Piotr
Szkopuł w tym właśnie, że większość ludzi cały czas widzi ewolucję w tym, co tak naprawdę jest inwolucją; nie widzi, że współczesny postęp dotyczy maszyn, a człowiek się uwstecznia; możliwość bezcelowego mnożenia doświadczeń uważa za wolność; neutralizację płci - za równowagę; odejście od Boga i przyrody - za wykorzenienie atawizmów.
no i tak to właśnie wgląda w skutkach sprowadzenie wszystkich procesów do prostych i "znanych" schematów oraz stereotypów, rozumiem że mówisz tu głównie o sobie ( jako ten mężczyzna który zgodnie z rolą ocenia po tym co zewnętrzne, czyli po pozorach) i uogólniasz na wszystkich ludzi
tutaj dla odmiany trochę bardziej złożony obraz:
"Za wszelką cenę musimy dążyć do wykształcenia i rozwijania odpowiedniej perspektywy rzeczywistości, zwłaszcza w takich okresach jak ten, w którym żyjemy - gdy wszystko wydaje się mknąć z tak zawrotną prędkością. Nasz czas to czas wielkich zmian. Określa się go jako erę informacji, epokę globalizacji. Większość antropologów podążyła tropem dokonujących się przeobrażeń, nie przeprowadzając jednocześnie odpowiedniego namysłu nad nimi. Fakt ten należy uznać za naganny, ponieważ zmiany te, czy też ich percepcja, bez wątpienia miały potężny wpływ na dyscyplinę wiedzy, którą badacze ci reprezentują. Co się dzieje? Kultura umarła? Czy nie ma jej już nigdzie poza konsumpcją (Miller)? Czy stajemy się częścią nowej cywilizacji miejskiej, w której regułą jest hybrydowość, a rdzenność - ciekawostką, ze względu na to, że można ją wcielić w ramy większej, globalnej "maszynerii rozgłosu", tak jak to ma miejsce w przypadku "world music", korzystającej z różnych rdzennych motywów. Konieczne jest wycofanie się na chwilę, powstrzymanie emocji, rzucenie okiem na kontury świata, który zamieszkujemy i dogłębne zbadanie mechanizmów, które wydają się sterować naszą historią.
To, co może wydawać się chaosem czy "dysjunkcją", jest w istocie przejawem, punktem wyjścia, a nie kresem naszych usiłowań mających na celu uchwycenie natury rzeczywistości społecznej.Będę starał się wykazać, że we wszystkich tych różnorodnych procesach można dostrzec pewnego rodzaju porządek, że wspólnie tworzą one jedną całość. Moja teza brzmi następująco: Po pierwsze, obecna fala globalizacji nie jest zwykłą zmianą ewolucyjną w oparciu o stały, liniowy proces rozwoju od prostszych do bardziej rozbudowanych systemów, od tego, co lokalne do tego, co globalne. Przeciwnie - globalizacja to faza, przez którą przechodzą systemy globalne, charakteryzowana przez zmierzch jednej hegemonii i narodziny innej, faza, której towarzyszą proces decentralizacji akumulacji kapitału na arenie światowej, wzrost fluktuacji i konkurencji ekonomicznej, masowe migracje, a także "etnifikacja" czy etniczna fragmentaryzacja. Moim zdaniem to zjawisko cykliczne uległo transformacji dzięki technologicznej, coraz szybszej kompresji czasoprzestrzennej cechującej system-świat, który z kolei może dokonywać swojego przekształcenia w kierunku stale globalizujących się uwarunkowań, w ramach których istnieje. Po drugie,
bez względu na to, czy system-świat ulega bardziej czy mniej trwałej restrukturyzacji, mamy do czynienia z mnóstwem procesów społecznych i kulturowych, które towarzyszą okresom globalizacji. W dotychczasowym centrum dochodzi do coraz większej fragmentaryzacji tożsamości, załamania się większych jednostek, z którymi tożsamość się do tej pory się "identyfikowała", oraz pojawienia się programów polityczno-kulturowych wśród ludności rdzennej, regionalnej, emigrantów, a nawet grup narodowościowych. Nie chodzi tu jedynie o odnowienie wcześniejszych jednostek tożsamościowych, ale o bardziej ogólny proces "urdzennienia" (indygenizacji), który może doprowadzić do pojawienia się zupełnie nowych, nie spotykanych dotąd związków. Jednocześnie mamy do czynienia ze wzrostem polaryzacji klasowych - ubożeniem w dolnych i coraz większą zamożnością w górnych warstwach społecznych. Formują się nowe elity, wykształcają się nowe tożsamości klasowe uprzywilejowanych członków społeczeństwa. Są to tożsamości kosmopolityczne, w których dominującymi motywami stają się hybrydowość i swoboda konsumpcji wszystkich kultur światowych, wzory elit odpowiadające przekazom medialnym i wizjom epoki New Age. Realność obydwu tych procesów, wertykalnego i horyzontalnego, zostaje potwierdzona przez paradoksalne wchłonięcie elit ruchów rdzennych w krwiobiegi międzynarodowe, w ramach których rozpoczynają one zupełnie nowe życie. Nasza argumentacja skupia się na definicji tych dwóch procesów i sposobach powiązania ich z dynamiką systemu światowego.
http://www.turowski.uni.wroc.pl/friedman.htm#top1