Autor Wątek: [Dekret] Bliskość i tworzenie związków  (Przeczytany 24099 razy)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-01-27, 19:35:36 »
<< "Gdy ktoś poczuł się nieakceptowany, czy niekochany, skuteczną praktyką okazywał się „krąg miłości” - kiedy to ludzie tworzyli okrąg, a w środek sadzali takiego niekochanego. Poczym wymawiali „aloha” co znaczy „miłość”. Taka terapia głęboko ingerowała w podświadomość uzdrawianego, powodując poczucie prawdziwego wsparcia psychicznego, akceptacji i miłości. Dzięki temu można poczuć się naprawdę kochanym i akceptowanym przez społeczność."
Fajna sprawa :))) Ta praktyka przydałaby się też u nas :D>>


Felicite, tak, to jest genialne :) Taki krąg miłości może mieć bardziej terapeutyczną moc niż wiele różnych innych terapii i metod. Piękne! :-)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-01-27, 19:24:25 »
"Tak czy siak smuci mnie taka perspektywa."
Czemu? Skoro z jedną osobą dało się stworzyć coś pięknego, to da się i z drugą, trzecią, czwartą... Dla mnie to wspaniała perspektywa, że zawsze mogę zmienić podejście do życia, zacząć wybierać coś innego niż wcześniej - i zawsze znajdzie się osoba, która będzie do tego pasować - nie trzeba do niczego zmuszać obecnej partnerki ani się samemu ograniczać.

"Zamiast kreowac kobiety na zapleczu, nie lepiej kreowac zwiazku bosko doskonalego?"
Nawet Bosko doskonałe związki nie trwają wiecznie, jak już pisałem wcześniej.

"Clint, w zwiazku wszysko jest pol na pol, wiec jesli ona po 2 latach zwiazku z Toba, po 2 latach mieszania sie jej energii z Twoja, postanawia isc na dno, to znaczy ze po 2 latach  zaszla tez W TOBIE jakas zmiana. Rozumiesz, nie ma dymu bez ognia, podobne przyciaga podobne."
Bycie razem jeszcze nie oznacza stanowienia całkowitej i nierozłącznej jedności. Ode mnie zależy z jakimi tendencjami partnerkę sobie przyciągnę - to prawda. Ale nie ode mnie zależy jak ona się będzie zmieniać, co ze sobą robić, jakie decyzje podejmować, itd. Mogę mieć na to pewien wpływ, ale nigdy nie będzie to całkowicie zależne ode mnie. Było już wiele osób, które były na dobrej drodze, ale w wyniku pewnych rzeczy zawracały. Piszesz o mieszaniu się energii, a to właśnie klasyczny motyw rozpadu takich związków - nieraz bywało tak, że w wyniku rezonansu miłości, wzmacniania się pozytywnych energii i w efekcie tracenia kontroli - niektórzy wpadali w panikę i uciekali.

Zresztą upadek to akurat dość skrajny i mało prawdopodobny przykład dla mnie, który podałem bardziej dla kontrastu. Zamiast tego może być tak, że po prostu nasze cele, które na początku były wspólne - przestaną być wspólne w wyniku życiowych doświadczeń. Jesteśmy cały czas kształtowani przez różne czynniki i nawet Bóg nie może mieć pewności w jakim kierunku dana osoba podąży. Dlatego nie da się stworzyć związku, który dawałby gwarancję 100% harmonii na całe życie. Mogą być takie tendencje, potencjał - ale gwarancji nie ma nigdy.

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-01-27, 19:00:16 »


( o matko. ledwo nadążam! )

Clint,


"Po za tym nawet doskonałe związki nie trwają wiecznie - nie zapominaj, że mamy przed sobą całą wieczność, a nie tylko jedno życie i nie ma opcji, żebyśmy tworzyli związek trwały na zawsze. Przy całym bogactwie wszechświata uparte trzymanie się jednej istoty przez całe wieki jest głupie i ograniczające. Tak jak nasze cele życiowe, potrzeby i nastawienia zmieniają się - tak samo zmieniają się potencjalni, idealni dla nas partnerzy. Jako, że istnieje wolna wola - nie ma takiej opcji aby dwie istoty podążały w tym samym kierunku przez wieczność. Mogą to robić bardzo długo, ale kiedyś w końcu ich drogi się rozejdą - nie jesteśmy w końcu klonami."

