w ogole uniewrazliwiaja go na osoby trzecie, na ich zycie, na brak wynoszenia satysfakcji z pracy na cos...]), to ACTA ewidentnie stoi po stronie tych, ktorzy maja gdzies sytuacje na swiecie i licza sie dla nich pieniadze.
Oczywiscie takie postepowanie automatycznie rodzi przeciwwage w postaci wlasnie omijania wszelkiej masci przepisow bo im drozsze produkty, tym mniej ludzi na nie stac (tutaj klania sie kolejna beznadziejna sytuacja, mianowicie poziom zarobkow i stawek dla tzw. elity oraz szarej masy zjadaczy chleba [ widac to doskonale u nas choc i na Zachodzie coraz bardziej juz ]).
Kiedys, jako czlowiek ktory bardzo wierzyl w pewne idealy, bardzo pragnalem jakiejs rewolucji, czegos co by w koncu zmienilo ten swiat na troche lepszy ale dzis, kiedy obserwuje nieprzytomne zachowania ludzi, ten ultra-konsumpcyjny, maksymalnie hedonistyczny styl zycia z brakiem poszanowania dla nawet najprostszych zasad wspolzycia spolecznego, to docieram do punktu w ktorym jedynym wyjsciem jest danie sobie spokoju z tym wszystkim. Ludzie w ogole nie chca slyszec o jakis zmianach, maja gdzies to co sie dzieje poza ich czterema scianami a pozniej narzekaja na sytuacje (oczywiscie mogliby sobie uswiadomic, ze ich wybory rowniez w sposob posredni wplywaja na innych ale po co o tym myslec, skoro narazie zyje sie wglednie wygodnie...narazie). Po prostu ludzie musieliby nagle zrezygnowac z ciaglego konsumowania i zajac sie naprawde swiadomym nabywaniem wszelkiej masci dobr a to narazie w powijakach jest wiec czemu sie dziwic takiej sytuacji, gdzie sami zasilamy ja nasza energia...
I tak to sie kreci w kolko od zarania dziejow. Tak sie tylko zastanawiam, czy na Ziemi dokona sie rzeczywiscie jakis globalny skok swiadomosci...bo chyba juz najwyzszy czas na zmiany.