Jak dla mnie to coraz wyrazniej widze, ze pod przykrywka ochorny praw autorskich toczy sie jak zwykle jakas toksyczna walka, tylko w tym wypadku nie wiem o co, bo chyba nie tylko o wplywy czy pieniadze, skoro spora liczba internautow po obejrzeniu np. jakiegos filmu sciagnietego ,,na lewo" zostaje fanem kogos tam (aktora na przyklad) i pozniej kupuje oryginaly.
Bez sensu ale najblizsza przyszlosc pokaze, o co tutaj chodzilo. Wcale bym sie nie zdziwil, gdyby sie okazalo, ze to opera mydlana przygotowana przez specow od wizerunku w celu ukrycia jakis operacji ekonomicznych, na ktoych - co oczywiste - straca miliony, a zarobia jednostki.