Tak czy siak smuci mnie taka perspektywa.

"No jakby Bóg miał dla mnie tylko jedną partnerkę, to dopiero by była presja żeby tego nie skopać :D A jaka nieakceptacja jej decyzji, gdyby np. po dwóch latach związku postanowiła pójść na dno. No to pewnie by trzeba pójść za nią, bo Bóg nikogo innego by dla mnie nie miał"

Niekoniecznie, niekoniecznie.
Zamiast kreowac kobiety na zapleczu, nie lepiej kreowac zwiazku bosko doskonalego?
Modlic sie o niego?
Zwiazek bosko doskonaly pozwala sie rozwijac i to jak! nawet przejsciowe zgrzyty moga byc rozwijajace. A skoro zwiazek jest jak lustro i pokazuje z czym TY masz problem? to masz dopiero szanse rozwoju! jesli uzdrowisz cos tam w sobie, zwiazek momentalnie na tym skorzysta ( no chyba ze jest toksyczny, no ale takiego to sobie przeciez nie bedziesz kreowal ).
Clint, w zwiazku wszysko jest pol na pol, wiec jesli ona po 2 latach zwiazku z Toba, po 2 latach mieszania sie jej energii z Twoja, postanawia isc na dno, to znaczy ze po 2 latach  zaszla tez W TOBIE jakas zmiana. Rozumiesz, nie ma dymu bez ognia, podobne przyciaga podobne. Jesli bedziesz wewnetrznie harmonijny, to Twoj bliski zwiazek TO bedzie wyrazal, energia dobra najczesciej zwycieza ta nieharmonijna. A szlifowanie diamentu ( przyjazni, milosci ) zabiera troche czasu jednak.

 




Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-01-27, 12:58:10 »
Felicite
No i dokładnie o to mi chodziło w tym dekrecie :)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-01-27, 12:43:47 »
Clint,
no tak też sobie pomyślałam (z tym Twoim ojcem) :P
Ja mam podobnie z matką, jednak z tą różnicą, że matka wcale mnie nie kochała.
Być może dlatego tak bardzo zwracam uwagę na możliwości otrzymywania wyrazów miłości nie tylko od mężczyzn, ale też od kobiet.
Mam taką jedną trochę starszą ode mnie koleżankę, która w prawie każdej wiadomości (e-mail, sms) pisze mi, że mnie kocha (być może dlatego, że jest związana z huną). Jakie to jest przyjemne :)))

A propos huny - przypomniało mi się, że na Polinezji "Gdy ktoś poczuł się nieakceptowany, czy niekochany, skuteczną praktyką okazywał się „krąg miłości” - kiedy to ludzie tworzyli okrąg, a w środek sadzali takiego niekochanego. Poczym wymawiali „aloha” co znaczy „miłość”. Taka terapia głęboko ingerowała w podświadomość uzdrawianego, powodując poczucie prawdziwego wsparcia psychicznego, akceptacji i miłości. Dzięki temu można poczuć się naprawdę kochanym i akceptowanym przez społeczność."

Fajna sprawa :))) Ta praktyka przydałaby się też u nas :D


***

"Dostrzegam, że istnieje mnóstwo kobiet, które chcą zaspokajać moje potrzeby seksu i bliskości"

Tak mi jeszcze przyszło na myśl, że z tym jest tak, jak z naszym prawem do robienia niekorzystnych rzeczy.
Mam prawo np. do zabijania. I choć mam taką świadomość, że wolno mi, to jednak nie korzystam z tego prawa, bo nie chcę (robiąc to, nie byłabym w zgodzie ze sobą).
Podobnie ze świadomością istnienia mnóstwa kobiet, które chcą zaspokajać potrzeby seksu i bliskości Clinta (nie wątpię, że faktycznie istnieją takie kobiety w dużej ilości, w końcu Clint to bardzo atrakcyjny mężczyzna). To, że Clint będzie miał taką świadomość nie oznacza, że ze wszystkich okazji będzie on chciał korzystać. To zupełnie inna kwestia.

