Spoko, nie biorę do siebie tego co piszesz

Dla mnie skala jest zupełnie inna, bo przy telefonach dzwonie do kogoś osobiście i zawracam mu gitarę, a na forach to już wygląda trochę inaczej. To, że komuś się wala link gdzieś na forum to już nie jest aż tak upierdliwe. Z żadnych automatów i masowego śmiecenia nie muszę korzystać, w przypadku blogów to nawet nie jest tak źle, bo najczęściej mam napisać pełnowartościowy komentarz, a tylko w polu autor walnąć frazę i dać link odpowiedni - to już nawet nie jest takie szkodliwe.
Gdybym poszedł do fast-fooda mógłbym z kolei myśleć, że wspieram niezdrowe odżywanie (a może ktoś umrze przez te hamburgery, który bym dla niego zrobił?), więc w zależności od punktu widzenia można by powiedzieć, że ta praca jeszcze gorsza

W tej pracy po prostu uważam, że nie krzywdzę nikogo w takim stopniu, żeby rezygnować z tego, a jakoś trzeba żyć, nawet jak się ma jeszcze nie poukładane w głowie. A nie będę się męczył w jakiejś totalnej crapowatej pracy ze względów ideologicznych, bo komuś linki się będą walać na forach (i tak będą, bo jak nie ja, to kto inny to zrobi).
Mnie ta sytuacja też nie zadowala, ale cieszę się z tego co jest i zamierzam sięgać po więcej.