Felicite - a w sumie masz rację, podopisuje sobie facetów tu i ówdzie, bo tatuś to też mnie za bardzo nie kochał

Amelka
Odniosę się jeszcze do kilku rzeczy o których pisałaś:
Najpierw afki:
"Czuje się chciany i kochany przez wystarczająco dużo kobiet"
No chyba głupio by było, gdyby moja partnerka miała być jedyną kobietą, która by mnie kochała?

"Dostrzegam, że istnieje mnóstwo kobiet, które chcą zaspokajać moje potrzeby seksu i bliskości"
To, że istnieje, nie znaczy jeszcze że one wszystkie jednocześnie się w moim życiu pojawiają. Chodzi o świadomość, że gdzieś tam w świecie są takie osoby i gdy zajdzie taka potrzeba, będzie można je spotkać.
" Bóg zawsze ma dla mnie wspaniałe, atrakcyjne, harmonijne kobiety z którymi mogę tworzyć spełnione związki"
No jakby Bóg miał dla mnie tylko jedną partnerkę, to dopiero by była presja żeby tego nie skopać

A jaka nieakceptacja jej decyzji, gdyby np. po dwóch latach związku postanowiła pójść na dno. No to pewnie by trzeba pójść za nią, bo Bóg nikogo innego by dla mnie nie miał

Mnóstwo aniołków już przerabiało ten scenariusz ze swoimi połówkami - ja nie zamierzam się tak bawić.
"skoro pragniesz az tylu zwiazkow milosci w swoim zyciu, to tak jakbys zakladal ich niedoskonalosc, no bo najpierw jeden musi sie rozpasc, zeby stworzyc nowy."
Nie pragnę tylu związków. Chciałbym mieć jeden udany związek na całe życie i byłbym szczęśliwy. Mam jednak świadomość, że to może być możliwe, ale nie musi. Po za tym nawet doskonałe związki nie trwają wiecznie - nie zapominaj, że mamy przed sobą całą wieczność, a nie tylko jedno życie i nie ma opcji, żebyśmy tworzyli związek trwały na zawsze. Przy całym bogactwie wszechświata uparte trzymanie się jednej istoty przez całe wieki jest głupie i ograniczające. Tak jak nasze cele życiowe, potrzeby i nastawienia zmieniają się - tak samo zmieniają się potencjalni, idealni dla nas partnerzy. Jako, że istnieje wolna wola - nie ma takiej opcji aby dwie istoty podążały w tym samym kierunku przez wieczność. Mogą to robić bardzo długo, ale kiedyś w końcu ich drogi się rozejdą - nie jesteśmy w końcu klonami.
No i z takiej perspektywy to chyba używanie liczby mnogiej w moich afirmacjach wydaje się bardziej sensowne?

"Nie ma w tym dekrecie WYMIANY, jest branie"
O tym co ja mam do zaoferowania jest w części na samoocenę, której tu nie przytoczyłem. Po drugie to że będzie zachodzić wymiana i że ja będę dawał równie dużo od siebie, jest dla mnie tak oczywiste, że nie muszę tego afirmować. Po za tym taka jest rola tego dekretu - pozbyć się braków w dostawaniu od innych.