Takie ograniczanie się na siłę do jednej możliwości może wynikać ze strachu, np. że gdyby było ich więcej, to możnaby się nie powstrzymać.
A tymczasem ten strach jest niepotrzebny: on tylko oddziela od prawdziwej natury. Wystarczy pozwolić sobie na bycie sobą w pełni i wszystko będzie zgodne z ND :)
Amelka, nie twierdzę, że u Ciebie wynika to ze strachu (choć może wynikać :P). Piszę ogólnie :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-01-27, 11:36:27 »
Felicite - a w sumie masz rację, podopisuje sobie facetów tu i ówdzie, bo tatuś to też mnie za bardzo nie kochał :P

Amelka
Odniosę się jeszcze do kilku rzeczy o których pisałaś:
Najpierw afki:
"Czuje się chciany i kochany przez wystarczająco dużo kobiet"
No chyba głupio by było, gdyby moja partnerka miała być jedyną kobietą, która by mnie kochała? :P

"Dostrzegam, że istnieje mnóstwo kobiet, które chcą zaspokajać moje potrzeby seksu i bliskości"
To, że istnieje, nie znaczy jeszcze że one wszystkie jednocześnie się w moim życiu pojawiają. Chodzi o świadomość, że gdzieś tam w świecie są takie osoby i gdy zajdzie taka potrzeba, będzie można je spotkać.

" Bóg zawsze ma dla mnie wspaniałe, atrakcyjne, harmonijne kobiety z którymi mogę tworzyć spełnione związki"
No jakby Bóg miał dla mnie tylko jedną partnerkę, to dopiero by była presja żeby tego nie skopać :D A jaka nieakceptacja jej decyzji, gdyby np. po dwóch latach związku postanowiła pójść na dno. No to pewnie by trzeba pójść za nią, bo Bóg nikogo innego by dla mnie nie miał :P Mnóstwo aniołków już przerabiało ten scenariusz ze swoimi połówkami - ja nie zamierzam się tak bawić.

"skoro pragniesz az tylu zwiazkow milosci w swoim zyciu, to tak jakbys zakladal ich niedoskonalosc, no bo najpierw jeden musi sie rozpasc, zeby stworzyc nowy."
Nie pragnę tylu związków. Chciałbym mieć jeden udany związek na całe życie i byłbym szczęśliwy. Mam jednak świadomość, że to może być możliwe, ale nie musi. Po za tym nawet doskonałe związki nie trwają wiecznie - nie zapominaj, że mamy przed sobą całą wieczność, a nie tylko jedno życie i nie ma opcji, żebyśmy tworzyli związek trwały na zawsze. Przy całym bogactwie wszechświata uparte trzymanie się jednej istoty przez całe wieki jest głupie i ograniczające. Tak jak nasze cele życiowe, potrzeby i nastawienia zmieniają się - tak samo zmieniają się potencjalni, idealni dla nas partnerzy. Jako, że istnieje wolna wola - nie ma takiej opcji aby dwie istoty podążały w tym samym kierunku przez wieczność. Mogą to robić bardzo długo, ale kiedyś w końcu ich drogi się rozejdą - nie jesteśmy w końcu klonami.

No i z takiej perspektywy to chyba używanie liczby mnogiej w moich afirmacjach wydaje się bardziej sensowne? :)

"Nie ma w tym dekrecie WYMIANY, jest branie"
O tym co ja mam do zaoferowania jest w części na samoocenę, której tu nie przytoczyłem. Po drugie to że będzie zachodzić wymiana i że ja będę dawał równie dużo od siebie, jest dla mnie tak oczywiste, że nie muszę tego afirmować. Po za tym taka jest rola tego dekretu - pozbyć się braków w dostawaniu od innych.
« Ostatnia zmiana: 2012-01-27, 12:04:24 wysłana przez Clint »

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-01-27, 11:18:21 »
Hehe, przyznam szczerze, że mnie też to zdanie ("Czuje się chciany i kochany przez wystarczająco dużo kobiet") poruszyło. Ale - że tak powiem - poszłam w odwrotną stronę niż koleżnaki ;)
Mianowicie pomyślałam sobie: a dlaczego Clint tak się ogranicza? Dlaczego nie napisał nic o mężczyznach? Ja tam wolałabym być chciana i kochana przez wystarczająco dużo ludzi (niezależnie od płci) :) I życzyłabym sobie, żeby mój partner też był :)
No ale rozumiem, że Clint miał powody, by położyć większy nacisk na kobiety  (zresztą wyjaśnił to w poniższym poście).



Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-01-27, 10:50:12 »
Swoją drogą mam dobre ćwiczenie dla wszystkich pań(dla panów też, ale muszą sobie przerobić dekret) - przeczytajcie sobie cały dekret wyobrażając sobie, że przerabia go wasz partner/partnerka. Jakie macie odczucia w stosunku do tego faktu? Czego się boicie? Jakich konsekwencji oczekujecie?

Wiem, jestem zUy :D

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-01-27, 10:28:28 »
Widzicie - tu zupełnie nie o to chodzi.

Ja nie potrzebuję więcej niż jednej osoby do związku i nie zamierzam sobie tworzyć haremu. Chodzi o stworzenie sobie świadomości dostatku, żeby nie było tak że jak już spotkam jedną osobę, to się jej chwycę jak rzep psiego ogona i będę bał puścić, bo drugiej już takiej nie znajdę. Ja wiem, że w tej chwili jakbym spotkał odpowiednią partnerkę to bym się od niej uzależnił i nie spał po nocach ze strachu, że to jednak nie będzie "to" i się rozejdziemy. Wiem, że to się kłóci z romantyczną wizją związków, ale prawda jest taka że świadomość że zawsze mogę wymienić partnerkę, jak w związku coś zbyt mocno zgrzyta jest bardzo ważna. Bez tego mamy uzależnienia, trzymanie się na siłę, próby zmieniania partnerki albo tłamszenie siebie, itp. Dwie osoby się męczą, bo nie rozumieją że w momencie kiedy przestały do siebie pasować, powinny przekierować uwagę na tych, którzy w tym momencie pasują.

Po za tym celowo używałem takich zwrotów jak "wystarczająco dużo", aby nie było przegięć.

Po za tym druga rzecz - dla mnie, człowieka wiecznie samotnego i pozbawionego bliskości ze strony innych ludzi - przyda się więcej niż jedna osoba, która by mi tą bliskość dawała. Co jest złego w tym, żebym miał cudowną partnerkę i jednocześnie grupę przyjaciół, którzy także będą mnie obdarzać bliskością - po to w niektórych zdaniach zamiast sowa "kobiety" użyłem słowa "ludzie" - na kobiety jest jednak większy nacisk z jednego powodu - ze względu na ograniczające przekonania w mojej pś. Chodzi jednak o wizje świata, w którym mam dostatek bliskości od ludzi, niezależnie od płci. Nie zamierzam się bzykać z kim popadnie, więc spokojnie ;P

A nawet gdyby tych kobiet było zbyt dużo - po pierwsze nie mam obowiązku nikomu ulegać, po drugie z początku byłoby to bardzo uzdrawiające doświadczenie dla mojej psychiki, po trzecie - zawsze mógłbym to naprostować kolejnymi afkami.

Tulia

  • Wiadomości: 538
  • Płeć: Kobieta
  • Katarzyna Jezierna, www.zyciezaniolami.pl
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-01-27, 08:23:22 »
Clint, Amelka
tylko to jest moje odczucie - monogamistki do szpiku kości;-))) może dla innych te "tabuny" to spełnienie marzeń;-))))

Tulia

  • Wiadomości: 538
  • Płeć: Kobieta
  • Katarzyna Jezierna, www.zyciezaniolami.pl
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-01-27, 08:20:58 »
Clint, Amelka
Mnie też to uderzyło. Jak czytam dekret to widziałam oczami wyobraźni jak Clint siedzi na tronie a wokół niego te teabuny kobiet biją się by być bliżej niego. Potem jak jest ten kawałek, że jest pełno kobiet co chcą Cię przytulać - zobaczyłam jak Clint czeka na autobus by jechać na zajęcia a tam 3 dziewczyny się do niego tulą, wchodzi do autobusu a tam wszystkie babcie z wyciągniętymi rączkami czekają by przejąć Clinta do przytulania......mówić dalej? Troszkę by dla mnie takie uwielbienie męczyło;-)))) i zapewne rudno by było gdziekolwiek zdążyć;-)))))

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-01-27, 02:03:26 »
Clint,
moje odczucia sa takie( pozwol ze je sobie tak na luzie wyraze ):
dekret Twoj fajnie sie czyta, jest taki tresciwy, soczysty, pelny.
Tylko jedna rzecz mi sie tutaj kloci, a mianowicie to, ze przez caly czas uzywasz liczby mnogiej, mowisz o partnerkach, a nie partnerce.
"Czuje się chciany i kochany przez wystarczająco dużo kobiet"
"Dostrzegam, że istnieje mnóstwo kobiet, które chcą zaspokajać moje potrzeby seksu i bliskości"
" Bóg zawsze ma dla mnie wspaniałe, atrakcyjne, harmonijne kobiety z którymi mogę tworzyć spełnione związki"
W MOIM ODCZUCIU  jest w Tobie ogromna zachlannosc na uwielbienie ze strony plci przeciwnej, no bo czemu zaraz przywolywac cale te tabuny kobiet? skoro pragniesz az tylu zwiazkow milosci w swoim zyciu, to tak jakbys zakladal ich niedoskonalosc, no bo najpierw jeden musi sie rozpasc, zeby stworzyc nowy. W moim odczuciu w Twoim dekrecie kryje sie przekonanie ze zwiazki sa nietrwale, a jednoczesnie wychodzi wielka zachlannosc na DOSTAWANIE milosci, i ja tu widze wielka rane w Twoim sercu.Nie ma w tym dekrecie WYMIANY, jest branie. Tak jakby cale te tabuny kobiet mialy Ci na okraglo udowadniac, ze zaslugujesz na milosc, na czulosc, cieplo itd.Nie wiem, moze ja Ciebie nie tak odczytalam? ale poruszylo mnie to, bo ta zachlannosc na milosc plci przeciwnej jest tez we mnie, niestety, jak najbardziej.
Tylko jak sie myle to mnie nie zjedz od razu :-))

Dariusz

  • Wiadomości: 147
  • Płeć: Mężczyzna
  • Dariusz Łuszcz
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-01-26, 19:01:29 »
Fajny dekret - na pewno z niego skorzystam.
Dziękuję!

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-01-26, 11:37:00 »
Dzięki, dopiszę sobie :)

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-01-26, 10:56:46 »
"Jestem gotowy na doskonały związek miłości i seksu, w którym doświadczam harmonii uczuć, energii i celów."

Dodałabym: doświadczam harmonii świadomości i czystych intencji; do tego co jest powyżej.

Większość związków kończy się lub nie zaczyna, z powodu tych dwóch ostatnich powodów, nawet przy harmonii uczuć, energii i celów. Chyba, że związek miłości i seksu nie ma być długofalowo rozwojowy, czy oświecający, to wystarczy bez harmonii świadomości i czystości intencji. Inaczej tworzy się formę iluzji i fasadę, zamiast Prawdy. Albo zaspokajanie podstawowych potrzeb - co najczęściej wystarczy większości i też ma swój sens na pewnym etapie siebie.